poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 48

                                           *Oczami Nialla*

Dzisiaj był przedostatni  dzień naszego pobytu w domku Harrego. Szczerze będę tęsknił za tym miejscem wiele fajnych rzeczy się tu wydarzyło. Jednak tęsknota za domem, za Mają był o wiele większa. Przed wyjazdem musieliśmy wszystko posprzątać, a przyznam trochę tego było. Wszędzie były porozrzucane ciuchy, jedzenie, talerze nie pozmywane, materace, kołdry porozrzucane.  Gdyby była tu moja mama by mnie zabiła, a po mnie chłopaków. Zaczęliśmy sprzątać, nagle oberwałem moimi spodniami w głowę. Obróciłem się, i zobaczyłem uśmiechającą się twarz Hazzy.
-Osz ty mały, cholerny...
Nie dokończyłem, chwyciłem pierwszą lepszą rzecz pod ręką. Była to butelka po coli. Rzuciłem nią w przyjaciela. Nie był zadowolony, a ja się tylko chamsko śmiałem.
-Ej co wy robicie? Ja też chcę!-Zaczął krzyczeć Zayn. Po chwili zaczął bić Liama swoją koszulką. 
-Jezu! Cow wyście z nim zrobili. Nie bij mnie nie jestem niczemu winny.-Zaczął błagać Malika. Chłopak przestał. Payne wszedł  na Zayna, i zaczął go tłuc butelką. 
-A masz gnoju! Tak się nie traktuje Liama Traina Payne'a rozumiesz?!
Zaczęli się bić. Dołączył chwilę później Lou. Nagle usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Spojrzałem na wyświetlacz. To była Maja.
-Zamknąć się Maja dzwoni!
Zamilkli od razu jak to usłyszeli. Odebrałem.
-No cześć kochanie!
-Yyy... cześć twój głos jest trochę podejrzany. Co robiliście?
Spytała jakby coś podejrzewała. Odchyliłem głowę od telefonu, i wyszeptałem do chłopaków: "Co robimy? Tylko szybko. " Zaczęli mówić :"
-Sprzątamy! 
usłyszałem .
-W to nie uwierzy.
-Niall... jesteś jeszcze. Co robicie?
-Yyy... sprzątamy.
Odpowiedziałem impulsywnie.
-Wy?
-Tak my! Masz coś do tego? Nie wierzysz mi kotku?
-Dobra jestem na tyle głupia, że ci uwierzę. Co tam u Ciebie? Jak próby?
-Próby...
Przeciągnąłem to słowo pytającym tonem. Prób prawie wcale nie było, większości jedliśmy, oglądaliśmy filmy, graliśmy w piłkę. Śpiewaliśmy tylko wieczorami przy ognisku, najczęściej specjalnie fałszując. 
-Tak próby. Jesteś jakiś dziwny.
-Dobrze nam szło. Codziennie ćwiczyliśmy. 
-Dobrze. Kocham cię. Pa!
-Czekaj...
Przerwałem jej.
-Słucham.
-Jak tam brzuszek?
-Normalnie. Tęsknimy...obie. Pa!
-Do widzenia kocham cię.
Skończyliśmy rozmowę. Chwilę po tym jak włożyłem komórkę po kieszeni chłopacy zaczęli znowu się bić.
-Spokój musimy to posprzątać!!!
Krzyknąłem. Ogarnęli się. Dwie godziny zajęło nam sprzątanie. Później odpoczęliśmy, oglądając telewizję.

                                                       *Oczami Mai*

Czekaliśmy na Nialla na peronie. Nadjechał jego pociąg. Wybiegł z niego Irlandczyk. Mój Irlandczyk. Od razu podszedł do mnie i pocałował namiętnie w usta. Potem przywitał się z rodzicami przytulając się do nich. 
Następnie znowu chłopak stał obok mnie i obejmował ramieniem. Przyłożył usta do mojego ucha i szepnął mi:
-Może moje małe księżniczki chciałyby się rozerwać na mieście?
-Z przyjemnością. Jakieś propozycje?
-Hmm... Może jakiś popcorn, potem pizza, a następnie shake?
-Czyli najpierw kino, później Nando's a na końcu galeria?
-Jak ty mnie dobrze znasz.
Poczułam jego usta na policzku.
-Przestań już.
-Muszę się tobą nacieszyć. Za kilka tygodni znowu wyjazd. 
-Dobra chodź.
Chwyciłam go za rękę, a następnie pociągnęłam za sobą. Niall tylko poinformował swoich rodziców, że wychodzimy na miasto. Weszliśmy do miejskiego kina. 
-To ty wybierz film a ja pójdę po jedzenie.
Zaczął odchodzić, ale pociągnęłam go za kaptur.
-O nie, nie zostajesz tu ze mną i wybierasz. Jeżeli obu nam, ma to sprawić przyjemność wybierzemy razem. Rozumiesz czy mam przeliterować.
-Oschła się zrobiłaś wiesz?
-Taka ciąża. To na co idziemy.
Wybraliśmy film. Był to jakiś horror romantyczny. Połączenie naszych obu ulubionych rodzai filmów. Wzięliśmy popcorn, colę i weszliśmy na salę. Zajęliśmy miejsca. Chłopak obejmował mnie i całował kiedy mu się podobało. Wyszliśmy z kina po filmie. 
-To teraz do Nando's?
Spytałam.
-Tak.
-A nie możemy tego przełożyć.
Pokiwał przecząco głową.'
-Nie.
-Ale kotku...
Położyłam mu się na ramieniu, i głaskałam jego włosy. 
-A co dostanę w zamian?
-A na co liczysz?
-Buziaka.
Pocałowałam go w policzek.
-Ale ja nie chciałem w policzek.
Zrobił dziubek. Pocałowałam go.
-Ok to gdzie idziemy?
-Do galerii już nie mieszczę się prawie w nic. 
-Dobrze. 
Weszliśmy do galerii. Oczywiście chłopak od razu wypatrzył budkę z jedzeniem, następnie spojrzał na mnie swoim błagalnym wzrokiem.
-Kup sobie coś, ale małego i żebyś się nie ubrudził.
-A tobie?
-Mi nic...albo wiesz co milkshake. 
-Spoko.
Podszedł do budki. Wrócił z milkshakiem, kurczakiem, frytkami i hamburgerem. Podał mi moje zamówienie.
-Yyy co to jest mogę wiedzieć?
-Twój milkshake. Nie widzisz?
-Ale to co przyniosłeś ze sobą. Mówiłam żebyś wziął coś małego! 
-Ojeju. Masz idź se kup coś na uspokojenie.
Podał mi swój portfel.
-To znaczy co?
-Nie wiem tabletki, syrop czy sukienkę?
-Okej.
Zachichotałam, podałam mu całusa w policzek i uciekłam do najbliższego sklepu. Patrzyłam na mnóstwo sukienek, ale szukałam w których bym się zmieściła z... córką. Podeszłam do ekspedientki. 
-Przepraszam czy jest coś na mnie?
-Dla kobiet w ciąży?
Wzdrygnęłam się jak to usłyszałam. Lubiłam jak tylko Niall tak na mnie mówił
-Tak
Pokazywała mi mnóstwo spodni, sukienek, koszulek. Chwilę później zobaczyłam blondyna wchodzącego do sklepu. Przytulił mnie od tyłu i cmoknął w policzek. 
-Niall jesteśmy przy ludziach ogarnij się.
-Oj tam, oj tam. Wybrałaś już coś sobie?
-Myślę nad tym. Co myślisz o tym?
Pokazałam mu różową sukienkę. Pokazał mi kciuk w górę. 
-Ale wiesz generalnie, to za chwilę będzie zimno i nie będę mogła się w to ubrać.
-Zaczyna się...
Powiedział pod nosem.
-Słyszałam. 
Skarciłam go wzrokiem. 
-No bo robisz problemy z niczego. Chcesz to bierz, nie chcesz to zostaw. Proste.
-Wy faceci nic nie rozumiecie. A to?
Pokazałam mu dużą bluzę. Wyglądała trochę na męską ale była boska.
-Dobra idź do przebieralni, ubierz a później kupimy ok?
Ubrałam się w nią. Leżała idealnie. Podeszliśmy do kasy. Niall zapłacił. Wyszliśmy ze sklepu. Zatrzymał się i nachylił swoją twarz na wysokość mojej, a następnie pokazał palcem na policzek. 
-Dobra należy ci się.
Pocałowałam go. 
-Dziękuję.
Powiedziałam. Chłopak zadzwonił po rodziców żeby po nas przyjechali.

Ogłoszenia parafialne: Mam nadzieję, że się podoba. Tak trochę nudny, ale trochę będzie trzeba poczekać na coś ciekawego bo pomysły mam dopiero na po X Factorze. Mam fazę na The Script a dokładniej na ich zajebiste piosenki które wam polecam szczególnie Hall of fame i If you could see me now. Bardzo budujące mądre i wzruszające na tej drugiej się popłakałam ;(. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz