*Oczami Mai*
Wracając do domu starałam się na nikogo nie patrzeć i iść przed siebie. Spojrzałam się jedynie za siebie aby sprawdzić czy mama po mnie nie przyjechała. Jednak było gorzej. Mój były chłopak mnie zobaczył."O nie on tu idzie! " . Pobiegłam w stronę, parku, aby przed nim uciec. Nie udało mi się. Chwycił mnie za rękę, bardzo mocno. Tak, że miałam po tym siniaka, kolejnego. Odwrócił mnie do siebie i zaczął się wydzierać.
-Co ja ci takiego zrobiłem, że ode mnie odeszłaś! Byłem dla Ciebie dobry a ty tak mi się odwdzięczasz?! - Wydarł się na mnie. Zaprzeczyłam głową. Zobaczył, że jestem przestraszona więc dodał miłym głosem:
-Wiesz o tym, że nic Ci nie zrobię prawda? Kocham Cię przecież, wiesz o tym. Zbyt Cię kocham. Powiedz, że ty mnie też kochasz! No powiedz!
Znowu kiwnęłam przecząco głową.
-Jak tak możesz, po tym wszystkim, co razem przeszliśmy, twoją chorobę, śmierć mojej matki. I co zamierzasz tak to wszystko zostawić i puścić w niepamięć? Tak? Spójrz na mnie jak do Ciebie mówię!
Pamiętałam ile dla mnie zrobił, że dzięki niemu już nie mam anemii, że udało mi się wyjść na prostą z nauką. Nie zamierzałam tego zapomnieć, lecz nie zamierzałam z niem znów, tak żyć. . Źle mnie traktował. Widząc, że nie zmienię zdania zamachnął się i uderzył w twarz i uciekł. Upadłam na ziemię. Poczułam, że mi słabo...
*Oczami Nialla*
Zobaczyłem ją jak upada trzymając się za twarz. Szybko do niej podbiegłem. Uklęknąłem przy niej. Widząc jej łzy w oczach przytuliłem ją. Myślałem że ucieknie, ale, wtuliła się w moje ramiona i powiedziała tylko "Dziękuję Ci". Poczułem ciepło w moim sercu. "Niall, zrobiłeś coś dobrego. Ona Ci podziękowała" pomyślałem. Pomogłem jej wstać. myślałem że poprosi mnie abym ją odprowadził do domu lecz tego nie zrobiła. Odeszła... Postanowiłem za nią pobiec. Kiedy byłem już przy niej zapytałem się kto ją uderzył. Milczała. -
Czy to był ten chłopak co uciekł? Proszę odpowiedz mi. Widzę, że masz problem daj sobie pomóc Powiedziała, że dalej da sobie radę. Chciałem ją odprowadzić do domu lecz nie pozwoliła mi tego zrobić. A szkoda...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz