wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 53

    Finał X Factora.                             
                                                   *Oczami Nialla*

Dzisiaj finał. O Boże... Patrzyłem na chłopców. Cali bladzi, przestraszeni ale szczęśliwi. Tyle wspaniałycj rzeczy się tu wydarzyło, tylu wspaniałych ludzi poznaliśmi, tyle video diary, będę za tym tęsknił. Za wszystkimi. Ale na pewno zespół się nie rospadnie. Tego jesteśmy pewni. Piosenki przygotowane.Wszystko.
-Jak tam chłopcy? Czujecie stres?
Spytałem. Pokiwali głowami. Usłyszeliśmy głos prezentera.
-One Direction!
Weszliśmy na scenę. Śpiewaliśmy.
Po wszystkich występach czekaliśmy na wyniki. Serca biły mocno. \
-A zwycięscą bądź zwycięscami są lub jest....
Cisza.
-Rebbeca!
Załamanie. Koniec nadzieji na wygraną. Trzecie miejsce. To był koniec tej cudownej muzycznej przygody. Wszycy płakaliśmy. Wszyscy tylko nie Lou. Patrzył tylko smutny. Ale on był starszy. Przytuliliśmy się. Nasze rodziny podeszły, zaczęły nasz pocieszać. Poczułem na swojej szyi, ręce Mai.
-Tak mi przykro kochanie, byłam pewna, że wygracie.
Dziewczyna, wtulała się we mnie, a ja cieszyłem się, że ją widzę. Tylko te szczęście jednak nie zapełniło pustki, przegranej w X Factorze. Usłyszałem za sobą głos Simona. Iskierka nadziei zapaliła się na nowo. Wziął nas do małego pomieszczenia.
-Postanowiłem, że dam wam szansę. Widzę w was, talent, potencjał, a dziewczyny was uwielbiają. Pytanie tylko czy chcecie, podpisać kontrakt płytowy z Modest?
Nie wierzyliśmy w to co słyszeliśmy.
-Co?! Jasne.
Odpowiedzieliśmy. Wyjął z kieszeni zwinięty papier. Był to kontrakt. Na szybko podpisaliśmy. To był początek kariery. Wyszliśmy  statmtąd. Teraz to ja objąłem Maję. Opowiedziałem jej o wszystkim. Jak te pięć minut, zmieni nasze życie. Nagle chwyciła się za brzuch.
-Niall, pomocy. Jedziemy do szpitala.
Zbladłem. Stałem bez ruchu. Nie wiedziałem co robić.
-Rusz dupę! Dzwoń.
Poszłem po Tomlinsona. Jako jedyny miał prawo jazdy. Weszliśmy do jego auta. Ja, Maja i zespół. Chcieli być koniecznie przy nas.
\
                                               *Oczami Zayna*

Byliśmy w szpitalu. Tyle emocji w jeden dzień. Masakra. Patrzyliśmy na Horana jak, siedzi na ławce, i martwi się. Usiadłem obok niego. Chciałem dodać mu otuchy.
-Ej, stary będę wujkiem.
-Tiaa. Myślisz, że będę dobrym ojcem?
Wszyscy na niego spojrzeliśmy.
-Nie widziałem cię nigdy przy dziecku. Ale wyglądasz na odpowiedzialnego.
Uśmiechnął się. Czekaliśmy już tylko, aż będziemy mogli zobaczyć Maję na sali.
*Godzinę później*
Weszliśmy na salę. Maja opierała się o oparcie łóżka. Twarz miała zmęczoną. Niall usiadł obok niej na łóżku. Chwycił jej ręce i pocałował.

                                            *Oczami Nialla*

-Cześć kochanie. Jak się czujesz?
Spytałem, widząc jej uśmiechającą się postać.
-Bywało gorzej.
Odparła. Siedziałem obok niej, i trzymałem jej ręce.
-Przytul mnie.
Wyciągnęła  ręce w moją stronę. Przytuliłem ją, i pocałowałem w czoło.
-Tęskniłam za tobą. Bardzo.
-Kocham cię.
Odkleiła się ode mnie. Pielęgniarka weszła do sali. W rękach trzymała małe zawiniątko. Podała ją dziewczynie.
-Mogę?
Spytałem. Podała mi ją. Maleńka spała, ale gdy ją wziąłem momentalnie zaczęła płakać. Chłopcy patrzyli na nią zza mojego ramienia.
-Ej! To moja córka.
Patrzyłem w jej oczy. Zauważyłem w nich coś...coś Irlandzkiego. Ona miała mój kolor oczy. Ona była moja... Siedziałem jak osłupiony.
-Chłopcy możecie na chwilę wyjść?
-Dopiero co zostałem wujkiem, a już mnie wyganiają. Co za ludzie.
Męczył Lou. Wyszli.
-Maja, ona...ona ma moje oczy.
-To nie możliwe.
Powiedziała zawiedziona.
-Spójrz.
Pokazałem jej, ją. Uśmiechnęła się.
-Ona jest moja, taka śliczna. Urocza.
-Taka jak tatuś.
-Tak.
-Dobra, możesz już iść po idiotów.
Wyszedłem z sali i wróciłem z zespołem. Zayn patrzył na moje, dziewczynki.
-Generalnie, mógłbyś poinformować swoich rodziców.
Powiedział.
-Nie, zrobimy im niespodziankę. Czekaj zadzwonię.
-Hej mamo.
Usłyszałem jej głos w telefonie.
-Cześć, gzie jesteście.
-Zatrzymaliśmy się w hotelu, chcemy kilka dni spędzić wspólnie. Wiesz sam na sam.
-Aha, dobra.
-Pa
-Pa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz