środa, 11 września 2013

Rozdzał 4

                                         




         * Następnego dnia*

 Widziałem ją przy szafkach. Wyglądała olśniewająco, choć siniak na policzku wszystko psuł. Podszedłem spytałem się jak się czuje. Wzruszyła ramionami. Chyba nie chciała rozmawiać, ale musiałem z nią gdzieś wyjść, aby spytać się jej kto to był. Odważyłem się. Spytałem jej to trudne pytanie
.- Maja dopóki się nie zgodzisz będę za tobą łaził i łaził. Jeden spacer a później możliwe,że się odczepię. Daj mi szansę. Nie miała wyboru odpowiedziała. Byłem szczęśliwy, mimo tego że ją tak jakby zmusiłem do tego, ale cóż. Może coś z tego wyniknie.



                                                *Oczami Mai*


Zaprosił mnie na spacer. Byłam speszona...bardzo. Czuję coś do niego tylko nie wiem co. Czy to jest miłość czy raczej strach przed nim?  Raczej to pierwsze. Dlatego się tak boję, że coś zepsuję, tak jak wszystko inne. Pewnie znowu będę zbyt naiwna i mnie skrzywdzi i na moich rękach znów zagoszczą cięcia. Choć starałam się o tym nie myśleć, ciągle to robiłam. Czy mu zaufać? Czy powiedzieć mu coś więcej? Wiedziałam, że jak spojrzę w jego oczy to po prostu pęknę. Niczym bańka mydlana. Wróciłam do domu. Matka z kolejną fajką w ustach, spojrzała na mnie i powiedziała tylko:
-Ohh... wrócił znowu darmozjad. Do siebie i siedź tam!
Zamierzałam tam iść tak czy tak. Zastanawiałam się tylko jak wyjdę. Oczywiście zapomniałam kompletnie o schodach pożarowych, o których dopiero później sobie przypomniałam. W łazience oczywiście na umywalce, leżała moja żyletka. Siedziałam na łóżku i juz tylko myślałam co się wydarzy w parku...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz