Obudził nas płacz dziecka. Zamierzałam wstać, ale po chwili usłyszałam szept nad moim uchem:"
-Śpij kochanie, ja się tym zajmę.
A następnie pocałował mój policzek. Niall wstał, i podszedł do łóżeczka Jenny. Wziął ją na ręce, i zaniósł do kuchni. Kiedy zniknął za drzwiami, pomyślałam jak cudownie jest mieć takiego faceta jak ja. Jak bardzo muszę być wyjątkowa, albo on głupi, żeby się we mnie zakochać. Widziałam z jaką czułością, patrzy na dziecko, i na mnie, w tym wielkim nowym mieszkaniu. A to wszystko stracę, kiedy choroba wejdzie, że tak powiem na wyższy level. Jutro wizyta u lekarza. Spojrzałam po raz kolejny na Horana, kończył właśnie karmić małą, włożył ją do łóżka, i powrócił do mnie. Przytulił mnie, i wyszeptał "dobranoc" odpowiedziałam mu tym samym i zasnęłam.
***
Siedzę w poczekalni. Niall'a nie ma ponieważ pojechali do studia, nagrywać ich pierwszy singiel. Poprosiłam Perrie, z którą mam coraz lepsze kontakty by popilnowała małej.Podeszłam do okienka, a następnie do sali. Usiadłam na kozetce.
-I jak wyniki doktorze?
Mężczyzna spojrzał na mnie surowym wzrokiem.
-Są gorsze niż myśleliśmy. Powinna pani zostać w szpitalu, ponieważ w każdej chwili może się pani coś stać.
-Ale czuję się dobrze, od kilku tygodni nic mi nie jest.
Pokręcił przecząco głową.
-Pani organizm jeszcze wytrzymuje, ale za niedługo może się to zmienić.
Teraz ja patrzyłam na niego pytająco.
-Co to oznacza?
-Pani umiera...
Tylko lekarz może oznajmić czyjąś śmierć, w tak zimny i bez uczuciowy sposób. Tylko...
-Pan mówi to w taki sposób, jakby pan miał to, za przeproszeniem, w dupie.
Patrzył na mnie ze zdziwieniem.
-Przepraszam, co? Pierwszy raz coś takiego słyszę!
-I dobrze! Wreszcie ktoś powiedział najwyraźniej to co myśli o panu, i tej całej "służbie zdrowia"
Chciał coś powiedzieć, ale wstałam, wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Po chwili wróciłam do gabinetu i położyłam kartkę z moim nowym adresem:
-To mój nowy adres, proszę wysłać wyniki. Do widzenia.
***
Wróciłam do mieszkania. Zaparzyłam sobie herbatę, i zadzwoniłam do Perrie prosząc aby wróciły. Usiadłam na kanapie, przebrana w moje szare dresy, i wygodną bluzę Nialla. Włączyłam TV. Jak to umieram? W sumie to było oczywiste, że prędzej czy później tak będzie. Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam Edwards drzwi i zaprosiłam do środka. Włożyłam śpiącą córeczkę do łóżka.
-I co była grzeczna?
Blondynka uśmiechnęła się
-Yhym.
Po chwili odezwała się
-I jak tam wyniki?
Posmutniałam.
-Ponoć umieram. Powoli...
Przytuliła mnie.
-Powinnaś mu powiedzieć.
-Zwariowałaś? Nie chce mu sprawić zawodu...
-Sprawisz mu większy ból okłamując go. Powiedz mu. Będzie przy tobie, przecież to wiesz.
Usiadłyśmy na kanapie
-Dobra zmieńmy temat. Co u ciebie i u Zayna?
-Dobrze, nawet bardzo dobrze.
-Cieszę się. Zayn to naprawdę fajny facet. Uwierz mi znam go bardzo dobrze.
-Byliście kiedyś razem?
To pytanie mnie kompletnie powaliło.
-Nie... to znaczy raz mnie pocałował, ale mieliśmy wtedy bodajże hm... 10 lat.
-I jak było?
Uderzyłam ją poduszka w głowę.
-Przestań. Nie pamiętam.
Na chwilę poprawił mi się humor, lecz potem znów pojawił się smutek. Perrie zauważyła to.
-Ej już przestań, nie umrzesz. Będziesz jeszcze żyła. Pójdziesz do szpitala i tam cię wyleczą.
-Nie pójdę tam rozumiesz?! Nie będę leżała bezczynnie, nie będę patrzyła jak wszyscy przychodzą do mnie i pokazują swój żal. Wolę spędzić ostatnie tygodnie życia, normalnie, niż przez 4 miesiące bez skutku się męczyć w szpitalu. Nie mogę tego sobie zrobić, nie mogę tego zrobić mu, żeby cierpiał...
Po minie Edwards widziałam że nie zamierza się kłócić.
-Zmienię program ok?
-Ok
Odpowiedziałam
*Oczami Perrie*
Wróciłam do domu. Na stole leżała komórka z dwoma wiadomościami. Pierwszy był od Mai:
Proszę nie wygadaj się Niallowi. Ufam ci.
A drugi od Malika. Zapraszał, mnie na kolację. Ubrałam sukienkę, i jeansową kurtkę i wyszłam z domu. Pod drzwiami w samochodzie siedział już Zayn. Przywitałam go całusem w policzek.
-Coś nie tak?
Ciągle myślałam o Mai, więc pewnie to zauważył. Zastanawiałam się czy mu powiedzieć. W sumie nie pozwoliła się wygadać tylko Niallowi.
-Nie powinnam mówić, ale Maja ma problem, nie powiem jaki. Sam musisz się dowiedzieć jaki. Ja nie mogę. Tylko nie mów że to ja, i próbuj być jak najbardziej dyskretny.
Chłopak był zamyślony, ale widać że też zmartwiony.
-I mam jeszcze pytanie. Niall wrócił już do domu?
-Nie wraca.
Ode mnie: Ok kolejny rozdział. Jak myślicie czy Pezza dobrze zrobiła że powiedziała Zaynowi? I ogólnie czy się podobało. A i tak z innej beczki Irlandczyk ma nową fryzurę. Uważam że lepiej wyglądał ze starą ale liczy się charakter co nie? Macie zdjęcie, ja nadal go kocham i nadal jest dla mnie najprzystojniejszym facetem na świecie :))






