wtorek, 1 października 2013

Rozdział 12

                                                     *Oczami Nialla*

Pojechaliśmy karetką do szpitala. Ta całą sytuacja, to wszystko moja wina. Siedziałem przed salą i czekałem na lekarza. Nagle zobaczyłem, że z sali wywożą Maje na łóżku.
-Doktorze, i co z nią jest?
-A kim pan jest?
-Jestem jej chłopakiem. Ale co z nią jest?
-Jej stan jest stabilny. Jest w chwilowej śpiączce, ale myślimy że to nie potrwa długo. Może z tydzień. Możemy porozmawiać z matką dziewczyny?
-Nie wiem, mogę do niej zadzwonić.
Wziąłem telefon i zadzwoniłem. Włączyła się sekretarka. Zacząłem mówić : Maja jest w szpitalu miała wypadek. Proszę przyjechać szybko.
Nie wiem czy odbierze.
-Doktorze, jeszcze jedno czy mogę... czy mogę wejść do.. do sali i zobaczyć ją.
-Tylko na chwilę. Masz pół godziny chłopcze.
Wszedłem do sali. Zobaczyłem moja księżniczkę leżącą, była posiniaczona. Ponoć ludzie w śpiączce słyszą co się do nich mówi.
-Maju, to... to wszystko moja wina. Nie powinienem zaczynać tego tematu. To powinienem być ja. Proszę tylko nie umieraj. Jesteś całym moim światem. Mimo, że nie znamy się długo, ja cie pokochałem. Panie, Boże proszę ocal ją. Weź mnie tylko ja zostaw. Ona jest taka młoda. Czemu to nie byłem ja? Dlaczego ja jestem szczęśliwy a ona tyle w życiu przeszła. I jeszcze ten wypadek. Tyle jeszcze chcę z nią w życiu przeżyć. Boże, ocal ją a ja sprawie, że jej życie będzie piękniejsze. Będę każdą wolną chwile spędzał z nią, tylko ją zostaw w spokoju. Ona nie może umrzeć.
Nagle drzwi sali się otworzyły. Weszła do nich kobieta po 40. Śmierdziało od niej fajami i piwem. Miała mało włosów na głowie. Spojrzała się na mnie i powiedziała:
-A ty kim jesteś chłoptasiu?
-A kim pani jest?
-Jestem matką tej gówniary. Ale ja pytałam pierwsza.
-Jestem Niall, jestem chłopakiem Mai.
Obleciała mnie całego wzrokiem.
-Pff...
Wybiegło z jej ust. Maja miała rację, jej matka jest okropna, jak można nienawidzić swojego dziecka. Przecież Maja jest cudowna. Lekarz wszedł do sali.
-Chłopcze musisz już wyjść.
-Proszę, jeszcze moment.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją w usta. Musiałem już wyjść. Nie chciałem jej zostawiać w takiej
sytuacji samej, ale musiałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz