Nadszedł czas wybrania półfinałowej 40 w X Factorze. Pojechaliśmy ponownie do Dublina.
-Artur wczoraj dzwonił.
Zdziwiłem się.
-Czego chciał?
Spytałem. Ta wpatrywała się w szybę, tak jakby mówiła to wszystko na odczep.
-Przebaczenia.
Powiedziała cicho.
-I co?
-Nie jestem Jezusem żeby przebaczać, więc tego nie zrobiłam. Rozłączyłam się z nim.
Przerwała.
-I jest jeszcze coś.
-Co?
-Coś się musiało wydarzyć między nim a Sandrą...
-To znaczy?
-Powiedział, że to Sandra skłoniła go do takiej skruchy. Nie wiem o co dokładnie mu chodziło. Może po prostu się zakochał... Nie to nie możliwe, on by nie potrafił kochać. Nie on.
-Powiedz szczerze. Tęsknisz za nim? Za tym Arturem którym był przedtem?
Zamyśliła się.
-Kocham ciebie, nie jego. Choć to wszystko mogłoby wyglądać inaczej.
-Jak to inaczej?
-No wiesz. On mógłby nie ćpać, ja ciągle bym go pewnie kochała. Nie biłby mnie, a przez to nie zwróciłbyś na mnie najmniejszej uwagi. Prawda?
-Nie myśl tak.
Przytuliłem ją.
Byliśmy już w budynku X Factora. Czekałem aż, zostanę wywołany. Nagle usłyszałem.
-Zayn Malik, Harry Styles, Niall Horan...
Reszty nazwisk już nie słyszałem. Poszedłem na scenę. Wpatrywałem się w Simona, który miał kopertę z wynikami. Serce waliło coraz mocniej. Nogi się uginały, były jak z waty. Wywołał imiona dwóch chłopaków, którzy przeszli. Została nas piątka.
-Przykro mi. Reszta musi wrócić do domu.
Simon wypowiedział słowa których najbardziej się bałem. Wiedziałem, że nie przejdę dalej, ale mimo to wierzyłem w to. Było mi ciężko. Płakałem.
-Przykro mi kochanie. Dla mnie zawsze będziesz najlepszy. Spróbujesz za rok.
Nie reagowałem. Użalałem się nad sobą. Usiadłem na ławce i myślałem. Kilka kolejnych osób wchodziło na scenę by otrzymać wyniki. Wracali z uśmiechem lub łzami.
-Dobra idziemy już stąd. Nie mam po co tu być.
Powiedziałem i udaliśmy się w stronę drzwi. Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak. Jeden z tych z którymi stałem na scenie.
-Niall Horan?
-Tak.
-Simon nas woła.
Nie wiedziałem o co mu chodzi. Byłem tylko pewny, że to może być jakaś szansa. Weszliśmy na scenę. Simon zaczął mówić.
-Postanowiliśmy was połączyć w jeden zespół, o ile tylko się na to zgodzicie.
Patrzyłem na chłopaków. Wiedziałem, że albo mogę być solistą w domu, lub w zespole tutaj. Pokiwaliśmy głowami. Zgodziliśmy się.
*Oczami Zayna*
Zostaliśmy połączeni w zespół. Zeszliśmy ze sceny. Umówiliśmy się, że pójdziemy na pizze aby lepiej się poznać. Mieliśmy tylko 5 tygodni na to.
-Mogę przyjść z dziewczyną?
Spytał się Niall. Nie wiedzieliśmy co odpowiedzieć. Wszyscy byliśmy singlami, więc się zgodziliśmy. W czym miałby zaszkodzić jedna dziewczyna.
Zebraliśmy się wszyscy przy Nando's. Zjawił się Niall. Przy nim stała dziewczyna. Dziwnie znajoma dziewczyna. Przybliżyli się. Cały wzrok miałem w niej utkwiony, a ona we mnie. Wyjęła z torebki mały naszyjnik w kształcie serduszka. Spojrzała to na naszyjnik to na mnie. Wyjąłem z kieszeni taki sam, ze zdjęciem. Patrzyłem już tylko na nią.
-Zayn?
Spytała.
-Maja.
Dziewczyna rzuciła mi się na szyje. To była ona. Mała słodziutka Dare, z Bradford. Pokazała mi swój naszyjnik z moim zdjęciem.
-Nie wiedziałem, że jeszcze to nosisz.
-Jak mogłabym nie nosić, zdjęcia osoby która jest dla mnie jak starszy brat?
-Moja mała siostrzyczka.
Podszedłem do niej i poczochrałem jej włosy. Ta zaczęła się śmiać. Spojrzałem na jej chłopaka., Był zmieszany, zresztą jak cała reszta.
-Ale jednak trochę utyłaś, przez te lata co cię nie widziałem.
Spuściła wzrok. Poczułem się głupio.
-Przepraszam.
-Nie, nic się nie stało, tylko chodzi o to że jestem w ciąży.
Myślałem że się przesłyszałem.
-C-co?
-W ciąży.
Niall podszedł do niej i objął ją i weszliśmy wszyscy do restauracji. Horan był chyba trochę zazdrosny. Jednak to nie moja wina, że nie widziałem się z Mają przez bodajże, 4 lata. Usiedliśmy wszyscy przy stole. Specjalnie postarałem się o miejsce obok niej.
Ode mnie: Dokończenie rozdziału pojawi się po sylwestrze. Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku, i żebyście mogli spotkać chłopców z 1D. <333
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz