*Oczami Mai*
Próbowałam ten cały związek zakończyć lecz nie mogłam. Patrząc w jego niebieskie oczy przypomniały mi się wszystko co dla mnie zrobił. Dawał poczucie bezpieczeństwa, ochraniał przed Arturem, nie pozwalał się załamywać. Wszystko co dla mnie robił było cudowne. Moim zdaniem do końca życia będę go ograniczać.To straszne, kocham go, ale nienawidzę tego, że jestem z nim. Nienawidzę siebie. Nie mogę ze sobą wytrzymać, więc nie chcę go męczyć. Niall mnie doprowadzał do domu. Objął mnie ramieniem.
-Dlaczego jesteś pesymistką?- spytał się mnie
-Życie mnie tego nauczyło. Kieruję się w życiu zasadą: Nie ufaj nikomu, każdy okaże się zdrajcą. Pomyśl, co byś zrobił gdybyś przeszedł tyle co ja, ludzie cię nienawidzą, ty sam siebie nienawidzisz, nagle przychodzi osoba którą kochasz i która cię kocha, ale uważasz, że ją hamujesz i ograniczasz. Tak się czuję.
-Nie ograniczasz mnie. Będę z tobą do końca. Czym dla ciebie jest miłość? Czym?
-Tobą, spotykam sie z tobą, przytulasz mnie, w twoich ramionach czuję się bezpieczna. To, że ludzie kochają cię bezinteresownie, ale to wszystko złuda. Miłości nie ma strach i śmierć jest silniejsza, miłość kiedyś wyparuje. Śmierć zostanie.
-Nie prawda. Widzisz tych staruszków w parku- pokazał palcem na ludzi koło 70 trzymających się za ręce
-Widzę.
-To będziemy my za 50 lat. Jeżeli miłość jest prawdziwa przetrwa, jeżeli nie skonczy się dlatego trzeba rozważnie wybierać. A życie...życie jest piękne tylko trzeba na nie dobrze patrzeć. Zobacz jakie piękne są liście jesienią,jaki śmiech dziecka jest prawdziwy, jaka miłość jest cudowna. Wiem, że dużo przeszłaś. Ale uwierz mi, jestem przeznaczony dla ciebie.
Odwróciłam się od niego. Zaczęłam biec. Łzy napełniły mi się łzami.
-Maja!
Krzyknął Niall. Biegłam...
*Oczami Nialla*
Zacząłem ją gonić. Na ulicy sie nie obejrzała. Nagle czarne Lamborgini uderzyło ją na moich oczach.
-Maja nie!!!
Podbiegłem do niej. Samochód się zatrzymał wyszedł z niego mężczyzna w garniturze. Podrapał się po głowie i powiedział:
-Ja... ja jej nie widziałem przepraszam.
-Nie przepraszaj, na co czekasz dzwoń po pogotowie!! Szybko. Maju.. Maju proszę obudź się.
Sprawdziłem jej puls. Żyła. Całe szczęście...
piątek, 27 września 2013
czwartek, 26 września 2013
Rozdział 10
*Oczami Mai*
-Mamo wróciłam!- Krzyknęłam mimo iż wiedziałam, że wolałaby usłyszeć *Mamo już nigdy nie wrócę* Wydarłabym się tak gdyby nie to, że nie mam się gdzie podziać. Do ojca pojechać nie mogę, ponieważ mieszka w gdzieś za Londynem, rodzeństwa nie mam, a dorosła jeszcze nie jestem. Kiedyś się stąd wyniosę, na pewno, przy najbliższej okazji to zrobię. Weszłam do kuchni. Matka z kolejną fajką w ustach. Spojrzała na mnie z pogardą.
-A lekcje masz odrobione? Nie? To spadaj!
Pobiegłam do siebie. Nikt zapewne nie wie jak to jest gdy matka cię nienawidzi, ojca nie ma bo wyjechał, twój były cie biję, a jedyną osobą dla której żyjesz jest twój chłopak. Normalni ludzie maja zwykłe problemy, kiepska nauka, zerwanie po którym nadejdzie, nowy, lepszy związek, krótka rozłąka. Większość ludzi nie zna cierpienia i nigdy go nie pozna. Mam cudownego chłopaka, to jest jedyne moje szczęście, ufam mu, ale boję się, że po raz kolejny zostanie wykorzystane. Myśli... myśli nie dają mi spokoju. Położyłam się na łóżko. Przy nim czuje się jak księżniczka... jednak w domu jestem tylko nie potrzebnym śmieciem, on mnie kocha...reszta nienawidzi. Nie mogłam dłużej o tym myśleć, wyciągnęłam żyletkę, i zrobiłam kilka rys na moich udach. To bolało...ale pomagało mi przestać myśleć o wszystkich problemach. Chciałam krzyczeć z bólu... lecz nie mogłam. Moje życie jest skomplikowane. Patrzałam jak krew leje się z moich nóg. Po chwili przestała, ponieważ nie cięłam zbyt mocno. Patrzyłam na blizny, każda z nich symbolizowała moje cierpienie psychiczne...
*Oczami Nialla*
Nie mogłem przestać, o niej myśleć. Myślałem nocą, i dniem. Idąc do szkoły myślałem co by jej powiedzieć. Kiedy zobaczyłem ją przy szafce wiedziałem że coś się stało. Przyszła w krótkich spodenkach, a na każdym z jej nóg były cztery cięcia. Nie głębokie, a na jednej nodze widniał motylek nie wiedziałem o co chodzi.
-Maja co ci jest? Skąd są te cięcia. Jak możesz się tak okaleczać?!
-Niall widzisz te cztery cięcia? Każde z nich symbolizuje jedno z moich cierpień wewnętrznych.
-Czyli?
-Artur który mnie bije i męczy, matka która mnie nienawidzi, ojciec którego dawno nie widziałam, i ludzi którzy mnie nie zdradzili i oszukali. A ten motylek to ty. Czyli jedyne szczęście i jedyna osoba dla której żyje, moim marnym i okrutnym życiem. Rozumiesz? Gdyby nie ty to cięcia byłyby grubsze i by mnie zabiły.-powiedziała. Jej oczy napełniły się łzami a moje serce współczuciem i odpowiedzialnością.
-Maja, ja Cię nie zawiodę. Dopóki masz dla kogo żyć, żyj dla tej osoby. Uszczęśliwiasz mnie, proszę nie zabijaj się.
-Ale Niall ty nic nie rozumiesz!
Zalała się łzami.
-Ja wszystko rozumiem.
-Nic nie rozumiesz! Nie mogę być z tobą. Kocham Cię. Jesteś całym moim światem, ale on tak nie wygląda. Nie przejmuj sie twoja przyszła dziewczyna będzie najszczęśliwszą osobą na świecie. Tylko szkoda, ale to nie jestem ja. Zbyt cię pokochałam. Za bardzo zaczęłam obarczać Cie moimi problemami. Czuję się przez to winna. Ty możesz być szczęśliwy, a ze mną ludzie zaczną cię obgadywać, znienawidzą cię, a to wszystko stanie się przeze mnie. Nie chcę żyć ze świadomością, że niszczę ci życie. Przykro mi.
-Wcale go nie niszczysz. Ty je ratujesz. Walić to c ludzie pomyślą. Następną kobietą która tak pokocham jak ciebie, będzie nasza córeczka. Maja pomyśl. Czy nie widzisz moje miłości do Ciebie, czy nie widzisz jak staram się Ciebie uszczęśliwiać.
-Niall ja to wszystko widzę ale..
-Maja kocham cię
-Ja też cie kocham, tylko to wszystko, to nie moje życie. Ja zostałam stworzona po to abym cierpiała.
-A ja po to bym temu zaprzestał...
Postawiłem na swoim. Przytuliła mnie. Chyba zrozumiała o co mi chodziło.
-Mamo wróciłam!- Krzyknęłam mimo iż wiedziałam, że wolałaby usłyszeć *Mamo już nigdy nie wrócę* Wydarłabym się tak gdyby nie to, że nie mam się gdzie podziać. Do ojca pojechać nie mogę, ponieważ mieszka w gdzieś za Londynem, rodzeństwa nie mam, a dorosła jeszcze nie jestem. Kiedyś się stąd wyniosę, na pewno, przy najbliższej okazji to zrobię. Weszłam do kuchni. Matka z kolejną fajką w ustach. Spojrzała na mnie z pogardą.
-A lekcje masz odrobione? Nie? To spadaj!
Pobiegłam do siebie. Nikt zapewne nie wie jak to jest gdy matka cię nienawidzi, ojca nie ma bo wyjechał, twój były cie biję, a jedyną osobą dla której żyjesz jest twój chłopak. Normalni ludzie maja zwykłe problemy, kiepska nauka, zerwanie po którym nadejdzie, nowy, lepszy związek, krótka rozłąka. Większość ludzi nie zna cierpienia i nigdy go nie pozna. Mam cudownego chłopaka, to jest jedyne moje szczęście, ufam mu, ale boję się, że po raz kolejny zostanie wykorzystane. Myśli... myśli nie dają mi spokoju. Położyłam się na łóżko. Przy nim czuje się jak księżniczka... jednak w domu jestem tylko nie potrzebnym śmieciem, on mnie kocha...reszta nienawidzi. Nie mogłam dłużej o tym myśleć, wyciągnęłam żyletkę, i zrobiłam kilka rys na moich udach. To bolało...ale pomagało mi przestać myśleć o wszystkich problemach. Chciałam krzyczeć z bólu... lecz nie mogłam. Moje życie jest skomplikowane. Patrzałam jak krew leje się z moich nóg. Po chwili przestała, ponieważ nie cięłam zbyt mocno. Patrzyłam na blizny, każda z nich symbolizowała moje cierpienie psychiczne...
*Oczami Nialla*
Nie mogłem przestać, o niej myśleć. Myślałem nocą, i dniem. Idąc do szkoły myślałem co by jej powiedzieć. Kiedy zobaczyłem ją przy szafce wiedziałem że coś się stało. Przyszła w krótkich spodenkach, a na każdym z jej nóg były cztery cięcia. Nie głębokie, a na jednej nodze widniał motylek nie wiedziałem o co chodzi.
-Maja co ci jest? Skąd są te cięcia. Jak możesz się tak okaleczać?!
-Niall widzisz te cztery cięcia? Każde z nich symbolizuje jedno z moich cierpień wewnętrznych.
-Czyli?
-Artur który mnie bije i męczy, matka która mnie nienawidzi, ojciec którego dawno nie widziałam, i ludzi którzy mnie nie zdradzili i oszukali. A ten motylek to ty. Czyli jedyne szczęście i jedyna osoba dla której żyje, moim marnym i okrutnym życiem. Rozumiesz? Gdyby nie ty to cięcia byłyby grubsze i by mnie zabiły.-powiedziała. Jej oczy napełniły się łzami a moje serce współczuciem i odpowiedzialnością.
-Maja, ja Cię nie zawiodę. Dopóki masz dla kogo żyć, żyj dla tej osoby. Uszczęśliwiasz mnie, proszę nie zabijaj się.
-Ale Niall ty nic nie rozumiesz!
Zalała się łzami.
-Ja wszystko rozumiem.
-Nic nie rozumiesz! Nie mogę być z tobą. Kocham Cię. Jesteś całym moim światem, ale on tak nie wygląda. Nie przejmuj sie twoja przyszła dziewczyna będzie najszczęśliwszą osobą na świecie. Tylko szkoda, ale to nie jestem ja. Zbyt cię pokochałam. Za bardzo zaczęłam obarczać Cie moimi problemami. Czuję się przez to winna. Ty możesz być szczęśliwy, a ze mną ludzie zaczną cię obgadywać, znienawidzą cię, a to wszystko stanie się przeze mnie. Nie chcę żyć ze świadomością, że niszczę ci życie. Przykro mi.
-Wcale go nie niszczysz. Ty je ratujesz. Walić to c ludzie pomyślą. Następną kobietą która tak pokocham jak ciebie, będzie nasza córeczka. Maja pomyśl. Czy nie widzisz moje miłości do Ciebie, czy nie widzisz jak staram się Ciebie uszczęśliwiać.
-Niall ja to wszystko widzę ale..
-Maja kocham cię
-Ja też cie kocham, tylko to wszystko, to nie moje życie. Ja zostałam stworzona po to abym cierpiała.
-A ja po to bym temu zaprzestał...
Postawiłem na swoim. Przytuliła mnie. Chyba zrozumiała o co mi chodziło.
środa, 25 września 2013
Rozdział 9
*Oczami Mai*
Obudziłam się odwrócona do niego tyłem. Chcąc zobaczyć czy jeszcze śpi odwróciłam się on był już odwrócony. Nasze usta się spotkały.
-Dzień dobry kochanie- usłyszałam
-Cześć Niall
-Dobra, wstaje, ale ty jeszcze troszkę poleż.
Pocałował mnie w czoło, wziął ubrania i wyszedł. Miałam troszkę czasu aby obejrzeć jego pokój. Jest taki jak go sobie wyobrażałam. Parę półek z płytami. Biurko z komputerem i lekkim bałaganem. Szafy całkiem duże, a ściany pomalowane na niebiesko. Przyszedł do pokoju z tacką.
-Zrobiłem nam śniadanie koteczku.
-Niall jesteś cudowny. Dziękuje.
Przyniósł bułki, Nutelle( aww, pyszka) dżemik, szynkę. Zrobiliśmy sobie kanapki. Oczywiście ja się upaprałam od Nutelli, ale to nic.
-Maja jesteś brudna.
-Gdzie?
-Tu.
Pocałował mnie.
*Oczami Nialla*
Uśmiechnęła się. Wyjąłem jedną z moich gitar spytałem ją czy umie śpiewać Summer love. Nie umiała, śpiewałem dla niej,
-Niall, dziękuję ci, nikt nigdy dla mnie czegoś tak pięknego nie zrobił. To cudowne.
Przytuliła mnie. To takie słodkie. Wiesz, że ta dziewczyna jest twoja, ale robisz wszystko żeby ją zdobyć. Dziwne... Kocham ją i nigdy nie przestanę. Ona to przyszła pani Horan.
Musieliśmy teraz wyjść żeby zdążyć do restauracji.
-Maja ubierz, się wychodzimy.
-Gdzie?
-Mam rezerwacje w Nando's chodź! Już stajemy, kochana dalej.
Poszliśmy. Rozmawialiśmy. Nagle zauważyliśmy Artura. Szybko wskoczyliśmy w krzaki. Maja na początku nie wiedziała o co chodzi . Pokazałem jej palcem na Artura. Ale my mamy pecha, wszedł właśnie do Nando's. Powiedziałem sobie, że się nie poddam. Objąłem Maje ramieniem i weszliśmy. Nie zauważył nas. Zajęliśmy stolik, Artur był dwa dalej ale siedział plecami do nas. Maja ciągle go obserwowała, naprzeciwko niego usiadł jakiś facet. Podał mu jakieś proszki(chyba narkotyki) otworzył usta i coś powiedział, nie zrozumiałe nic z tego. Artur się wściekł, i zaczął krzyczeć i przeklinać. Zaczęli się bić. Artur dostał w twarz i zaczęła mu lecieć krew z nosa. Odwrócił się do nas. Zobaczył nas. Krzyknął do Mai:
-To jeszcze nie koniec ku*wa!
Ochrona go wyrzuciła z Nando's. Mogliśmy spokojnie zamówić spaghetti. Maja przez chwile trochę przestraszona. Myślę moja obecność dodała jej troszkę otuchy. Nagle odezwała się:
-Nie wiem Niall co bym bez Ciebie zrobiła, już sama twoja obecność mi pomaga. Mam nadzieję, że mnie nie opuścisz tak jak inni.
Obudziłam się odwrócona do niego tyłem. Chcąc zobaczyć czy jeszcze śpi odwróciłam się on był już odwrócony. Nasze usta się spotkały.
-Dzień dobry kochanie- usłyszałam
-Cześć Niall
-Dobra, wstaje, ale ty jeszcze troszkę poleż.
Pocałował mnie w czoło, wziął ubrania i wyszedł. Miałam troszkę czasu aby obejrzeć jego pokój. Jest taki jak go sobie wyobrażałam. Parę półek z płytami. Biurko z komputerem i lekkim bałaganem. Szafy całkiem duże, a ściany pomalowane na niebiesko. Przyszedł do pokoju z tacką.
-Zrobiłem nam śniadanie koteczku.
-Niall jesteś cudowny. Dziękuje.
Przyniósł bułki, Nutelle( aww, pyszka) dżemik, szynkę. Zrobiliśmy sobie kanapki. Oczywiście ja się upaprałam od Nutelli, ale to nic.
-Maja jesteś brudna.
-Gdzie?
-Tu.
Pocałował mnie.
*Oczami Nialla*
Uśmiechnęła się. Wyjąłem jedną z moich gitar spytałem ją czy umie śpiewać Summer love. Nie umiała, śpiewałem dla niej,
-Niall, dziękuję ci, nikt nigdy dla mnie czegoś tak pięknego nie zrobił. To cudowne.
Przytuliła mnie. To takie słodkie. Wiesz, że ta dziewczyna jest twoja, ale robisz wszystko żeby ją zdobyć. Dziwne... Kocham ją i nigdy nie przestanę. Ona to przyszła pani Horan.
Musieliśmy teraz wyjść żeby zdążyć do restauracji.
-Maja ubierz, się wychodzimy.
-Gdzie?
-Mam rezerwacje w Nando's chodź! Już stajemy, kochana dalej.
Poszliśmy. Rozmawialiśmy. Nagle zauważyliśmy Artura. Szybko wskoczyliśmy w krzaki. Maja na początku nie wiedziała o co chodzi . Pokazałem jej palcem na Artura. Ale my mamy pecha, wszedł właśnie do Nando's. Powiedziałem sobie, że się nie poddam. Objąłem Maje ramieniem i weszliśmy. Nie zauważył nas. Zajęliśmy stolik, Artur był dwa dalej ale siedział plecami do nas. Maja ciągle go obserwowała, naprzeciwko niego usiadł jakiś facet. Podał mu jakieś proszki(chyba narkotyki) otworzył usta i coś powiedział, nie zrozumiałe nic z tego. Artur się wściekł, i zaczął krzyczeć i przeklinać. Zaczęli się bić. Artur dostał w twarz i zaczęła mu lecieć krew z nosa. Odwrócił się do nas. Zobaczył nas. Krzyknął do Mai:
-To jeszcze nie koniec ku*wa!
Ochrona go wyrzuciła z Nando's. Mogliśmy spokojnie zamówić spaghetti. Maja przez chwile trochę przestraszona. Myślę moja obecność dodała jej troszkę otuchy. Nagle odezwała się:
-Nie wiem Niall co bym bez Ciebie zrobiła, już sama twoja obecność mi pomaga. Mam nadzieję, że mnie nie opuścisz tak jak inni.
czwartek, 19 września 2013
Rozdział 8
*Oczami Mai*
Niall zaprosił mnie dzisiaj do domu swojej ciociu u której obecnie mieszka. Umówiłam się, z nim, że przyjdzie do parku ponieważ nie zna nazwy ulicy na której mieszka. Przyszłam tam ok. 17.00. Moją mamę i tak nie obchodziło czy gdzieś idę czy nie więc powiedziałam tylko, że idę do koleżanki na noc, ponieważ miałam zostać na tyle czasu u niego. Spakowałam się i po prostu czekałam. Niall się troszkę spóźnił i przepraszał mnie za to. Szliśmy do niego tak mniej więcej 15 minut. Pokazał mi piękny, duży, biały dom. Śliczne filary, i duże zdobione drzwi. Poczułam sie jak przed zamkiem. Otworzyła nam moda, ładna kobieta.
-Maju poznaj moja ciocię Emmę. Ciociu to jest Maja.
Przywitała się ze mną z uśmiechem:
-Witaj kochanie Niall dużo mi o tobie opowiadał. Jaka to jesteś śliczna i mądra.
-Ciociu!
-Nie nic się nie stało Niall. Dzień dobry mam na imię Maja. Miło mi panią poznać.
- O jak dobrze wychowana. Proszę wejdźcie.
Weszliśmy do środka. Było tam nawet ładniej niż na zewnątrz.
-Proszę usiądź Maju. Zaraz podam kurczaka.
Usiadłam a pani Emma podała bardzo ładnie podane danie. Nie tak jak u mnie. Wszystko jest walnięte na stół. Tu każdy jest dla siebie miły. To jest dobra rodzina.
- Proszę opowiedz o sobie.
Niall zobaczył moją minę gdy usłyszałam to pytanie. Od razu spuściłam wzrok na dół. Niall spojrzał na swoją ciocie i pokiwał przecząco głową próbując jej zaalarmować, że lepiej nie zadawała tego pytania.
*Oczami Nialla*
Ciocia Emma nie powinna zadawać jej tego pytania. Spojrzałem na nia i zrozumiała swój błąd.
-Przepraszam nie chciałam. Nie... nie wiedziałam, że lepiej o to nie pytać.
-Nie nic się nie stało, tylko... nie lubię rozmawiać na ten temat.
-Rozumiem...
-No to ciociu ja z Mają pójdziemy na górę do mojego pokoju.
-Dobrze, dobrze idźcie.
Pokazałem jej mój pokój. Pierwszy raz od bardzo dawna posprzątałem mój pokój.
-Niall myślałam że jesteś bardziej typem bałaganiarza.
-Mogłabyś się zdziwić
-Wątpię nie widziałeś mojego pokoju. Masakra
-Na pewno nie!
-Założę się, że mój jest bardziej nie ogarnięty niż twój kiedykolwiek.
-Oooo ktoś sie ze mną kłóci. Widzę, że jednak masz temperament.
-No w sumie tak... ale potrafię być taka tylko przy tobie...
-Oj ja cie nauczę.
Zacząłem ją łaskotać.
-Niall przestań hahahah skończ proszę.
Objąłem ją w talii i pocałowałem.
-Wow- powiedziała troszkę oszołomionym tonem.
Trudno się w takiej sytuacji nie uśmiechnąć więc to zrobiłem. Ona też. Jej uśmiech jest taki ciepły.
-Wypożyczyłem dla nas film. Chcesz obejrzeć.
-A jaki?
-Nie wiem, jakaś komedia romantyczna. Oglądamy?
-Tak. To gdzie oglądamy?
-Dobra to chodź do salonu
Usiedliśmy na kanapie, zrobiłem popcorn, puściłem film i objąłem ja ramieniem. Ona się wtuliła. Pocałowałem ją w czoło. Kiedy w filmie bohaterka pocałowała jej chłopaka, ja z Mają sie pocałowaliśmy tak długo jak w filmie. To było romantyczne. Przed końcem filmu ona już była zmęczona i zasnęła w moich ramionach. Co prawda ręka mi ścierpła, ale nie chciałem jej budzić. Pod koniec filmu. Wziąłem ja na ręce i zabrałem do mojego pokoju. Położyłem pocałowałem w czoło i położyłem się spać obok niej. Przytuliłem ją, żeby nie było jej zimno.
Niall zaprosił mnie dzisiaj do domu swojej ciociu u której obecnie mieszka. Umówiłam się, z nim, że przyjdzie do parku ponieważ nie zna nazwy ulicy na której mieszka. Przyszłam tam ok. 17.00. Moją mamę i tak nie obchodziło czy gdzieś idę czy nie więc powiedziałam tylko, że idę do koleżanki na noc, ponieważ miałam zostać na tyle czasu u niego. Spakowałam się i po prostu czekałam. Niall się troszkę spóźnił i przepraszał mnie za to. Szliśmy do niego tak mniej więcej 15 minut. Pokazał mi piękny, duży, biały dom. Śliczne filary, i duże zdobione drzwi. Poczułam sie jak przed zamkiem. Otworzyła nam moda, ładna kobieta.
-Maju poznaj moja ciocię Emmę. Ciociu to jest Maja.
Przywitała się ze mną z uśmiechem:
-Witaj kochanie Niall dużo mi o tobie opowiadał. Jaka to jesteś śliczna i mądra.
-Ciociu!
-Nie nic się nie stało Niall. Dzień dobry mam na imię Maja. Miło mi panią poznać.
- O jak dobrze wychowana. Proszę wejdźcie.
Weszliśmy do środka. Było tam nawet ładniej niż na zewnątrz.
-Proszę usiądź Maju. Zaraz podam kurczaka.
Usiadłam a pani Emma podała bardzo ładnie podane danie. Nie tak jak u mnie. Wszystko jest walnięte na stół. Tu każdy jest dla siebie miły. To jest dobra rodzina.
- Proszę opowiedz o sobie.
Niall zobaczył moją minę gdy usłyszałam to pytanie. Od razu spuściłam wzrok na dół. Niall spojrzał na swoją ciocie i pokiwał przecząco głową próbując jej zaalarmować, że lepiej nie zadawała tego pytania.
*Oczami Nialla*
Ciocia Emma nie powinna zadawać jej tego pytania. Spojrzałem na nia i zrozumiała swój błąd.
-Przepraszam nie chciałam. Nie... nie wiedziałam, że lepiej o to nie pytać.
-Nie nic się nie stało, tylko... nie lubię rozmawiać na ten temat.
-Rozumiem...
-No to ciociu ja z Mają pójdziemy na górę do mojego pokoju.
-Dobrze, dobrze idźcie.
Pokazałem jej mój pokój. Pierwszy raz od bardzo dawna posprzątałem mój pokój.
-Niall myślałam że jesteś bardziej typem bałaganiarza.
-Mogłabyś się zdziwić
-Wątpię nie widziałeś mojego pokoju. Masakra
-Na pewno nie!
-Założę się, że mój jest bardziej nie ogarnięty niż twój kiedykolwiek.
-Oooo ktoś sie ze mną kłóci. Widzę, że jednak masz temperament.
-No w sumie tak... ale potrafię być taka tylko przy tobie...
-Oj ja cie nauczę.
Zacząłem ją łaskotać.
-Niall przestań hahahah skończ proszę.
Objąłem ją w talii i pocałowałem.
-Wow- powiedziała troszkę oszołomionym tonem.
Trudno się w takiej sytuacji nie uśmiechnąć więc to zrobiłem. Ona też. Jej uśmiech jest taki ciepły.
-Wypożyczyłem dla nas film. Chcesz obejrzeć.
-A jaki?
-Nie wiem, jakaś komedia romantyczna. Oglądamy?
-Tak. To gdzie oglądamy?
-Dobra to chodź do salonu
Usiedliśmy na kanapie, zrobiłem popcorn, puściłem film i objąłem ja ramieniem. Ona się wtuliła. Pocałowałem ją w czoło. Kiedy w filmie bohaterka pocałowała jej chłopaka, ja z Mają sie pocałowaliśmy tak długo jak w filmie. To było romantyczne. Przed końcem filmu ona już była zmęczona i zasnęła w moich ramionach. Co prawda ręka mi ścierpła, ale nie chciałem jej budzić. Pod koniec filmu. Wziąłem ja na ręce i zabrałem do mojego pokoju. Położyłem pocałowałem w czoło i położyłem się spać obok niej. Przytuliłem ją, żeby nie było jej zimno.
Rozdział 7
*Oczami Nialla*
Mam mętlik w głowie już nie wiem kim jest dla mnie Maja. Czy dziewczyną czy przyjaciółką. Spytam się jej teraz.
- Słuchaj już sam nie wiem kim jesteś dla mnie czy przyjacielem czy kimś więcej. Odpowiedz mi.
Powiedzieliśmy to w tym samym czasie. Powiedziałem potem sam:
-A kim ty chcesz być?
-Ja... ja już sama nie wiem.
Odeszła... Pobiegłem za nią.
-Maja stój!
Spojrzała mi w oczy.
-Jak myślisz kim chcę być?
Pocałowała mnie. Teraz już wiem.
-Wiesz już?
-Tak.
A potem dodałem:
Widziałem przed szkołą Artura. Chcesz żebym odprowadził Cie do domu.
*Oczami Mai*
Zamarłam...
-Co?! Jak to widziałeś Artura. O boże pewnie będzie chciał sie na mnie odegrać! Nie możesz iść ze mną , ci zrobi krzywdę. Pójdę sama. ucieknę przed nim.
-Aha czyli jednak cie odprowadzę.
-Nie rozumiesz. Jeżeli on jest z kolegami byliby nawet w stanie tak cię pobić, że zapadłbyś w śpiączkę.Muszę już iść.
Złapał mnie za rękę powiedział:
-Nie pójdziesz tam sama.
Wyszliśmy przed budynek stał tam Artur. Od razu gdy zobaczył Nialla krzyknął:
-Kto to jest? Już sobie innego znalazłaś!
-Artur przestań krzyczeć nie jesteś u siebie
-Nie przestanę. A co to za chłoptaś. Naprawdę wolisz go niż mnie? Jaka słodka fryzurka. O jakie piękne spodnie! Pożyczyłeś od siostry. Maja to nie jest facet dla ciebie. On cię nie obroni.
Nagle Niall się wciął w rozmowę.
- Prawdziwy facet nigdy nie uderzyłby dziewczyny, jeżeli od Ciebie odeszła najwyraźniej miała powód by to zrobić. Jak możesz wywoływać smutek i łzy na jej twarzy
-Twierdzisz że obronił byś ją to zobaczymy.
Zaczęli się bić. . O boże, nie wiem co mam zrobić czy ich rozdzielić czy pobiec po pomoc.
-Chłopcy nie! Dosyć! Stop! Nie wytrzymam.
Rozdzieliłam ich. Wzięłam Niall
-Niall? Halo Niall? Wszystko w porządku?
-Co? A tak tak.Nikt nie będzie ci mówił z kim masz być. A tym bardziej on. On nie docenia tego jaka piękna i cudowna jesteś. Ja tak...
Mam mętlik w głowie już nie wiem kim jest dla mnie Maja. Czy dziewczyną czy przyjaciółką. Spytam się jej teraz.
- Słuchaj już sam nie wiem kim jesteś dla mnie czy przyjacielem czy kimś więcej. Odpowiedz mi.
Powiedzieliśmy to w tym samym czasie. Powiedziałem potem sam:
-A kim ty chcesz być?
-Ja... ja już sama nie wiem.
Odeszła... Pobiegłem za nią.
-Maja stój!
Spojrzała mi w oczy.
-Jak myślisz kim chcę być?
Pocałowała mnie. Teraz już wiem.
-Wiesz już?
-Tak.
A potem dodałem:
Widziałem przed szkołą Artura. Chcesz żebym odprowadził Cie do domu.
*Oczami Mai*
Zamarłam...
-Co?! Jak to widziałeś Artura. O boże pewnie będzie chciał sie na mnie odegrać! Nie możesz iść ze mną , ci zrobi krzywdę. Pójdę sama. ucieknę przed nim.
-Aha czyli jednak cie odprowadzę.
-Nie rozumiesz. Jeżeli on jest z kolegami byliby nawet w stanie tak cię pobić, że zapadłbyś w śpiączkę.Muszę już iść.
Złapał mnie za rękę powiedział:
-Nie pójdziesz tam sama.
Wyszliśmy przed budynek stał tam Artur. Od razu gdy zobaczył Nialla krzyknął:
-Kto to jest? Już sobie innego znalazłaś!
-Artur przestań krzyczeć nie jesteś u siebie
-Nie przestanę. A co to za chłoptaś. Naprawdę wolisz go niż mnie? Jaka słodka fryzurka. O jakie piękne spodnie! Pożyczyłeś od siostry. Maja to nie jest facet dla ciebie. On cię nie obroni.
Nagle Niall się wciął w rozmowę.
- Prawdziwy facet nigdy nie uderzyłby dziewczyny, jeżeli od Ciebie odeszła najwyraźniej miała powód by to zrobić. Jak możesz wywoływać smutek i łzy na jej twarzy
-Twierdzisz że obronił byś ją to zobaczymy.
Zaczęli się bić. . O boże, nie wiem co mam zrobić czy ich rozdzielić czy pobiec po pomoc.
-Chłopcy nie! Dosyć! Stop! Nie wytrzymam.
Rozdzieliłam ich. Wzięłam Niall
-Niall? Halo Niall? Wszystko w porządku?
-Co? A tak tak.Nikt nie będzie ci mówił z kim masz być. A tym bardziej on. On nie docenia tego jaka piękna i cudowna jesteś. Ja tak...
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział 6
*Oczami Mai*
Przez tą randkę miałam wyrzuty sumienia. Ten pocałunek był cudowny... ale boję się, że Artur mu coś zrobi.
Poszłam na lekcje. niall oczywiście usiadł obok mnie i powiedział:
Maja dużo wczoraj myślałem o tym co się wczoraj wydarzyło. To jak się pocałowaliśmy. w deszczu i to wszystko...
Przerwałam mu.
-Niall, to wszystko nie powinno się zdarzyć. Ten pocałunek... to było zbyt cudowne. Teraz czuje się winna, że to wszystko zdarzyło. Wciągnęłam cię w to. Boje się że, przez to Artur może i Ciebie zacząć bić.
-Nic mi nie zrobi, ale co innego tobie. Będę Cię bronił. Jesteś moją księżniczką i będziesz przeze mnie tak traktowana, bo na to zasługujesz.
- Niall to co mówisz jest cudowne, ale Artur jest do wszystkiego zdolny.
-Maja, Niall proszę sie zamknąć bo was rozsadzę- wtrąciła się nauczycielka.
Zaczął mi szeptać do ucha.
- Maja proszę. Jesteś moja i nie pozwolę Cię skrzywdzić.
Pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się. Nie mogłam się powstrzymać powiedziałam
- To słodkie. Nie mogę uwierzyć, że to nie sen, i że to moje życie.
- Kocham Cię
I nagle mi się coś wymsknęło co nie powinno sie wymsknąć:
-Ja Ciebie też.
*Oczami Nialla*
O mój boże powiedziała to powiedziała, że mnie kocha. Ale musiałem się upewnić.Nagle zadzwonił dzwonek i poszliśmy razem na lunch.
-Maja naprawdę mnie kochasz?
-Yyy... tak. Przez to wszystko się zakochałam w tobie, ale nie możemy być razem. Jesteś z wyższych sfer niż ja.
-Nie prawda. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Nie ma czegoś takiego jak wyższe sfery. A mojej miłości do ciebie nic nie powstrzyma.
Pocałowałam go policzek.
-Dziękuję Ci jesteś za dobry...Jesteś inny niż wszyscy.
-Co to znaczy wszyscy?
- Ludzie często odwracają się od Ciebie gdy tylko nadarzy się okazja. Widzisz tamte dziewczyny. To Sandra, Laura i Wera. kiedyś się z nimi przyjaźniłam. Myślałam, że będą ze mną na zawsze. Ale kiedy tata nas opuścił i Artur zaczął brać narkotyki, żadna nie powiedziała mi *Będzie dobrze* tylko odeszły i nie wróciły. Dlatego tak boję sie zaufać. Dlatego boję się zakochać. Zbyt wiele w życiu przeszłam.
-Nie martw się. Ja będę z tobą. Nie opuszczę Cię. Przepraszam.
-Za co?
-Za to, że nie było mnie kiedy tego potrzebowałaś
Przez tą randkę miałam wyrzuty sumienia. Ten pocałunek był cudowny... ale boję się, że Artur mu coś zrobi.
Poszłam na lekcje. niall oczywiście usiadł obok mnie i powiedział:
Maja dużo wczoraj myślałem o tym co się wczoraj wydarzyło. To jak się pocałowaliśmy. w deszczu i to wszystko...
Przerwałam mu.
-Niall, to wszystko nie powinno się zdarzyć. Ten pocałunek... to było zbyt cudowne. Teraz czuje się winna, że to wszystko zdarzyło. Wciągnęłam cię w to. Boje się że, przez to Artur może i Ciebie zacząć bić.
-Nic mi nie zrobi, ale co innego tobie. Będę Cię bronił. Jesteś moją księżniczką i będziesz przeze mnie tak traktowana, bo na to zasługujesz.
- Niall to co mówisz jest cudowne, ale Artur jest do wszystkiego zdolny.
-Maja, Niall proszę sie zamknąć bo was rozsadzę- wtrąciła się nauczycielka.
Zaczął mi szeptać do ucha.
- Maja proszę. Jesteś moja i nie pozwolę Cię skrzywdzić.
Pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się. Nie mogłam się powstrzymać powiedziałam
- To słodkie. Nie mogę uwierzyć, że to nie sen, i że to moje życie.
- Kocham Cię
I nagle mi się coś wymsknęło co nie powinno sie wymsknąć:
-Ja Ciebie też.
*Oczami Nialla*
O mój boże powiedziała to powiedziała, że mnie kocha. Ale musiałem się upewnić.Nagle zadzwonił dzwonek i poszliśmy razem na lunch.
-Maja naprawdę mnie kochasz?
-Yyy... tak. Przez to wszystko się zakochałam w tobie, ale nie możemy być razem. Jesteś z wyższych sfer niż ja.
-Nie prawda. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Nie ma czegoś takiego jak wyższe sfery. A mojej miłości do ciebie nic nie powstrzyma.
Pocałowałam go policzek.
-Dziękuję Ci jesteś za dobry...Jesteś inny niż wszyscy.
-Co to znaczy wszyscy?
- Ludzie często odwracają się od Ciebie gdy tylko nadarzy się okazja. Widzisz tamte dziewczyny. To Sandra, Laura i Wera. kiedyś się z nimi przyjaźniłam. Myślałam, że będą ze mną na zawsze. Ale kiedy tata nas opuścił i Artur zaczął brać narkotyki, żadna nie powiedziała mi *Będzie dobrze* tylko odeszły i nie wróciły. Dlatego tak boję sie zaufać. Dlatego boję się zakochać. Zbyt wiele w życiu przeszłam.
-Nie martw się. Ja będę z tobą. Nie opuszczę Cię. Przepraszam.
-Za co?
-Za to, że nie było mnie kiedy tego potrzebowałaś
sobota, 14 września 2013
Rozdział 5
*Oczami Nialla*
Przyszłą dokładnie o tej godzinie o której się umówiliśmy. Miałem dla niej bukiet 15 róż. Kiedy przyszła dałem jej te kwiatki, sprawiło to że się uśmiechnęła. Kocham jej uśmiech, jest bardzo ciepły i miły sprawia, że robię się szczęśliwy. Szliśmy bardzo ładną alejką i rozmawialiśmy o swoich zainteresowaniach. Nie jest jak inne dziewczyny. Może za bardzo nie interesuje się piłka nożną, ale za to nie interesuje ją wygląd u chłopaka, nie jest żadnym plastikiem, lubi się dobrze bawić, chętnie gra w kosza czy siatkę. Teraz zauważam, że warto było przyjechać do Bradford. Kupiłem nam kakao bo zaczęło się robić zimno. Usiedliśmy na ławce.
-Maja kim jest ten chłopak co Cię bije?
Milczała. Spróbowałem znowu.
-Proszę powiedz mi. Mi możesz zaufać.
Odpowiedziała:
-Wiem o tym Niall. Jesteś inny niż wszyscy . Ufam ci, dlatego boję się, że on ci coś zrobi.
-Nie bój tylko mi powiedz, ja cię obronie.
- No widzisz!
- Proszę! Musisz się komuś zwierzyć. Twoja mama wie o tym
-Nie ona o niczym nie wie, jest alkoholiczką odkąd ojciec od niej odszedł.
Łza spłynęła po jej policzku. Przetarłem ją. Kontynuowała:
-Dobrze powiem, bo wiem, że nie dasz mi spokoju.No więc, ten chłopak jest moim byłym. Zerwałam z nim bo miał problem z narkotykami. Próbowałam mu z tatą pomóc, bo kochałam. Nie udało mu się przezwyciężyć nałogu mimo terapii, na które ze mną chodził. Chciałam, żeby to zrobił chociaż ze względu na mnie. Myślałam, że nie przestanie mnie traktować tak jak kiedyś. Jednak się myliłam. Najpierw na mnie krzyczał, a później bił. Dawałam mu ciągle kolejne szanse, lecz się nie zmieniał mimo, że obiecywał. Zerwałam z nim. Teraz jest jeszcze gorzej.
-Dlaczego nikt Ci nie pomógł?
-Wszyscy się ode mnie odwrócili kiedy najbardziej potrzebowałam ich pomocy. Zamknęłam się w sobie. Na dodatek ojciec od nas odszedł. Mama zaczęła pić i wszystko stanęło do góry nogami. Potem pojawiłeś sie ty. Jedyna osoba która się mną interesuję. Dziękuję Ci.
-Nie to ja Ci dziękuje.
-Za co?
-Za wszystko co mi powiedziałaś.
*Oczami Mai*
Pierwszy raz się komuś zwierzyłam. Nie wiem czy mam się cieszyć czy bać że komuś wygada.Nagle zaczął padać deszcz.Poszliśmy tą samą alejką co wcześniej.
-Masz.
Powiedział i oddał mi swoją bluzę. Była troszkę za duża . Zaczął sie ze mnie śmiać jak zobaczył jak wyglądam. Zrobił mi zdjęcie swoim telefonem.
-Niall nie rób mi zdjęć. Nie cierpię mojego widoku.
-Jesteś piękna- powiedział i objął mnie ramieniem.
-Nie prawda! Jestem okropna.
-Dla mnie zawsze będziesz perfekcyjna
Objął mnie ramieniem. Doszliśmy do miejsca gdzie mieliśmy się rozdzielić. Deszcz zaczął coraz mocniej padać . Moje włosy były całe mokre. Odgarnął je z mojej twarzy. Spojrzał mi w oczy i mnie pocałował. Pocałował...
Przyszłą dokładnie o tej godzinie o której się umówiliśmy. Miałem dla niej bukiet 15 róż. Kiedy przyszła dałem jej te kwiatki, sprawiło to że się uśmiechnęła. Kocham jej uśmiech, jest bardzo ciepły i miły sprawia, że robię się szczęśliwy. Szliśmy bardzo ładną alejką i rozmawialiśmy o swoich zainteresowaniach. Nie jest jak inne dziewczyny. Może za bardzo nie interesuje się piłka nożną, ale za to nie interesuje ją wygląd u chłopaka, nie jest żadnym plastikiem, lubi się dobrze bawić, chętnie gra w kosza czy siatkę. Teraz zauważam, że warto było przyjechać do Bradford. Kupiłem nam kakao bo zaczęło się robić zimno. Usiedliśmy na ławce.
-Maja kim jest ten chłopak co Cię bije?
Milczała. Spróbowałem znowu.
-Proszę powiedz mi. Mi możesz zaufać.
Odpowiedziała:
-Wiem o tym Niall. Jesteś inny niż wszyscy . Ufam ci, dlatego boję się, że on ci coś zrobi.
-Nie bój tylko mi powiedz, ja cię obronie.
- No widzisz!
- Proszę! Musisz się komuś zwierzyć. Twoja mama wie o tym
-Nie ona o niczym nie wie, jest alkoholiczką odkąd ojciec od niej odszedł.
Łza spłynęła po jej policzku. Przetarłem ją. Kontynuowała:
-Dobrze powiem, bo wiem, że nie dasz mi spokoju.No więc, ten chłopak jest moim byłym. Zerwałam z nim bo miał problem z narkotykami. Próbowałam mu z tatą pomóc, bo kochałam. Nie udało mu się przezwyciężyć nałogu mimo terapii, na które ze mną chodził. Chciałam, żeby to zrobił chociaż ze względu na mnie. Myślałam, że nie przestanie mnie traktować tak jak kiedyś. Jednak się myliłam. Najpierw na mnie krzyczał, a później bił. Dawałam mu ciągle kolejne szanse, lecz się nie zmieniał mimo, że obiecywał. Zerwałam z nim. Teraz jest jeszcze gorzej.
-Dlaczego nikt Ci nie pomógł?
-Wszyscy się ode mnie odwrócili kiedy najbardziej potrzebowałam ich pomocy. Zamknęłam się w sobie. Na dodatek ojciec od nas odszedł. Mama zaczęła pić i wszystko stanęło do góry nogami. Potem pojawiłeś sie ty. Jedyna osoba która się mną interesuję. Dziękuję Ci.
-Nie to ja Ci dziękuje.
-Za co?
-Za wszystko co mi powiedziałaś.
*Oczami Mai*
Pierwszy raz się komuś zwierzyłam. Nie wiem czy mam się cieszyć czy bać że komuś wygada.Nagle zaczął padać deszcz.Poszliśmy tą samą alejką co wcześniej.
-Masz.
Powiedział i oddał mi swoją bluzę. Była troszkę za duża . Zaczął sie ze mnie śmiać jak zobaczył jak wyglądam. Zrobił mi zdjęcie swoim telefonem.
-Niall nie rób mi zdjęć. Nie cierpię mojego widoku.
-Jesteś piękna- powiedział i objął mnie ramieniem.
-Nie prawda! Jestem okropna.
-Dla mnie zawsze będziesz perfekcyjna
Objął mnie ramieniem. Doszliśmy do miejsca gdzie mieliśmy się rozdzielić. Deszcz zaczął coraz mocniej padać . Moje włosy były całe mokre. Odgarnął je z mojej twarzy. Spojrzał mi w oczy i mnie pocałował. Pocałował...
środa, 11 września 2013
Rozdzał 4
* Następnego dnia*
Widziałem ją przy szafkach. Wyglądała olśniewająco, choć siniak na policzku wszystko psuł. Podszedłem spytałem się jak się czuje. Wzruszyła ramionami. Chyba nie chciała rozmawiać, ale musiałem z nią gdzieś wyjść, aby spytać się jej kto to był. Odważyłem się. Spytałem jej to trudne pytanie
.- Maja dopóki się nie zgodzisz będę za tobą łaził i łaził. Jeden spacer a później możliwe,że się odczepię. Daj mi szansę. Nie miała wyboru odpowiedziała. Byłem szczęśliwy, mimo tego że ją tak jakby zmusiłem do tego, ale cóż. Może coś z tego wyniknie.
*Oczami Mai*
Zaprosił mnie na spacer. Byłam speszona...bardzo. Czuję coś do niego tylko nie wiem co. Czy to jest miłość czy raczej strach przed nim? Raczej to pierwsze. Dlatego się tak boję, że coś zepsuję, tak jak wszystko inne. Pewnie znowu będę zbyt naiwna i mnie skrzywdzi i na moich rękach znów zagoszczą cięcia. Choć starałam się o tym nie myśleć, ciągle to robiłam. Czy mu zaufać? Czy powiedzieć mu coś więcej? Wiedziałam, że jak spojrzę w jego oczy to po prostu pęknę. Niczym bańka mydlana. Wróciłam do domu. Matka z kolejną fajką w ustach, spojrzała na mnie i powiedziała tylko:
-Ohh... wrócił znowu darmozjad. Do siebie i siedź tam!
Zamierzałam tam iść tak czy tak. Zastanawiałam się tylko jak wyjdę. Oczywiście zapomniałam kompletnie o schodach pożarowych, o których dopiero później sobie przypomniałam. W łazience oczywiście na umywalce, leżała moja żyletka. Siedziałam na łóżku i juz tylko myślałam co się wydarzy w parku...
środa, 4 września 2013
Rozdział 3
*Oczami Mai*
Wracając do domu starałam się na nikogo nie patrzeć i iść przed siebie. Spojrzałam się jedynie za siebie aby sprawdzić czy mama po mnie nie przyjechała. Jednak było gorzej. Mój były chłopak mnie zobaczył."O nie on tu idzie! " . Pobiegłam w stronę, parku, aby przed nim uciec. Nie udało mi się. Chwycił mnie za rękę, bardzo mocno. Tak, że miałam po tym siniaka, kolejnego. Odwrócił mnie do siebie i zaczął się wydzierać.
-Co ja ci takiego zrobiłem, że ode mnie odeszłaś! Byłem dla Ciebie dobry a ty tak mi się odwdzięczasz?! - Wydarł się na mnie. Zaprzeczyłam głową. Zobaczył, że jestem przestraszona więc dodał miłym głosem:
-Wiesz o tym, że nic Ci nie zrobię prawda? Kocham Cię przecież, wiesz o tym. Zbyt Cię kocham. Powiedz, że ty mnie też kochasz! No powiedz!
Znowu kiwnęłam przecząco głową.
-Jak tak możesz, po tym wszystkim, co razem przeszliśmy, twoją chorobę, śmierć mojej matki. I co zamierzasz tak to wszystko zostawić i puścić w niepamięć? Tak? Spójrz na mnie jak do Ciebie mówię!
Pamiętałam ile dla mnie zrobił, że dzięki niemu już nie mam anemii, że udało mi się wyjść na prostą z nauką. Nie zamierzałam tego zapomnieć, lecz nie zamierzałam z niem znów, tak żyć. . Źle mnie traktował. Widząc, że nie zmienię zdania zamachnął się i uderzył w twarz i uciekł. Upadłam na ziemię. Poczułam, że mi słabo...
*Oczami Nialla*
Zobaczyłem ją jak upada trzymając się za twarz. Szybko do niej podbiegłem. Uklęknąłem przy niej. Widząc jej łzy w oczach przytuliłem ją. Myślałem że ucieknie, ale, wtuliła się w moje ramiona i powiedziała tylko "Dziękuję Ci". Poczułem ciepło w moim sercu. "Niall, zrobiłeś coś dobrego. Ona Ci podziękowała" pomyślałem. Pomogłem jej wstać. myślałem że poprosi mnie abym ją odprowadził do domu lecz tego nie zrobiła. Odeszła... Postanowiłem za nią pobiec. Kiedy byłem już przy niej zapytałem się kto ją uderzył. Milczała. -
Czy to był ten chłopak co uciekł? Proszę odpowiedz mi. Widzę, że masz problem daj sobie pomóc Powiedziała, że dalej da sobie radę. Chciałem ją odprowadzić do domu lecz nie pozwoliła mi tego zrobić. A szkoda...
Wracając do domu starałam się na nikogo nie patrzeć i iść przed siebie. Spojrzałam się jedynie za siebie aby sprawdzić czy mama po mnie nie przyjechała. Jednak było gorzej. Mój były chłopak mnie zobaczył."O nie on tu idzie! " . Pobiegłam w stronę, parku, aby przed nim uciec. Nie udało mi się. Chwycił mnie za rękę, bardzo mocno. Tak, że miałam po tym siniaka, kolejnego. Odwrócił mnie do siebie i zaczął się wydzierać.
-Co ja ci takiego zrobiłem, że ode mnie odeszłaś! Byłem dla Ciebie dobry a ty tak mi się odwdzięczasz?! - Wydarł się na mnie. Zaprzeczyłam głową. Zobaczył, że jestem przestraszona więc dodał miłym głosem:
-Wiesz o tym, że nic Ci nie zrobię prawda? Kocham Cię przecież, wiesz o tym. Zbyt Cię kocham. Powiedz, że ty mnie też kochasz! No powiedz!
Znowu kiwnęłam przecząco głową.
-Jak tak możesz, po tym wszystkim, co razem przeszliśmy, twoją chorobę, śmierć mojej matki. I co zamierzasz tak to wszystko zostawić i puścić w niepamięć? Tak? Spójrz na mnie jak do Ciebie mówię!
Pamiętałam ile dla mnie zrobił, że dzięki niemu już nie mam anemii, że udało mi się wyjść na prostą z nauką. Nie zamierzałam tego zapomnieć, lecz nie zamierzałam z niem znów, tak żyć. . Źle mnie traktował. Widząc, że nie zmienię zdania zamachnął się i uderzył w twarz i uciekł. Upadłam na ziemię. Poczułam, że mi słabo...
*Oczami Nialla*
Zobaczyłem ją jak upada trzymając się za twarz. Szybko do niej podbiegłem. Uklęknąłem przy niej. Widząc jej łzy w oczach przytuliłem ją. Myślałem że ucieknie, ale, wtuliła się w moje ramiona i powiedziała tylko "Dziękuję Ci". Poczułem ciepło w moim sercu. "Niall, zrobiłeś coś dobrego. Ona Ci podziękowała" pomyślałem. Pomogłem jej wstać. myślałem że poprosi mnie abym ją odprowadził do domu lecz tego nie zrobiła. Odeszła... Postanowiłem za nią pobiec. Kiedy byłem już przy niej zapytałem się kto ją uderzył. Milczała. -
Czy to był ten chłopak co uciekł? Proszę odpowiedz mi. Widzę, że masz problem daj sobie pomóc Powiedziała, że dalej da sobie radę. Chciałem ją odprowadzić do domu lecz nie pozwoliła mi tego zrobić. A szkoda...
Rozdział 2
*Oczami Mai*
"Jak mogłam uciec? Jak? " Myśli nie dawały mi spokoju. Idąc do sali w której miałam teraz lekcje, czułam jak łzy mi spływają po policzku. Nic mi przecież nie zrobił. Boże jaki wstyd! Widziałam w jego oczach że nie miał złych zamiarów. W jego pięknych oczach...błękitnych oczach... "Boże Maja otrząśnij się.Masz inne problemy" Miałam rację. Jest z kompletnie innej półki. On ubiera się jak chłopak z dobrej rodziny- ja sama z mamą w małej zapuszczonej kawalerce. On drogie,nowe buty - ja stare zdarte conversy. On zdrowy - ja cała posiniaczona. Pfff... O czym ja w ogóle ja mogę marzyć. Otworzyłam drzwi do sali. Oczywiście wszyscy spojrzeli się tak jak zwykle. Z nienawiścią... Poszłam do mojej ławki. A kiedy usiadłam pani przedstawiła nam ucznia powiedziała:
- Powitajmy naszego nowego ucznia Nialla.
Myślałam, że się przesłyszałam. Wszedł do sali, przywitał się. Oczywiście wszystkie laski zaczęły mu kiwać i uśmiechać się swoimi białymi i ładnymi zębami. Podszedł do mnie i usiadł obok mnie Uśmiechnął się.Zrobiłam się biała jak kreda.
"Jak mogłam uciec? Jak? " Myśli nie dawały mi spokoju. Idąc do sali w której miałam teraz lekcje, czułam jak łzy mi spływają po policzku. Nic mi przecież nie zrobił. Boże jaki wstyd! Widziałam w jego oczach że nie miał złych zamiarów. W jego pięknych oczach...błękitnych oczach... "Boże Maja otrząśnij się.Masz inne problemy" Miałam rację. Jest z kompletnie innej półki. On ubiera się jak chłopak z dobrej rodziny- ja sama z mamą w małej zapuszczonej kawalerce. On drogie,nowe buty - ja stare zdarte conversy. On zdrowy - ja cała posiniaczona. Pfff... O czym ja w ogóle ja mogę marzyć. Otworzyłam drzwi do sali. Oczywiście wszyscy spojrzeli się tak jak zwykle. Z nienawiścią... Poszłam do mojej ławki. A kiedy usiadłam pani przedstawiła nam ucznia powiedziała:
- Powitajmy naszego nowego ucznia Nialla.
Myślałam, że się przesłyszałam. Wszedł do sali, przywitał się. Oczywiście wszystkie laski zaczęły mu kiwać i uśmiechać się swoimi białymi i ładnymi zębami. Podszedł do mnie i usiadł obok mnie Uśmiechnął się.Zrobiłam się biała jak kreda.
*Oczami Nialla*
Usiadłem obok niej. Uśmiechnąłem się. Odwzajemniła to ale widziałem,że było jej ciężko. Jest bardzo nieśmiała. Szkoda... Muszę z nią porozmawiać co jest powodem tej nieśmiałości i skąd są te siniaki.
Jest mi jej żal, jest ładna choć nie wierzy w to. Chyba...chyba się zakochałem. Wątpię aby coś z tego wynikło. Mam nadzieję, chociaż zostaniemy przyjaciółmi.
poniedziałek, 2 września 2013
Rozdział 1
*Oczami Mai*
-Słyszałaś?Mamy nowego chłopaka w szkole. Blondyn z niebieskimi oczami. Ma na imię chyba Neil, Nail, a już wiem Niall. - powiedziała jedna z nich przechodząc sobie obok mnie. "Boże Maja nie patrz w ich stronę wiesz o tym, że zaraz cię wyśmieją, prawda?" Nie wytrzymałam spojrzałam się. To był wielki błąd. Od razu jedna z nich wysłała mi spojrzenie typu "Co ty tutaj robisz?, nie jesteś tu nikomu potrzebna" Następnie spojrzała na moje nogi, całe posiniaczone, zresztą jak zwykle. Czułam jak serce zaczyna mi mocniej być, w duchu modliłam się aby odeszła. Usłyszałam później tylko "Pff" od strony Sandry i jej koleżanek. Odeszła. Całe szczęście. Nienawidzę siebie. Nienawidzę tego jak wyglądam, jak się zachowuję i tego, że jestem tak głupio naiwna.
Szykując się na lekcje poszłam po książki do mojej szafki. Zobaczyłam chyba tego nowego w szkole. Jeżeli dobrze go opisały to rzeczywiście był blondynem o niebieskich oczach. Ubrany w supra,czarne rurki,bejsbolówkę,biały T-shirt i full cap na głowie. "O boże! Idzie w moją stronę, a co jeśli spojrzę w jego oczy? Co o mnie pomyśli? Co on robi? Otwiera szafkę dwie dalej od mojej!" Stres mnie zjadł. Aż nagle otworzył usta i powiedział:
-Cześć jestem, Niall a ty?
Zamurowało mnie. Po prostu nie wiedziałam Co odpowiedzieć. Zacięłam się.
-Yyy j-e-estem Maja.
*Oczami Nialla*
Podszedłem do szkolnej szafki aby wyjąć książki. Zobaczyłem dziewczynę. Nie znałem tu nikogo więc przedstawiłem się. Dziewczynie chwilę zajęło aby się przedstawić. Spojrzałem w jej oczy a ona w moje. Poczułem motylki w brzuchu. Mam nadzieję że ona też teraz tak ma. Następnie obejrzałem ją. Ładna dziewczyna. Brązowe włosy, zielone oczy. Ubiór też nie najgorszy. Biały top, krótkie spodenki a na stopach conversy. Jej nogi przyciągnęły moją uwagę. Liczne siniaki na nogach piętnastoletniej dziewczyny to nie jest normalne. Ktoś musiał ją bić. Nie mogłem tego tak zostawić. Aby podtrzymać rozmowę powiedziałem:
-W której sali masz lekcje?
Nie odpowiedziała patrzyła się na mnie jakby z nią pierwszy raz ktoś rozmawiał. Opuściła głowę na dół i odeszła. Poczułem się źle, jakbym coś jej zrobił...
-Słyszałaś?Mamy nowego chłopaka w szkole. Blondyn z niebieskimi oczami. Ma na imię chyba Neil, Nail, a już wiem Niall. - powiedziała jedna z nich przechodząc sobie obok mnie. "Boże Maja nie patrz w ich stronę wiesz o tym, że zaraz cię wyśmieją, prawda?" Nie wytrzymałam spojrzałam się. To był wielki błąd. Od razu jedna z nich wysłała mi spojrzenie typu "Co ty tutaj robisz?, nie jesteś tu nikomu potrzebna" Następnie spojrzała na moje nogi, całe posiniaczone, zresztą jak zwykle. Czułam jak serce zaczyna mi mocniej być, w duchu modliłam się aby odeszła. Usłyszałam później tylko "Pff" od strony Sandry i jej koleżanek. Odeszła. Całe szczęście. Nienawidzę siebie. Nienawidzę tego jak wyglądam, jak się zachowuję i tego, że jestem tak głupio naiwna.
Szykując się na lekcje poszłam po książki do mojej szafki. Zobaczyłam chyba tego nowego w szkole. Jeżeli dobrze go opisały to rzeczywiście był blondynem o niebieskich oczach. Ubrany w supra,czarne rurki,bejsbolówkę,biały T-shirt i full cap na głowie. "O boże! Idzie w moją stronę, a co jeśli spojrzę w jego oczy? Co o mnie pomyśli? Co on robi? Otwiera szafkę dwie dalej od mojej!" Stres mnie zjadł. Aż nagle otworzył usta i powiedział:
-Cześć jestem, Niall a ty?
Zamurowało mnie. Po prostu nie wiedziałam Co odpowiedzieć. Zacięłam się.
-Yyy j-e-estem Maja.
*Oczami Nialla*
Podszedłem do szkolnej szafki aby wyjąć książki. Zobaczyłem dziewczynę. Nie znałem tu nikogo więc przedstawiłem się. Dziewczynie chwilę zajęło aby się przedstawić. Spojrzałem w jej oczy a ona w moje. Poczułem motylki w brzuchu. Mam nadzieję że ona też teraz tak ma. Następnie obejrzałem ją. Ładna dziewczyna. Brązowe włosy, zielone oczy. Ubiór też nie najgorszy. Biały top, krótkie spodenki a na stopach conversy. Jej nogi przyciągnęły moją uwagę. Liczne siniaki na nogach piętnastoletniej dziewczyny to nie jest normalne. Ktoś musiał ją bić. Nie mogłem tego tak zostawić. Aby podtrzymać rozmowę powiedziałem:
-W której sali masz lekcje?
Nie odpowiedziała patrzyła się na mnie jakby z nią pierwszy raz ktoś rozmawiał. Opuściła głowę na dół i odeszła. Poczułem się źle, jakbym coś jej zrobił...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
