Ode mnie: Witam po świętach i Sylwestrze! Pojawiam się znowu. A teraz kontynuacja naszej Love Story!
Dzisiaj pościk o Arturze i Sandrze! Pisany oczywiście narratorem.
Artur miał dzisiaj jednodniowe wyjście z więzienia. Wiedział z kim chce ten dzień spędzić. Tylko i wyłącznie z Sandrą. Zadzwonił do niej, a ona od razu się zgodziła. Zaprosił ją na śniadanie w drogiej restauracji. Uważał, że zasługuje na to. Przywitał ją. Jednak w oczach dziewczyny dostrzegał coś dziwnego. Było to zaniepokojenie, zahamowanie. Przyglądał się jej jeszcze przez chwilę. Nie wiedział jak ma się zachować. W końcu zdecydował się zapytać:
-Coś nie tak?
Czuł się dziwnie, nigdy nie interesowało go czyjeś szczęście z wyjątkiem jego samego, chociaż nawet to miał w czasami gdzieś. Czekał na reakcję, ale ta patrzyła się tępo w przestrzeń. Oczy nie miały wyrazu. Przez jej głowę przeszło tysiące myśli w tym czasie. Czy ten pocałunek w więzieniu to nie była tylko pomyłka? Czy ona nie będzie jego kolejną zabawką? Czy jego przeszłość w niczym im nie przeszkodzi? On zaczął ją szturchać. Wciąż zero reakcji. Przybliżył swoje usta do jej. Pocałował ją. Dopiero po tym się ocknęła.
-Yyy. Co?
-Pytałem się czy coś nie tak?
-Nie wszystko ok.
-Na pewno?
-Jasne.
-Co chcesz zamówić? Ja stawiam.
-Dziękuję, kochany jesteś ale nie jestem głodna.
-Jak to?
Wyszła z restauracji. Artur wstał, próbował ją zatrzymać, jednak ta biegła przed siebie. Chłopak ruszył za nią. Kiedy ją dogonił pociągnął za rękę i przyciągnął do siebie. Ich czoła się stykały. Dziewczyna odwróciła wzrok, nie chciała patrzeć mu się na usta, w oczy, bo wiedziała do czego to doprowadzi.
-Przecież widzę że coś się dzieje. Powiedz.
-Nie zrozumiesz.
-Spróbuję.
-Od kiedy jesteś taki wyrozumiały. Do Mai się zupełnie inaczej odnosiłeś! Co jeżeli ja też ci się znudzę. Zrozum nie jestem zabawką!
-A więc o to ci chodzi! Przypominam ci, że nie byłaś lepsza! Przeszłości nie zmienię bardzo mi przykro!
-Daj mi odejść, proszę.
Jednak nie zamierzał tego zrobić. Kontynuował:
-Ale za to mogę zmienić przyszłość. Zmień ją ze mną...
-Artur....
-Sandra...
Przytulili się oboje. Potrzebowali się, aby zmienić się na lepsze.
-To może jednak coś zjesz?
Uśmiechnął się bezczelnie.
-Jednak, tak.
Chwycili się za ręce i poszli do restauracji.
*Oczami Mai*
Staliśmy już na dworcu. Niall żegnał się z rodzicami.
-Tak mamo będę uważał. Nie nie będę pił. Będę po sobie sprzątał. Nie, nie narobię ci wstydu.
Tylko tyle usłyszałam z tej rozmowy. Wyłapywałam jego słowa, bo wiedziałam że długo nie usłyszę jego głosu. Potem był czas na najgorsze. On podszedł do mnie. Jego oczy szkliły się od łez. Moje też. Przytulił mnie mocno. Zaciągałam się jego zapachem. Mogłabym być w jego ramionach już zawsze. Ale musiał wyjechać, musiał zrobić coś dla siebie. Zaczęłam płakać.
-Nie płacz kochanie.
Powiedział.
-To dlaczego ty płaczesz?
Uśmiechnęłam się.
-Bo zostawiam tutaj cały mój świat.
-Musisz zostawić, ale wiem że wrócisz.
-Wrócę.
Pocałował mnie, chciał mnie jeszcze potem przytrzymać przy sobie, ale to zbyt bolało. Odeszłam. Myślałam tylko o tym by nie patrzeć za siebie ale to było zbyt trudne. Odwróciłam się,on tam ciągle stał patrząc na mnie. Chwilę później już byłam w jego ramionach. Nie myślałam za dużo, po prostu skoczyłam i chwilę później on juz mnie trzymał.
-Jedź już.
Pocałował mnie.
-Pa kotku.
-Pa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz