środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 41

Ode mnie: Ten rozdzaił będzie oczami narratora bo nie wiedziałam jak napisać to inaczej. A więc:

\

Sandra weszła do celi. Wraz z nią policjant, pilnując by nic się nie stało. W duchu, Artur cieszył się, że Sandra przychodzi. Jednak bał się tego okazać. Przez te kilka tygodni które siedzi w więzieniu, połowę jego myśli zajmowała Sandra. Z nią było podobnie. Myślała o nim, myślała o tym co powiedzieć mu kiedy się spotkają. Jak się ubrać, jak uczesać. Chciała mu się podobać, ale tak by nie zauważał, że ubrała się takl dla niego. Założyła, zwiewną sukienkę,a na to skórzaną kurtkę. Kiedy weszła, Artur powiedział jedynie:
-Cześć.
-Cześć
Odpowiedziała mu i usiadła, na krzesełku obok jego łóżka.
-Co tam?
Zagadała. Chciała podtrzymać rozmowę, która nawet się nie zaczęła.
-A co ma być siedzę w tym pierdolonym gównie po uszy. A to tylko za pobicie i groźby. Pff...
Prychnął.
-Zrobiłeś coś gorszego, tak łatwo było o tym zapomnieć?
Pierwszy raz Sandra nie była, tylko głupią, rozpuszczoną panienką która dostawała wszystko o co tylko prosiła. Ta sytuacja, sprawiła że wydoroślała, może nie wiele, ale trochę.
-Nie, dręczy mnie to. Ale przyszłaś tu tylko wytykać mi błędy?Jeżeli tak to wyjdź!
-Nie,zamierzam tu zostać, przyszłam tu dla ciebie.
Wymsknęło jej się to. Nie zamierzała tego mówić. On także był w szoku.
-Serio?
Spytał zaciekawiony.
-Tak.
Wzdychnęła. Uśmiechnęła się nieśmiało. Po raz pierwszy czuła się tak jak teraz. Nie myślała tylko "Muszę go mieć" ale raczej "byle go nie stracić ". Czekała tylko, aż on odwzajemni uśmiech. Nie zrobił tego. Chciał ale ciężko mu było. Nie potrafił.
-Jak ci tutaj jest?
Spytała. Zależało jej na tej rozmowie, chciała ją wykorzystać ją jak najlepiej.
-Ciężko.Dobra, nieważne. To nie istotne.
Artur nigdy nie był osobą która lubiła się zwierzać. Może kiedyś,zanim poznał Maję, zanim zaczął ćpać. Nawet jeśli nie pamiętał tego. Nie chciał pamiętać. Całe jego dzieciństwo kojarzyło mu się z mamą która odeszła. Kochał ją bardzo. O wiele bardziej niż ojca. Ojciec bił go, i jego mamę. Ona go broniła i wolała cierpieć za niego. Kiedy oboje umarli w wypadku, nie żałował ojca. Żałował mamy, tęsknił za nią.Prawie się załamał. Wszytko w jego domu kojarzyło mu się z mamą. Dlatego wszystko sprzedał. Zostawił tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Nikt o tym nie wiedział. Maja znała tylko garstkę tego co przeżywał.
-Artur... zamyśliłeś się.
Otrząsnął się.
-Yyy.. co? Sorry.
-Przez chwilę, miałeś łzy w oczach. Co się stało?
-Nic to... moja sprawa. A generalnie co tam u ciebie?
-Nie spytałbyś się o to. Co jest?
-Nic. Mówiłem już!
Krzyknął na nią. Ta aż się wzdrygnęła. Jednak nie zniechęciło jej to. Usiadła obok niego na łóżku. Nie patrzyła na niego. Delikatnie przysunęła swoją dłoń do jego i chwyciła ją. Jej i jego oddech przyśpieszył.
Artur zrobił coś czego dawno nie zrobił. Uśmiechnął się. Delikatnie, ale mimo tego miło. Spojrzał na nią. Jej rozpuszczone blond włosy, padały na jej chudziutkie ramiona. Niebieskie oczy świeciły się, a czerwone usta uśmiechały się. Artur zauważył wtedy jak bardzo jest piękna. Wyciągnął swoją rękę ku jej twarzy. Objął jej podbródek palcami. Zrobił to delikatnie, nigdy nie dotknął tak Mai. Przyciągnął do siebie i pocałował. W tym momencie zrozumiał, że ją kocha. A ona że kocha jego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz