czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 47

 Ode mnie": Jak tam po sylwestrze? Wyspani? No więc dzisiaj jako że n Niall i Maja są w rozłące będize rozdział narratorkiem! Tak wiem bardzo się cieszycie(lub nie). To zaczynamy.

Irlandczyk stał na miejscu w którym się umówili z resztą zespołu. Na miejscu był już Harry, Lou, Zayn. Czekali już tylko na Liama. Zadzwonili do Payna:
-Ej stary gdzie jesteś?
-Chyba raczej gdzie wy jesteście! Czekam na was już od godziny przy tym cholernym kinie!
-Ale wiesz że mieliśmy się spotkać przy lodziarni koło kina nie?
-Że co?!
Liam powiedział zaskoczony.
-No przy lodziarni. Przecież to uzgodniliśmy.
-Kiedy?
-Jak się pierwszy raz spotkaliśmy. Człowieku dalej, czekamy już tutaj na ciebie!
-Moment, zaraz będę.
Chłopak chwilę później przyjechał taksówką na umówione miejsce. Byli w komplecie. Tommo jako jedyny był samochodem(ponieważ ma prawo jazdy), więc zawiózł wszystkich do domku ojczyma Hazzy. W domku było tylko jedno łóżko. Zayn z Harrym zajęli je, a reszta spała na materacach. Domek był malutki. Lodówka była pełna, ale nie mogłoby im to starczyć na 4 tygodnie. Postanowili się składać codziennie na posiłki. Rozpakowali się. Horan pierwsze co zrobił to zadzwonił do swojej dziewczyny. Nie odbierała. Zadzwonił po raz drugi, nadal nic. Zaczął trząść telefonem.
-No dalej, do cholery! Odbierz!
Zadzwonił do mamy.
-Mamo co z Mają?
-Może najpierw dzień dobry?
-Dzień dobry co z nią?
-Zrobiło jej się słabo, położyła się do łóżka.
-Mogłem zostać w domu, bym się nią opiekował....
Zaczął żałować swojej decyzji.
-Ale ona jest w ciąży, kochanie to się zdarza. Wzięła tabletki i teraz tylko musi trochę odpocząć. Tobie chyba też się to przyda, jesteś przewrażliwiony.
-Martwię się o nią.
-My się nią z ojcem opiekujemy. Nie ufasz nam?
-Ufam, dobrze trzymajcie się. Pa! Powiedz Mai że ją kocham i już tęsknie,
Maura, odeszła od telefonu. Poszła do pokoju dziewczyny. Dare używała komputera, nic jej nie było.
-I co? Martwi się?
Spytała, taki był ich obu plan, aby nie interesował się nimi, tylko karierą.
-Tak. Kazał przekazać, że cię kocha. A i nie odbieraj za każdym razem kiedy będzie dzwonił, tylko pod wieczór, wtedy będą najmniej pracować.
-Wiem, teraz najważniejszy jest on.
Podała jej herbatę a następnie wyszła.
Niall po telefonie do mamy nie był wcale spokojniejszy. Aby się uspokoić poszedł do lodówki i wyjął sobie jogurt. Usiadł na kanapie. Podszedł do niego Mailk.
-Co tam u Mai?
Spytał o swoją przyjaciółkę zaciekawiony.
-Nic nie wiem, zrobiło jej się słabo i tylko tyle wiem. Boję się o nią.
-Kochasz ją?
Spytał Zayn.
-Co to za pytanie?! Oczywiście! Jest perfekcyjna w każdym calu, kocham jej każdą zaletę, każdą wadę. Wszystko. Wierzę, że będziemy kiedyś dobrym małżeństwem.
-Mam nadzieję, widzę po niej jak bardzo cię kocha. Ona jest świetną dziewczyną, jesteś największy  szczęściarzem na świecie.
Oparł się o oparcie od kanapy, twarz miał rozmarzoną. Irlandczyk patrzył na niego zdziwiony. Ale Malik kontynuował.
-Ale nie martw się nie zamierzam ci jej zabrać, ponieważ widzę jak jest szczęśliwa. Ale obiecaj mi jedno.
-Co?
-Pozwolisz mi się z nią spotykać. Jeżeli ona będzie tego chciała.
-Masz to stary jak w banku. Martwisz się o nią tak samo jak ja.
-Bo jest dla mnie jak młodsza siostrzyczka.
Uśmiechnęli się oboje pod nosem. Usłyszeli krzyk Harrego z dworu.
-Chodźcie zagramy w piłkę!!!
Wybiegli na dwór.
Maja cały dzień leżała na łóżku. W końcu zasnęła. Miała koszmary, Niall działał na nią jak odstraszacz złych snów, a teraz została sama. Po zamknięciu oczu, widziała już tylko widok kiedy Artur przystawiał pistolet do skroni Jenny. A następnie strzela. A ona ciągle była bezsilna, raz to przeżyła, ale nadal nic temu nie zaradziła. Obwiniała się o to, że nawet w snach nie potrafi jej uratować. Patrzyła tylko na jej martwe ciało. Obudziła się cała spocona, i ze łzami w oczach...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz