*Oczami Mai*
Był weekend. Artur przyszedł wcześnie rano. Ja jeszcze spałam. On stał i czekał, aż się obudzę. Kiedy go zobaczyłam, zamknęłam oczy i udawałam, że jeszcze śnię. Nie zauważył tego. Czekał lecz później się wkurzył i wygonił mnie z łóżka. Powiedział, że nie prześpię całego dnia. Mój nos, ciągle bolał i był cały siny.
Poszłam do łazienki i ubrałam się. Cięcia na rękach przeobraziły się w blizny. Myślałam o tym żeby zostać tam, i zakluczyć się na wieki. Ale oczywiście Artur wyważyłby drzwi. Usłyszałam trzaskanie, w sumie to walenie w drzwi. Wściekł się. Szybko otworzyłam drzwi. Ujrzałam go wściekłego. Zaczął wrzeszczeć na mnie, że za długo tam siedziałam.
-Spokojnie, ja tylko byłam w łazience. Czego się drzesz?
-Nie pyskuj, gówniaro!
Szarpnął mnie za koszule i rzucił na ziemię. Chciałam płakać, ale co by to dało. Oberwałabym dodatkowo.
podniosłam się z ziemi.
-Masz mi coś do powiedzenia?
Spytał Artur. Spuściłam wzrok.
-Przepraszam.
Wydusiłam z trudem. Nie chciałam go przepraszać, ponieważ nie miałam za co. Lecz musiałam.
-Idziemy.
Usłyszałam. Nie chciałam nigdzie z nim wychodzić. Wstydziłam się.
-Ale gdzie? Ja nie chcę nigdzie iść, zostańmy proszę.
Chwycił mnie pod ramię, było to tak mocne, że po chwili pół mojej ręki było sine. Weszliśmy do jakiejś dziwnej alejki. Stali tam jacyś, podejrzani kolesie. Spojrzeli, dziwnym, wręcz pożerającym wzrokiem na mnie.
-O. Artur ma nową dziunię. Jak masz na imię laluniu?
Chciałam, teraz się wtulić w ramiona Nialla, żebym... żebym czuła się bezpiecznie, lecz go przy mnie nie było, był tylko Artur, a on się nie przejmował tym. Za kilka paczek prochów, by mnie sprzedał, mogłabym się założyć.
-Masz towar?
Spojrzał się na jednego z nich.
-Tak, tylko najpierw kasa.
Artur wyjął zwitek 50-funtowych banknotów, nie wiedziałam skąd miał tyle pieniędzy. Nie pochodził z bogatej rodziny, ani też nie pracował. Czyżby kradł? Drugi facet wyciągnął, z jakiejś skrzynki, kilka saszetek, z białym proszkiem. To pewnie była marihuana. Artur policzył każdą saszetkę. Spojrzał na niego z wściekłością.
-Ile ty mi Kurw* dałeś. Nie na tyle się umawialiśmy!
Kiedy to usłyszeli, uciekli, a Artur zaczął ich gonić, pociągnął mnie za sobą. Kiedy ich dogonił, zaczęli się bić. Ja usiadłam w rogu. Kiedy się bili, odeszli na jakieś 100 metrów, więc nie widziałam ich. Jeden z dilerów, usiadł obok mnie. Ciarki mnie przeszły, siedział trochę za blisko. Spojrzał na mnie, i dotknął mój policzek a potem ścisnął rękę, żebym nie uciekła.
-Pocałuj mnie koteczku, Artur nie musi wiedzieć.
Chciałam ruszyć się z miejsca, lecz pociągnął mnie jeszcze bliżej do siebie. Jego usta zbliżały się do moich.
Pocałował mnie. O mało nie rzygłam. Potem zabrał się za moją koszule. Zaczął, rozpinać po kolei guziki. łzy ściekały mi po policzku. Odpychałam go od siebie. Lecz jego ręka ciągle powracała. Wyrwałam się z jego objęć, i uciekałam. Dogonił mnie.
-No co kwiatuszku? Nie powiesz mi przecież, że cię nie pociągam.Choć do mnie, jeszcze nie skończyłem.
Chwycił mnie, przyciągnął do siebie, i zaczął całować po szyi. Wyrywałam się, lecz jego objęcia, tak jak prawie każdego faceta, były mocne. Puścił mnie na chwilę, a wtedy uciekłam. Naprawdę. Niestety, piekło dopiero się zaczęło. Artur zauważył, biegnącą mnie przez park. Zostawił gościa, zgarnął prochy i pobiegł za mną. Kiedy mnie dogonił zaczął się drzeć.
-Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Że kiedy coś załatwiam, będziesz sobie uciekać tak?
Zaczął mnie szarpać, bić. Jednak nie tak jak kiedyś. Teraz robił to mocniej. Uderzał w twarz, kopał po nogach, szarpał za ubrania i ręce. Tak mocno, mnie bił, że w końcu zemdlałam i nie wiedziałam co się dzieje. A Artur uciekł, nawet nikogo nie zawołał, po prostu zniknął.
*Oczami Nialla*
Usłyszałem wołanie, cioci Emmy z kuchni. Myślałem, że mam po coś pójść, lub, że mama dzwoni. Lecz nie, chodziło o Maję. Znajoma, cioci znalazła, pobitą Maję w parku. Zadzwoniła, po pogotowie by ją zabrało.Kiedy się dowiedziałem krzyknąłem:
-Zabiję gnoja, ja go po prostu zabiję. Jak on mógł ją skrzywdzić!
Szybko ubrałem się, i pojechałem z ciocią do szpitala. W sali zobaczyłem ją śpiącą. Doktor siedział i badał ją. Była cała pobita. Spytałem lekarza:
-Co się stało?
-Najprawdopodobniej została, pobita. Jest w ciężkim i niestabilnym stanie. Nie wiem czy da się ją uratować.
-To wszystko przez, tego pierdolonego Artura.
-Słucham?
Spytał lekarz zdziwiony moim słownictwem.
-Nic, po prostu jestem wkurzony.
Usiadłem, przy łóżku. Znów była w szpitalu. Za co ją to wszystko spotyka? Modliłem się, aby żyła. Kazałem wszystkim wyjść z sali, chciałem być z nią sam. Ile bym oddał, aby to wszystko się nie stało, ile bym oddał, aby to był ja. Przecież, ona tu była, przeze mnie, gdyby była ze mną to wszystko by się nie zdarzyło. Możliwe, że ja bym tam leżał, a ona siedziała, przy mnie. Obiecałem sobie o jej, że ją zabiorę do Mullingar, albo gdzieś indziej byle daleko stąd, daleko od Artura. Pocałowałem jej wargi. Były całe sine. Tak jak reszta ciała. Złamany nos, sine oczy, usta pocięte, ręce jakby pomalowane, żółto-fioletową farbą, nogi całe pokopane, na twarzy były, zaschnięte, strumyczki krwi. Włosy były potargane. Wyglądała jak zmasakrowana. Bałem się, że nie przeżyje, ale musiała przeżyć, jeszcze tyle chciałem z nią zrobić. Zabrać ją do Paryża na wakacje, oświadczyć w walentynki, śpiewać jej, chciałem, żeby mi kibicowała w X Factorze.
Boże, proszę ona, ona nie może umrzeć, ocal ją. Jeżeli ona zginie ja się powieszę, albo zrzucę się z mostu. Proszę....
------------------------------
To jeszcze nie koniec. Nie martwcie się jeżeli nie będzie do poniedziałku posta, poprostu wyjeżdzam
środa, 30 października 2013
wtorek, 29 października 2013
Rozdział 27
*Oczami Mai*
Drzwi od pokoju się otworzyły. Wszedł Artur. Spojrzał na mnie tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co wybrałaś już?
Spuściłam wzrok.
-Nie miałam wyboru, przecież wiesz.
-Zawsze jest wybór, ale ty dokonałaś tego dobrego.
Podszedł do mnie, i przycisnął do ściany.
-Pocałuj mnie kotku.
Odwróciłam głowę. Nie chciałam dotykać jego i jego warg, które powiedziały najgorsze słowa jakie mogłam usłyszeć.
-No dalej wiem, że chcesz, ale się boisz.
Zrobił to za mnie, a na koniec ugryzł lekko w dolną wargę. To było straszne. Odepchnęłam go. Usiadłam na łóżko. Łzy leciały mi po policzku. Usiadł obok mnie i objął ramieniem, tak jakby go to obchodziło. Pocałował w czoło czule, prawie tak jak Niall, tylko, że Niall robił to bo mnie kochał i próbował pocieszyć a, on tylko dlatego, że chciał mnie jeszcze bardziej pogrążyć w smutku.
-Ze mną będzie ci lepiej, ja cię obronię.
-Przed kim mnie obronisz co? Przed samym sobą tak? Jeżeli tak to nie chcę takiej obrony. Chcę taką jaką dawał mi on, taką prawdziwą.
-Zamknij się! Ja jestem sto razy lepszy od niego!
Uderzył mnie pięścią w twarz. Z nosa leciała mi krew. Upadłam na ziemię. Nic nie zrobił tylko patrzał jak cierpię. Cierpię przez niego. Odszedł. Cieszyłam się. Poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro. Najprawdopodobniej rozpieprzył mi nos.
Usłyszałam dźwięk Sms'a z mojego telefonu. Podeszłam. To była wiadomość od Nialla. Napisał: *Jakoś cię uratuję z tego gówna. Obiecuję. Coś wymyślę* W moim sercu pojawiła się iskierka nadziei. Niestety musiałam usunąć tego Sms'a z komórki bo wiedziałam, wiedziałam że Artur sprawdzi moje wiadomości i jak to zobaczy zabije go i mnie. Mnie mógł, ale niech zostawi jego, on nic nie zrobił...
*Oczami Nialla*
Po szkole wleciałem do pokoju. Nie chciałem z nikim rozmawiać. Byłem wściekły, czułem jak łzy leciały po moim policzku. Oczywiście wiem, ze ona nie przestała mnie kochać. Musiałem wymyślić jakiś plan, strategię aby wyrwać ją z tego miasta. Ocalę ją przed Arturem, bo wiem, że to przez niego. Tylko bałem się, o co ją szantażował. Jeżeli o mnie to nie warto, wolę umrzeć niż żyć bez niej. To tak jakby, żyć bez powietrza, lub bez wody, przez moment przeżyję ale co później? tylko śmierć. Jutro w szkolę z nią porozmawiam i wyjaśnię. To... to wszystko nie może się tak skończyć.
Ciocia Emma zawołała mnie z kuchni na obiad. pierwszy raz w życiu nie chciałem, nie mogłem nic zjeść. Ona była ważniejsza. Krzyknąłem:
-Nie jestem głodny!
I leżałem na łóżku patrząc w sufit. Usłyszałem kroki. Ciocia weszła do pokoju.
-Ty nie chcesz nic zjeść? Ty? Chyba żartujesz. Co się stało?
-Nic. To... to moja sprawa.
Chciałem jej powiedzieć, ale bałem się, że powie "Będą inne" Nie chcę innych, chce ją, ona jest najważniejsza, Jest moja księżniczką i koniec.
-Chodzi o Maję prawda?
-Tak...
Wzdychnąłem.
-O co poszło? Pokłóciliście się?
-Nie. Ona... Ona ze mną zerwała. Mam złamane serce.
-Przecież byliście szczęśliwi.
-Ale nie chodzi tu o to, że mnie nie kocha. To przez Artura. On ją teraz szantażuję, a nawet bije.Postanowiłem, że zrobię coś ale dopiero, gdy będę mieć jakiś plan. Chciałbym ją zabrać do domu. Do Mullingar. Tam byśmy byli szczęśliwi. Ale ona się boi. Obiecałem jej, że ją uratuję. Rozumiesz?
Prawie płakałem, lecz też trochę krzyczałem
-Rozumiem, najwyraźniej nie byliście sobie przeznaczeni.
-Co ty wiesz o przeznaczeniu.
-Wiele.
-To dlaczego kłamiesz?
-Chodzi o to, że nie powinieneś narażać się dla jakiejś dziewczyny. Miałeś inne też były szczęśliwe z tobą, ale odeszły. Nie walczyłeś tak o nie, więc o Maję też. Tym bardziej za cenę życia.
-Ona jest inna. Jest jedyna w swoim rodzaju. Dlatego będę walczył o nią do końca. Jaki jest sens życia, jeżeli nie ma dla kogo żyć. No powiedz. Ja ją kocham prawdziwie.
-Rozumiem, poczekaj jeszcze kilka dni, zobaczymy jak się rozwinie sytuacja.
-Aż ją zabije tak?
-Nie, przecież on by tego nie zrobił.
- Nie znasz go.
-Proszę kilka dni, a potem sama ci pomogę.
-Dobrze, ale jak się jej coś stanie nie wybaczę sobie tego.
Odeszła. Byłem zły, że mnie nie rozumie, ale musiałem czekać.
Drzwi od pokoju się otworzyły. Wszedł Artur. Spojrzał na mnie tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co wybrałaś już?
Spuściłam wzrok.
-Nie miałam wyboru, przecież wiesz.
-Zawsze jest wybór, ale ty dokonałaś tego dobrego.
Podszedł do mnie, i przycisnął do ściany.
-Pocałuj mnie kotku.
Odwróciłam głowę. Nie chciałam dotykać jego i jego warg, które powiedziały najgorsze słowa jakie mogłam usłyszeć.
-No dalej wiem, że chcesz, ale się boisz.
Zrobił to za mnie, a na koniec ugryzł lekko w dolną wargę. To było straszne. Odepchnęłam go. Usiadłam na łóżko. Łzy leciały mi po policzku. Usiadł obok mnie i objął ramieniem, tak jakby go to obchodziło. Pocałował w czoło czule, prawie tak jak Niall, tylko, że Niall robił to bo mnie kochał i próbował pocieszyć a, on tylko dlatego, że chciał mnie jeszcze bardziej pogrążyć w smutku.
-Ze mną będzie ci lepiej, ja cię obronię.
-Przed kim mnie obronisz co? Przed samym sobą tak? Jeżeli tak to nie chcę takiej obrony. Chcę taką jaką dawał mi on, taką prawdziwą.
-Zamknij się! Ja jestem sto razy lepszy od niego!
Uderzył mnie pięścią w twarz. Z nosa leciała mi krew. Upadłam na ziemię. Nic nie zrobił tylko patrzał jak cierpię. Cierpię przez niego. Odszedł. Cieszyłam się. Poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro. Najprawdopodobniej rozpieprzył mi nos.
Usłyszałam dźwięk Sms'a z mojego telefonu. Podeszłam. To była wiadomość od Nialla. Napisał: *Jakoś cię uratuję z tego gówna. Obiecuję. Coś wymyślę* W moim sercu pojawiła się iskierka nadziei. Niestety musiałam usunąć tego Sms'a z komórki bo wiedziałam, wiedziałam że Artur sprawdzi moje wiadomości i jak to zobaczy zabije go i mnie. Mnie mógł, ale niech zostawi jego, on nic nie zrobił...
*Oczami Nialla*
Po szkole wleciałem do pokoju. Nie chciałem z nikim rozmawiać. Byłem wściekły, czułem jak łzy leciały po moim policzku. Oczywiście wiem, ze ona nie przestała mnie kochać. Musiałem wymyślić jakiś plan, strategię aby wyrwać ją z tego miasta. Ocalę ją przed Arturem, bo wiem, że to przez niego. Tylko bałem się, o co ją szantażował. Jeżeli o mnie to nie warto, wolę umrzeć niż żyć bez niej. To tak jakby, żyć bez powietrza, lub bez wody, przez moment przeżyję ale co później? tylko śmierć. Jutro w szkolę z nią porozmawiam i wyjaśnię. To... to wszystko nie może się tak skończyć.
Ciocia Emma zawołała mnie z kuchni na obiad. pierwszy raz w życiu nie chciałem, nie mogłem nic zjeść. Ona była ważniejsza. Krzyknąłem:
-Nie jestem głodny!
I leżałem na łóżku patrząc w sufit. Usłyszałem kroki. Ciocia weszła do pokoju.
-Ty nie chcesz nic zjeść? Ty? Chyba żartujesz. Co się stało?
-Nic. To... to moja sprawa.
Chciałem jej powiedzieć, ale bałem się, że powie "Będą inne" Nie chcę innych, chce ją, ona jest najważniejsza, Jest moja księżniczką i koniec.
-Chodzi o Maję prawda?
-Tak...
Wzdychnąłem.
-O co poszło? Pokłóciliście się?
-Nie. Ona... Ona ze mną zerwała. Mam złamane serce.
-Przecież byliście szczęśliwi.
-Ale nie chodzi tu o to, że mnie nie kocha. To przez Artura. On ją teraz szantażuję, a nawet bije.Postanowiłem, że zrobię coś ale dopiero, gdy będę mieć jakiś plan. Chciałbym ją zabrać do domu. Do Mullingar. Tam byśmy byli szczęśliwi. Ale ona się boi. Obiecałem jej, że ją uratuję. Rozumiesz?
Prawie płakałem, lecz też trochę krzyczałem
-Rozumiem, najwyraźniej nie byliście sobie przeznaczeni.
-Co ty wiesz o przeznaczeniu.
-Wiele.
-To dlaczego kłamiesz?
-Chodzi o to, że nie powinieneś narażać się dla jakiejś dziewczyny. Miałeś inne też były szczęśliwe z tobą, ale odeszły. Nie walczyłeś tak o nie, więc o Maję też. Tym bardziej za cenę życia.
-Ona jest inna. Jest jedyna w swoim rodzaju. Dlatego będę walczył o nią do końca. Jaki jest sens życia, jeżeli nie ma dla kogo żyć. No powiedz. Ja ją kocham prawdziwie.
-Rozumiem, poczekaj jeszcze kilka dni, zobaczymy jak się rozwinie sytuacja.
-Aż ją zabije tak?
-Nie, przecież on by tego nie zrobił.
- Nie znasz go.
-Proszę kilka dni, a potem sama ci pomogę.
-Dobrze, ale jak się jej coś stanie nie wybaczę sobie tego.
Odeszła. Byłem zły, że mnie nie rozumie, ale musiałem czekać.
poniedziałek, 28 października 2013
Rozdział 26
*Oczami Mai*
Kiedy widziałam jak, znika za ścianą poczułam znów się samotna, ale obiecał że jutro się spotkamy. Usłyszałam pukanie do drzwi. Na początku myślałam, że matka coś ode mnie chce. Niestety to co tam ujrzałam, było gorsze. Zobaczyłam tam Artura, oczy miał nabiegłe krwią. Był naćpany. Spojrzał na mnie zabójczym, wzrokiem i popchnął na łóżko. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
-Mam do ciebie sprawę
Zdziwiłam się bo powiedział, to delikatnym głosem. Jednak to była tylko złuda.
-Co chcesz?
Odpowiedziałam ostro
-Umówmy się. Jeżeli zostawisz tego swojego chłoptasia, nie zrobię mu krzywdy. Jeśli jednak tego nie zrobisz znajdę ciebie i go. Będę go zabijał, powoli i boleśnie, a to wszystko na twoich oczach. Będziesz sobie wyrzucała, do końca życia, że mnie nie posłuchałaś i pozwoliłaś mu umrzeć. Ja mogę pójść do więzienia, co to dla mnie, ludzie powiedzą w sądzie to co będę chciał usłyszeć bo się mnie boją. W razie czego mogę powiedzieć, że byłem niepoczytalny i że tego żałuję, a potem znowu cię dręczyć. Widzisz, dla ciebie teraz jestem miłosierny bo daję ci wybór. Ze mną będziesz szczęśliwa, jeżeli tylko będziesz się mnie słuchać. Za pewnie ci godziwe warunki do życia. Masz czas do jutra. Przyjdę tu po twoich lekcjach, i powiesz mi na co się zdecydowałaś.
Wyszedł i trzasnął drzwiami. Rzuciłam się na podłogę i ryczałam. Ryczałam jak nigdy wcześniej, Artur chce mi zabrać jedyny powód do, życia. Czemu on nie może zrozumieć, że go nie kocham i on mnie też? Dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane? Czemu los mnie tak kara? Wrzeszczałam do poduszki. Wiedziałam, że tej nocy nie zasnę, nie będę potrafiła. A jak mam o tym wszystkim powiedzieć Niallowi. "Sorry, ale nie możemy być razem". Tak? Nie to nie możliwe. Miałam ochotę teraz, już tylko chwycić za sznur i się powiesić. Stwierdziłam, że spróbuję się odświeżyć pod prysznicem i tam pomyśleć o tym wszystkim. Po moim policzku spływała łza, za łzą. Myślałam już, poważnie o samobójstwie. Chciałam sobie poderżnąć gardło, lub przywiązać się do kłody i rzucić do rzeki. Chwyciłam żyletkę i cięłam się.
Ból był niesamowity. Lecz wolę cierpieć w ten sposób, niż w ten który muszę. Już sobie wyobrażam, siebie z Arturem do końca życia, to będzie piekło, które dopiero się otwierało. Boję się tego co nadejdzie jutro, pojutrze, za tydzień...
Dzisiejszej nocy nie mogłam zasnąć. Ciągle męczyła mnie myśl, Co będzie potem? Nie wiedziałam.
***
Kiedy, szłam do szkoły, płakałam, bo nie wiedziałam, jak mam się rozstać. Raz próbowałam, to nic to nie dało, i teraz pewnie znów to się powtórzy. On mi na to nie pozwoli, i ja sobie też, ale muszę.
Weszłam do sali gdzie miałam teraz lekcje, a obok czekał już Niall. Uśmiechał się, ale mi nie było do śmiechu. Kiedy zauważył smutek na mojej twarzy spytał:
-Co się stało?
Nie odpowiedziałam. Siedziałam i patrzyłam się tępo w tablicę. Miałam bluzkę z długim rękawem, więc nie widział cięć. Wiedziałam, że po lekcji od razu przyjdzie do mojej szafki i zacznie wypytywać, a ja zacznę ryczeć. Lecz to było nieuchronne.
Rzeczywiście stało się tak jak myślałam. Stojąc przy szafce widziałam zbliżającego się Irlandczyka.
-Co ci jest?
Łza spłynęła po moim policzku.
-Po prostu nie możemy być już razem. Nie przychodź już do mnie i nie pytaj dlaczego. Dobrze?
N jego twarzy malowało się zdziwienie.
-Że co?! Jak to?! Nie to nie możliwe musiało się coś stać.
*Oczami Nialla*
Poczułem się, jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Nie to niemożliwe... Stałem osłupiony. Coś musiało się stać, bo ona nie mogłaby się zdecydować na to sama. Przecież była szczęśliwa ze mną.
-To przez Artura tak? Czym ci zagroził?
-Przepraszam.
-Ale...
Nie zdążyłem dokończyć, uciekła. Byłem wściekły, i zarazem smutny. Waliłem w szafkę. Podeszła do mnie nauczycielka i zwróciła mi uwagę, a kiedy odeszła kontynuowałem. Musiałem coś zrobić, przecież nie zostawię jej samej, ale nie mogę też działać zbyt pochopnie...
*Oczami Mai*
Powiedziałam mu to. To było najgorsze w moim życiu, bez porównywalnie do tego co się działo wcześniej.
Ukryłam się w damskim kiblu, by tam zamknąć się i płakać. Usłyszałam dzwonek na lekcje, nie obchodził mnie. Chciałam stąd uciec, z tej szkoły, z tego miasta, z tego kraju, z tego pieprzonego świata. Chcę zniknąć. Uciekłam ze szkoły do parku. Nikt mnie nie zobaczył. Usiadłam na ławce, i myślałam, co dalej stanie się ze mną. Może rzeczywiście trzeba by było się powiesić i zakończyć to wszystko, to całe cierpienie. Chciałam się komuś wyżalić, opowiedzieć ale nie miałam nikogo. Tacie? Nie on by tu od razu przyjechał i pogorszył tylko sytuację. Mamie? O nie, ona by się cieszyła, że wreszcie będzie miała mnie z głowy. Pomyślałam o Jenny. Ona, mogłaby mnie zrozumieć. Spojrzałam na zegarek, nie miałam niestety czasu aby się z nią spotkać, musiałam wracać do domu i czekać na Artura...
Kiedy widziałam jak, znika za ścianą poczułam znów się samotna, ale obiecał że jutro się spotkamy. Usłyszałam pukanie do drzwi. Na początku myślałam, że matka coś ode mnie chce. Niestety to co tam ujrzałam, było gorsze. Zobaczyłam tam Artura, oczy miał nabiegłe krwią. Był naćpany. Spojrzał na mnie zabójczym, wzrokiem i popchnął na łóżko. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
-Mam do ciebie sprawę
Zdziwiłam się bo powiedział, to delikatnym głosem. Jednak to była tylko złuda.
-Co chcesz?
Odpowiedziałam ostro
-Umówmy się. Jeżeli zostawisz tego swojego chłoptasia, nie zrobię mu krzywdy. Jeśli jednak tego nie zrobisz znajdę ciebie i go. Będę go zabijał, powoli i boleśnie, a to wszystko na twoich oczach. Będziesz sobie wyrzucała, do końca życia, że mnie nie posłuchałaś i pozwoliłaś mu umrzeć. Ja mogę pójść do więzienia, co to dla mnie, ludzie powiedzą w sądzie to co będę chciał usłyszeć bo się mnie boją. W razie czego mogę powiedzieć, że byłem niepoczytalny i że tego żałuję, a potem znowu cię dręczyć. Widzisz, dla ciebie teraz jestem miłosierny bo daję ci wybór. Ze mną będziesz szczęśliwa, jeżeli tylko będziesz się mnie słuchać. Za pewnie ci godziwe warunki do życia. Masz czas do jutra. Przyjdę tu po twoich lekcjach, i powiesz mi na co się zdecydowałaś.
Wyszedł i trzasnął drzwiami. Rzuciłam się na podłogę i ryczałam. Ryczałam jak nigdy wcześniej, Artur chce mi zabrać jedyny powód do, życia. Czemu on nie może zrozumieć, że go nie kocham i on mnie też? Dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane? Czemu los mnie tak kara? Wrzeszczałam do poduszki. Wiedziałam, że tej nocy nie zasnę, nie będę potrafiła. A jak mam o tym wszystkim powiedzieć Niallowi. "Sorry, ale nie możemy być razem". Tak? Nie to nie możliwe. Miałam ochotę teraz, już tylko chwycić za sznur i się powiesić. Stwierdziłam, że spróbuję się odświeżyć pod prysznicem i tam pomyśleć o tym wszystkim. Po moim policzku spływała łza, za łzą. Myślałam już, poważnie o samobójstwie. Chciałam sobie poderżnąć gardło, lub przywiązać się do kłody i rzucić do rzeki. Chwyciłam żyletkę i cięłam się.
Dzisiejszej nocy nie mogłam zasnąć. Ciągle męczyła mnie myśl, Co będzie potem? Nie wiedziałam.
***
Kiedy, szłam do szkoły, płakałam, bo nie wiedziałam, jak mam się rozstać. Raz próbowałam, to nic to nie dało, i teraz pewnie znów to się powtórzy. On mi na to nie pozwoli, i ja sobie też, ale muszę.
Weszłam do sali gdzie miałam teraz lekcje, a obok czekał już Niall. Uśmiechał się, ale mi nie było do śmiechu. Kiedy zauważył smutek na mojej twarzy spytał:
-Co się stało?
Nie odpowiedziałam. Siedziałam i patrzyłam się tępo w tablicę. Miałam bluzkę z długim rękawem, więc nie widział cięć. Wiedziałam, że po lekcji od razu przyjdzie do mojej szafki i zacznie wypytywać, a ja zacznę ryczeć. Lecz to było nieuchronne.
Rzeczywiście stało się tak jak myślałam. Stojąc przy szafce widziałam zbliżającego się Irlandczyka.
-Co ci jest?
Łza spłynęła po moim policzku.
-Po prostu nie możemy być już razem. Nie przychodź już do mnie i nie pytaj dlaczego. Dobrze?
N jego twarzy malowało się zdziwienie.
-Że co?! Jak to?! Nie to nie możliwe musiało się coś stać.
*Oczami Nialla*
Poczułem się, jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Nie to niemożliwe... Stałem osłupiony. Coś musiało się stać, bo ona nie mogłaby się zdecydować na to sama. Przecież była szczęśliwa ze mną.
-To przez Artura tak? Czym ci zagroził?
-Przepraszam.
-Ale...
Nie zdążyłem dokończyć, uciekła. Byłem wściekły, i zarazem smutny. Waliłem w szafkę. Podeszła do mnie nauczycielka i zwróciła mi uwagę, a kiedy odeszła kontynuowałem. Musiałem coś zrobić, przecież nie zostawię jej samej, ale nie mogę też działać zbyt pochopnie...
*Oczami Mai*
Powiedziałam mu to. To było najgorsze w moim życiu, bez porównywalnie do tego co się działo wcześniej.
Ukryłam się w damskim kiblu, by tam zamknąć się i płakać. Usłyszałam dzwonek na lekcje, nie obchodził mnie. Chciałam stąd uciec, z tej szkoły, z tego miasta, z tego kraju, z tego pieprzonego świata. Chcę zniknąć. Uciekłam ze szkoły do parku. Nikt mnie nie zobaczył. Usiadłam na ławce, i myślałam, co dalej stanie się ze mną. Może rzeczywiście trzeba by było się powiesić i zakończyć to wszystko, to całe cierpienie. Chciałam się komuś wyżalić, opowiedzieć ale nie miałam nikogo. Tacie? Nie on by tu od razu przyjechał i pogorszył tylko sytuację. Mamie? O nie, ona by się cieszyła, że wreszcie będzie miała mnie z głowy. Pomyślałam o Jenny. Ona, mogłaby mnie zrozumieć. Spojrzałam na zegarek, nie miałam niestety czasu aby się z nią spotkać, musiałam wracać do domu i czekać na Artura...
sobota, 26 października 2013
Rozdział 25
*Oczami Mai*
Kiedy się obudziłam, Niall jeszcze spał obejmując. Nie chciałam go budzić, ale też musiałam na chwilę wyjść do łazienki. Miał silne ramiona, więc nie mogłam wstać. Czekałam aż się obudzi. Obróciłam się na plecy. Jego ręka znajdowała się teraz na moim brzuchu. Trochę mi ciążyła. Spojrzałam na zegarek obok jego łóżka. Była 10.30. Niall, po chwili wziął swoją rękę i przewrócił się do mnie plecami. Wstałam. Poszłam do łazienki, obok jego pokoju. Umyłam twarz, i przypomniałam sobie, że nie mam nawet w co się ubrać. Wróciłam, podeszłam do łóżka, przyłożyłam moje wargi do jego i musnęłam je. Uśmiechnął się przez sen. Położyłam się znowu. Obudził się. Odwrócił się i spojrzał w moją stronę. Uśmiechnął się i pocałował. Objął mnie od tyłu i rozmawialiśmy chwilę o byle czym. Usłyszeliśmy kroki. Do pokoju weszła ciocia Emma. Wchodząc do pokoju powiedziała
-Niall już prawie południe wstawaj...(potem zauważyła mnie) O Maju witaj, nie wiedziałam, że dzisiaj u nas nocujesz. Chodźcie na śniadanie.
Irlandczyk podszedł do szafy wyjął dwie pary spodni. Rzucił jedną parą we mnie i powiedział:
-Masz
A potem położył obok nich jakiś pasek, żeby mnie nie uderzyć. Poszłam się przebrać. Spodnie były na mnie co najmniej o 2 rozmiary za duże i spadały mi, mimo paska za tyłek. Zeszłam na dół do kuchni. Na stole leżały już kanapki, Nutella, szynka i kilka innych rzeczy do zjedzenia. Niall już tam na mnie czekał, a kiedy mnie zobaczył zaczął się śmiać na cały głos, trzymając w ręku kanapkę. Był już uczesany i całkowicie ubrany. Po śniadaniu ciocia Nialla odwiozła nas do mojego domu bo musiałam się przebrać. Weszliśmy schodami pożarowymi bo nie zamierzałam dzisiaj się widzieć z matką. Zarzuciłam na siebie byle co, umyłam zęby i wyszliśmy. Oddałam mu spodnie i koszulkę. Ale on nie chciał swojego T-shirtu z powrotem. Powiedział, że mogę go zatrzymać. Położyłam go na łóżku i powiedziałam:
-Teraz zawsze będę spałą do niego przytulona, aby być z tobą.
Uśmiechnął się i pocałował w policzek. Potem Niall wziął mnie za rękę i szliśmy ulicą przy której była szkoła. Zatrzymał mnie przy polu golfowym.
*Oczami Nialla*
Zatrzymaliśmy się na polu golfowym. Zabrałem ją tam ponieważ lubię grać w golfa i chciałem się z nią w to trochę pobawić. Przebrałem się w specjalny strój. Podałem Mai kije. Podeszliśmy do pierwszego dołka. Mi poszło to łatwo, ale... Mai trochę gorzej. Nie mogła trafić do dołka na prostej drodze, oddalonego o 10m.
Objąłem ją od tyłu. Chwyciłem za ręce i delikatnie popchnąłem kulę. Uśmiechnęła się, ale widziałem, że ją to denerwowało. Poszliśmy do innego tam było trudniej. Kiedy, nadeszła jej kolej czekała na mnie, aż znów ją obejmę.Zrobiłem to, a ona pocałowała mnie w policzek. Po paru dołkach byliśmy już głodni( przynajmniej ja, ja zawsze jestem głodny). Poszliśmy do pobliskiej kawiarenki na ciasto. Zamówiłem jej tiramisu, bo to jej ulubione ciasto, a mi wuzetkę. Kiedy skończyliśmy, było już ciemno i postanowiłem odprowadzić ją do domu. Gdy stanęliśmy przed budynkiem w którym mieszkała, widziałem, że nie chce się rozstawać. Przytuliłem ją i powiedziałem:
-Spokojnie jutro znów się spotkamy.
I poszedłem do siebie.
Kiedy się obudziłam, Niall jeszcze spał obejmując. Nie chciałam go budzić, ale też musiałam na chwilę wyjść do łazienki. Miał silne ramiona, więc nie mogłam wstać. Czekałam aż się obudzi. Obróciłam się na plecy. Jego ręka znajdowała się teraz na moim brzuchu. Trochę mi ciążyła. Spojrzałam na zegarek obok jego łóżka. Była 10.30. Niall, po chwili wziął swoją rękę i przewrócił się do mnie plecami. Wstałam. Poszłam do łazienki, obok jego pokoju. Umyłam twarz, i przypomniałam sobie, że nie mam nawet w co się ubrać. Wróciłam, podeszłam do łóżka, przyłożyłam moje wargi do jego i musnęłam je. Uśmiechnął się przez sen. Położyłam się znowu. Obudził się. Odwrócił się i spojrzał w moją stronę. Uśmiechnął się i pocałował. Objął mnie od tyłu i rozmawialiśmy chwilę o byle czym. Usłyszeliśmy kroki. Do pokoju weszła ciocia Emma. Wchodząc do pokoju powiedziała
-Niall już prawie południe wstawaj...(potem zauważyła mnie) O Maju witaj, nie wiedziałam, że dzisiaj u nas nocujesz. Chodźcie na śniadanie.
Irlandczyk podszedł do szafy wyjął dwie pary spodni. Rzucił jedną parą we mnie i powiedział:
-Masz
A potem położył obok nich jakiś pasek, żeby mnie nie uderzyć. Poszłam się przebrać. Spodnie były na mnie co najmniej o 2 rozmiary za duże i spadały mi, mimo paska za tyłek. Zeszłam na dół do kuchni. Na stole leżały już kanapki, Nutella, szynka i kilka innych rzeczy do zjedzenia. Niall już tam na mnie czekał, a kiedy mnie zobaczył zaczął się śmiać na cały głos, trzymając w ręku kanapkę. Był już uczesany i całkowicie ubrany. Po śniadaniu ciocia Nialla odwiozła nas do mojego domu bo musiałam się przebrać. Weszliśmy schodami pożarowymi bo nie zamierzałam dzisiaj się widzieć z matką. Zarzuciłam na siebie byle co, umyłam zęby i wyszliśmy. Oddałam mu spodnie i koszulkę. Ale on nie chciał swojego T-shirtu z powrotem. Powiedział, że mogę go zatrzymać. Położyłam go na łóżku i powiedziałam:
-Teraz zawsze będę spałą do niego przytulona, aby być z tobą.
Uśmiechnął się i pocałował w policzek. Potem Niall wziął mnie za rękę i szliśmy ulicą przy której była szkoła. Zatrzymał mnie przy polu golfowym.
*Oczami Nialla*
Zatrzymaliśmy się na polu golfowym. Zabrałem ją tam ponieważ lubię grać w golfa i chciałem się z nią w to trochę pobawić. Przebrałem się w specjalny strój. Podałem Mai kije. Podeszliśmy do pierwszego dołka. Mi poszło to łatwo, ale... Mai trochę gorzej. Nie mogła trafić do dołka na prostej drodze, oddalonego o 10m.
-Spokojnie jutro znów się spotkamy.
I poszedłem do siebie.
środa, 23 października 2013
Rozdział 24
*Oczami Nialla*
Wyszliśmy z domu, a potem na autobus. Ludzie w busie dziwnie się patrzyli jakby nigdy nie widzieli porządnie ubranych nastolatków. Przed szkołą, nikogo nie było, oprócz nauczycieli sprawdzających zaproszenia. Musieliśmy się spóźnić. Spojrzałem na zegarek, pół godziny po czasie. Weszliśmy na salę. Drzwi trzasły. Wszyscy się obejrzali w naszą stronę. Usłyszeliśmy komentarze:
-To nie może być Maja! Nie to na pewno nie ona!
-O Boże, jak ona ładnie wygląda!
Spojrzałem na Sandrę, patrzyła z pogardą, a kiedy jedna z jej przyjaciółeczek powiedziała:
-Ale Maja ma śliczną sukienkę!
Ona tylko dała jej kuksańca z łokcia i powiedziała:
-Zamknij się.
Pary tańczyły, ale Sandra stała, sama podpierając ścianę. Chwilę później puścili wolny kawałek...
* Oczami Mai *
Niall chwycił mnie za rękę i poszedł na parkiet.
-Zdejmij szpilki.
-Co?!
-Zdejmuj szpilki, jak mogę tańczyć z dziewczyną, przytulanego która jest ode mnie wyższa.
Zdjęłam je. On objął mnie w tali ja położyłam, ręce na jego szyi i głowę w jego ramionach. Na szczęście puścili jeden z dłuższych kawałków. Wtulając się w jego ramiona on, tulił mnie swoją głową. Szepnął mi do ucha:
- Możemy tańczyć tak do śmierci, sprawiasz że żyję moim snem, od teraz każdego lutego będziesz moją Walentynką, Moje serce bije dla Ciebie. Kiedyś zabiorę cię gdzieś daleko, gdzie będziemy tylko my, Jesteś moją Księżniczką, tylko ty.
To były najpiękniejsze słowa, wypowiedziane przez jakiegokolwiek faceta, dla mnie. Spojrzałam mu w oczy, jego usta zbliżyły się do moich, pocałował mnie. Nie chciałam, żeby piosenka się skończyła, chciałam z nim tańczyć tak do końca wieczora. Niestety, po paru chwilach to wszystko się kończyło, mój wspaniały moment się skończył. Zagrali, później kilka szybkich kawałków, ale one nie sprawiły, mi aż takiej radości jak tamten taniec. Podeszłam do stołu i usiadłam musiałam, chwilę odpocząć, Niall usiadł ze mną. Napiliśmy się ponczu, a potem przyszła, Kathrina i spytała się czy może zatańczyć z Niallem, a potem spojrzała się na mnie błagalnym wzrokiem. Mój wzrok powędrował na Nialla. Patrzał na mnie i spytał się:
-No to jak?
-No idź już.
Odpowiedziałam. Siedziałam sama, podpierając ręką głowę. Chwilę, później zauważyłam zbliżającego się w moją stronę Johna . Na początku myślałam, że idzie zatańczyć z Sandrą, przecież od dawna do niej zarywa. Ale potem, wyciągnął rękę w moją stronę i uśmiechnął się. Chwyciłam jego dłoń i tańczyliśmy. Niall z Kathriną tańczyli obok, po paru chwilach, mój Irlandczyk popchnął Johna biodrem i powiedział:
-Odbijany.
Uśmiechnął się, odwzajemniłam to. Tańczyliśmy do kawałka Katy Perry. Po chwili Niall mi oświadczył, że musi na chwilę gdzieś pójść. Usiadłam na krześle. Drzwi się odtworzyły, na początku myślałam, że to któryś uczniów. Niestety to był Artur. Ubrany w garnitur z kilkudniowym zarostem. Jego niegdyś błyskające zapałem młodego człowieka, zielone oczy teraz były podkrążone i jakby bardziej wyblakłe. Jego twarz która miała kiedyś delikatne rysy teraz miała kilka zmarszczek i zacięć po goleniu. Już nie był tym samym Arturem w którym się zakochałam, narkotyki zrobiły, że zamiast wyglądać na 18-latka wyglądał na 30-letniego faceta. Rozglądał się chwilę, aż w końcu mnie zauważył. Podszedł i pociągnął za rękę. Opierałam mu się.
-Nie! Zostaw mnie.Proszę.
Jednak nie odpuścił. Przyciągnął do siebie. Obiął mnie w talii i przycisnął do siebie. Jego uścisk był mocny i silny. Musiałam sie poddać bo bym z nim i tak nie wygrała. Miałam tylko nadzieję, że Niall szybko wróci i mnie z tego wyzwoli. Kiedy Artur widział, że nie chcę położyć moich rąk na jego szyi, wziął je i położył sobie sam. Przyłożył swoje czoło do mojego. Spuściłam wzrok, łza spłynęła po moim policzku. Nie chciałam, żeby mnie dotykał, ale byłam bezsilna. Ale on nie zwracał na to uwagi po prostu tańczył i sprawiało mu to satysfakcje. W końcu się doważyłam od niego uciec. Wyrwałam się, ale później chwycił mnie za rękę i pociągnął. Teraz obejmował mnie od tyłu. Przyłożył usta do mojego policzka. I powiedział:
-Nie uciekniesz mi kochanie. Dzisiaj jesteś moja. A gdzie twój mały chłopiec? Pewnie uciekł od ciebie bo, się spóźni na dobranockę co?
-Zamknij się! Nie masz prawa tak mówić! Sam nie byłeś mężniejszy od niego!
Zmienili piosenkę na szybszą. Zaczął mną kręcić i wykręcać ręce. To bolało.
-Przestań, to boli! Nie jestem twoją zabawką!
Nic mu to nie robiło. Zrozumiałam, że on się nie zmieni.
-Artur, proszę odprowadź mnie do stołu, słabo mi.
Naprawdę było.
-Nie żartuj, nie wywiniesz się kwiatuszku.
-Nie próbuję.
Nogi się pode mną ugięły. Upadłam...
***
Kiedy się ocknęłam, leżałam na ławce. Obok mnie siedział Niall, trzymając za rękę. A z tyłu widziałam Artura który stał i drapał się po głowie i patrzał z obojętnością. Irlandczyk go jeszcze nie zauważył. Głowiłam się tylko nad tym, dlaczego on tak długo nie przychodził. Gdy zauważył, że otworzyłam oczy uśmiechnął się. Podał mi rękę abym usiadła.
-Co się stało?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Spojrzałam tylko na Artura i Niall się do niego odwrócił. Zobaczył go i wstał. Podszedł i zaczął z nim rozmawiać. Nie słyszałam ich rozmowy. Patrzyłam tylko, czy nie przejdą do rękoczynów. Artur popchnął Nialla. Już widziałam że za chwilę będą sie bić więc wstałam. Połowa sali się patrzyła na nich a połowa na mnie. Podeszłam do nich, a potem zaczęłam rozdzielać bo dawali juz sobie po twarzach i liścia i z pięści.
-Dość!
Krzyknęłam. Chwyciłam Nialla za rękę i pociągnęłam za w stronę drzwi.
-Idźmy już, proszę.
Spojrzałam na niego błagalnie. Pokiwał potakująco głową, i wyszliśmy.Kiedy zaczęłam się trząść, oddał mi swoją marynarkę i objął ramieniem.
-Co się tam stało między tobą a Arturem.
-Naprawdę musimy o tym tutaj rozmawiać?
-A gdzie indziej chcesz?
-Nie wiem.
-No dobrze, pójdziemy do mnie i tam porozmawiamy dobrze?
Przytaknęłam. Staliśmy na przystanku autobusowym kilka minut zanim nadjechał. W domu cioci Nialla, usiedliśmy na jego łóżku. Czułam, że zaraz zacznę płakać.
-I co powiesz mi?
-No dobrze... To było tak, że kiedy ty wyszedłeś, ja zostałam sama i siedziałam na krześle. Artur wszedł i zauważył mnie. Podszedł i pociągnął za ręce. Wyrywałam się, ale on ma mocny uścisk. Przycisnął mnie do siebie i przyłożył swoje czoło do mojego. I tańczył. Obracał mnie aż w końcu byłam bardzo zmęczona. Prosiłam go, żeby przestał, ale on nic, tylko przycisnął mnie do siebie mocniej. W końcu nogi się pode mną ugięły, a resztę wiesz. Dlaczego wtedy ciebie przy mnie nie było? Bałam się.
-Mama do mnie zadzwoniła i gadałem z nią trochę.
-Czyli przez pół godziny?!
-No później rozmawiałem chwilę z Joshem.
-Dobrze jestem już zmęczona, możesz mnie odprowadzić do domu?
-Nie ma mowy, dzisiaj śpisz u mnie.
-W tej sukience?
Spojrzałam na niego.
-Dam ci moją koszulkę.
Podszedł do szafy i rzucił mi jakiś T-shirt. Był biały a na nim był napis: Free hugs.

Przebrałam się i położyłam, a on obok mnie. Przytulił mnie i zgasił światło. Zasnęliśmy...
Wyszliśmy z domu, a potem na autobus. Ludzie w busie dziwnie się patrzyli jakby nigdy nie widzieli porządnie ubranych nastolatków. Przed szkołą, nikogo nie było, oprócz nauczycieli sprawdzających zaproszenia. Musieliśmy się spóźnić. Spojrzałem na zegarek, pół godziny po czasie. Weszliśmy na salę. Drzwi trzasły. Wszyscy się obejrzali w naszą stronę. Usłyszeliśmy komentarze:
-To nie może być Maja! Nie to na pewno nie ona!
-O Boże, jak ona ładnie wygląda!
Spojrzałem na Sandrę, patrzyła z pogardą, a kiedy jedna z jej przyjaciółeczek powiedziała:
-Ale Maja ma śliczną sukienkę!
Ona tylko dała jej kuksańca z łokcia i powiedziała:
-Zamknij się.
Pary tańczyły, ale Sandra stała, sama podpierając ścianę. Chwilę później puścili wolny kawałek...
* Oczami Mai *
Niall chwycił mnie za rękę i poszedł na parkiet.
-Zdejmij szpilki.
-Co?!
-Zdejmuj szpilki, jak mogę tańczyć z dziewczyną, przytulanego która jest ode mnie wyższa.
Zdjęłam je. On objął mnie w tali ja położyłam, ręce na jego szyi i głowę w jego ramionach. Na szczęście puścili jeden z dłuższych kawałków. Wtulając się w jego ramiona on, tulił mnie swoją głową. Szepnął mi do ucha:
- Możemy tańczyć tak do śmierci, sprawiasz że żyję moim snem, od teraz każdego lutego będziesz moją Walentynką, Moje serce bije dla Ciebie. Kiedyś zabiorę cię gdzieś daleko, gdzie będziemy tylko my, Jesteś moją Księżniczką, tylko ty.
To były najpiękniejsze słowa, wypowiedziane przez jakiegokolwiek faceta, dla mnie. Spojrzałam mu w oczy, jego usta zbliżyły się do moich, pocałował mnie. Nie chciałam, żeby piosenka się skończyła, chciałam z nim tańczyć tak do końca wieczora. Niestety, po paru chwilach to wszystko się kończyło, mój wspaniały moment się skończył. Zagrali, później kilka szybkich kawałków, ale one nie sprawiły, mi aż takiej radości jak tamten taniec. Podeszłam do stołu i usiadłam musiałam, chwilę odpocząć, Niall usiadł ze mną. Napiliśmy się ponczu, a potem przyszła, Kathrina i spytała się czy może zatańczyć z Niallem, a potem spojrzała się na mnie błagalnym wzrokiem. Mój wzrok powędrował na Nialla. Patrzał na mnie i spytał się:
-No to jak?
-No idź już.
Odpowiedziałam. Siedziałam sama, podpierając ręką głowę. Chwilę, później zauważyłam zbliżającego się w moją stronę Johna . Na początku myślałam, że idzie zatańczyć z Sandrą, przecież od dawna do niej zarywa. Ale potem, wyciągnął rękę w moją stronę i uśmiechnął się. Chwyciłam jego dłoń i tańczyliśmy. Niall z Kathriną tańczyli obok, po paru chwilach, mój Irlandczyk popchnął Johna biodrem i powiedział:
-Odbijany.
Uśmiechnął się, odwzajemniłam to. Tańczyliśmy do kawałka Katy Perry. Po chwili Niall mi oświadczył, że musi na chwilę gdzieś pójść. Usiadłam na krześle. Drzwi się odtworzyły, na początku myślałam, że to któryś uczniów. Niestety to był Artur. Ubrany w garnitur z kilkudniowym zarostem. Jego niegdyś błyskające zapałem młodego człowieka, zielone oczy teraz były podkrążone i jakby bardziej wyblakłe. Jego twarz która miała kiedyś delikatne rysy teraz miała kilka zmarszczek i zacięć po goleniu. Już nie był tym samym Arturem w którym się zakochałam, narkotyki zrobiły, że zamiast wyglądać na 18-latka wyglądał na 30-letniego faceta. Rozglądał się chwilę, aż w końcu mnie zauważył. Podszedł i pociągnął za rękę. Opierałam mu się.
-Nie! Zostaw mnie.Proszę.
Jednak nie odpuścił. Przyciągnął do siebie. Obiął mnie w talii i przycisnął do siebie. Jego uścisk był mocny i silny. Musiałam sie poddać bo bym z nim i tak nie wygrała. Miałam tylko nadzieję, że Niall szybko wróci i mnie z tego wyzwoli. Kiedy Artur widział, że nie chcę położyć moich rąk na jego szyi, wziął je i położył sobie sam. Przyłożył swoje czoło do mojego. Spuściłam wzrok, łza spłynęła po moim policzku. Nie chciałam, żeby mnie dotykał, ale byłam bezsilna. Ale on nie zwracał na to uwagi po prostu tańczył i sprawiało mu to satysfakcje. W końcu się doważyłam od niego uciec. Wyrwałam się, ale później chwycił mnie za rękę i pociągnął. Teraz obejmował mnie od tyłu. Przyłożył usta do mojego policzka. I powiedział:
-Nie uciekniesz mi kochanie. Dzisiaj jesteś moja. A gdzie twój mały chłopiec? Pewnie uciekł od ciebie bo, się spóźni na dobranockę co?
-Zamknij się! Nie masz prawa tak mówić! Sam nie byłeś mężniejszy od niego!
Zmienili piosenkę na szybszą. Zaczął mną kręcić i wykręcać ręce. To bolało.
-Przestań, to boli! Nie jestem twoją zabawką!
Nic mu to nie robiło. Zrozumiałam, że on się nie zmieni.
-Artur, proszę odprowadź mnie do stołu, słabo mi.
Naprawdę było.
-Nie żartuj, nie wywiniesz się kwiatuszku.
-Nie próbuję.
Nogi się pode mną ugięły. Upadłam...
***
Kiedy się ocknęłam, leżałam na ławce. Obok mnie siedział Niall, trzymając za rękę. A z tyłu widziałam Artura który stał i drapał się po głowie i patrzał z obojętnością. Irlandczyk go jeszcze nie zauważył. Głowiłam się tylko nad tym, dlaczego on tak długo nie przychodził. Gdy zauważył, że otworzyłam oczy uśmiechnął się. Podał mi rękę abym usiadła.
-Co się stało?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Spojrzałam tylko na Artura i Niall się do niego odwrócił. Zobaczył go i wstał. Podszedł i zaczął z nim rozmawiać. Nie słyszałam ich rozmowy. Patrzyłam tylko, czy nie przejdą do rękoczynów. Artur popchnął Nialla. Już widziałam że za chwilę będą sie bić więc wstałam. Połowa sali się patrzyła na nich a połowa na mnie. Podeszłam do nich, a potem zaczęłam rozdzielać bo dawali juz sobie po twarzach i liścia i z pięści.
-Dość!
Krzyknęłam. Chwyciłam Nialla za rękę i pociągnęłam za w stronę drzwi.
-Idźmy już, proszę.
Spojrzałam na niego błagalnie. Pokiwał potakująco głową, i wyszliśmy.Kiedy zaczęłam się trząść, oddał mi swoją marynarkę i objął ramieniem.
-Co się tam stało między tobą a Arturem.
-Naprawdę musimy o tym tutaj rozmawiać?
-A gdzie indziej chcesz?
-Nie wiem.
-No dobrze, pójdziemy do mnie i tam porozmawiamy dobrze?
Przytaknęłam. Staliśmy na przystanku autobusowym kilka minut zanim nadjechał. W domu cioci Nialla, usiedliśmy na jego łóżku. Czułam, że zaraz zacznę płakać.
-I co powiesz mi?
-No dobrze... To było tak, że kiedy ty wyszedłeś, ja zostałam sama i siedziałam na krześle. Artur wszedł i zauważył mnie. Podszedł i pociągnął za ręce. Wyrywałam się, ale on ma mocny uścisk. Przycisnął mnie do siebie i przyłożył swoje czoło do mojego. I tańczył. Obracał mnie aż w końcu byłam bardzo zmęczona. Prosiłam go, żeby przestał, ale on nic, tylko przycisnął mnie do siebie mocniej. W końcu nogi się pode mną ugięły, a resztę wiesz. Dlaczego wtedy ciebie przy mnie nie było? Bałam się.
-Mama do mnie zadzwoniła i gadałem z nią trochę.
-Czyli przez pół godziny?!
-No później rozmawiałem chwilę z Joshem.
-Dobrze jestem już zmęczona, możesz mnie odprowadzić do domu?
-Nie ma mowy, dzisiaj śpisz u mnie.
-W tej sukience?
Spojrzałam na niego.
-Dam ci moją koszulkę.
Podszedł do szafy i rzucił mi jakiś T-shirt. Był biały a na nim był napis: Free hugs.
Przebrałam się i położyłam, a on obok mnie. Przytulił mnie i zgasił światło. Zasnęliśmy...
poniedziałek, 21 października 2013
Rozdział 23
*Oczami Nialla*
Jutro, miał odbyć się bal. Na lekcji, Maja wysłała mi karteczkę o treści:
Niall, pójdziesz ze mną, po lekcjach wybrać, ze mną buty? A później się spojrzała, na mnie, i uśmiechnęła się nieśmiało. Zadzwonił, dzwonek. Podszedłem do szafki, a Maja za mną. Usiadła obok mojej szafki, i patrzyła na mnie.
-I co pójdziesz ze mną, czy nie?
Odwróciłem się,i wyjąłem parę, ładnych, kremowych szpilek.
-Podobają się?
Przytuliła mnie.
-Jesteś cudowny.
Wywróciłem oczami, i próbowałem ją rozśmieszyć.
Szybko zerwała, się z łóżka, i podbiegła do szafy, chwyciła pierwsze lepsze ciuchy i poszła się ubrać do, łazienki. Ubrała się, prosto ale ładnie.
Czułam się po prostu dobrze z tym jak teraz wyglądam. Jeszcze ta piękna sukienka i te słodkie szpileczki. Wyglądałam jak te stare laleczki, z porcelany. Wiedziałam jednak, że to wszystko nie ja. Że tak nie wygląda Maja Dare tylko ktoś inny. Usłyszałam pukanie do drzwi. Spytałam -Kto tam? -Ja To był Niall, otworzyłam, drzwi uśmiechnął się i powiedział: -Wyglądasz pięknie. Objął mnie w talii i pocałował, a potem zauważyłam ciocię Emmę, odepchnęłam Nialla i zaczerwieniłam się. kiedy on się zorientował, podrapał się po głowie i powiedział tylko: -Jesteśmy młodzi A ona spojrzała tylko, zakładając rękę na rękę i powiedziała: -Dobra, dobra
Jutro, miał odbyć się bal. Na lekcji, Maja wysłała mi karteczkę o treści:
Niall, pójdziesz ze mną, po lekcjach wybrać, ze mną buty? A później się spojrzała, na mnie, i uśmiechnęła się nieśmiało. Zadzwonił, dzwonek. Podszedłem do szafki, a Maja za mną. Usiadła obok mojej szafki, i patrzyła na mnie.
-I co pójdziesz ze mną, czy nie?
Odwróciłem się,i wyjąłem parę, ładnych, kremowych szpilek.
-Podobają się?
Przytuliła mnie.
-Jesteś cudowny.
Wywróciłem oczami, i próbowałem ją rozśmieszyć.
-No coś ty? Zaczęła się śmiać. Wiem, że ona nienawidzi takiego zachowania, ale ja przy tym jestem słodki. Później, pocałowała, mnie przyciskając do szafki. Uśmiechnąłem się, nie mogę się już doczekać jutrzejszego wieczoru. Jutro wszystko, będzie idealnie, sprawię, że już nigdy nie będzie patrzeć wstecz, moje serce bić, a płuca oddychać tylko dla niej, będę jej nastoletnim marzeniem a ona moim.
*Następnego dnia*
Przyszedłem, po Maję ok. 11.00. Wiem że to trochę, wcześnie, ale chciałem trochę czasu spędzić z Mają.
Kiedy wszedłem do jej domu, i otworzyłem drzwi do jej pokoju, a tam była ona, jeszcze śpiąca. Chwyciłem gitarę i zacząłem śpiewać, najpierw po cichu, a potem już się tylko darłem. Maja chwyciła, pierwszy lepszy przedmiot pod jej ręką i rzuciła mnie tym. Bolało, bo to był jej telefon i dostałem, nim w głowę. Krzyknąłem:
-Au?!
Kiedy to usłyszała, podniosła, głowę spod kołdry. I otworzyła, usta:
-Nie chcę nic mówić, ale ci się należało. Mnie się nie budzi o...(spojrzała na zegarek. Oczy zrobiły jej się większe.) Co?! Już 11.00 . OMG. Muszę wstawać!!
Szybko zerwała, się z łóżka, i podbiegła do szafy, chwyciła pierwsze lepsze ciuchy i poszła się ubrać do, łazienki. Ubrała się, prosto ale ładnie.
Umyła zęby, zjadła szybkie śniadanie i poszliśmy w stronę mojego domu. Maja wzięła swoją, sukienkę i buty. Ciocia Emma, obiecała zrobić jej fryzurę i makijaż. Otworzyłem drzwi, a ciocia przywitała Maję ciepło tak jak zwykle. W moim pokoju, o dziwo wczoraj posprzątałem więc nie było zbytniego syfu, jak weszliśmy. Usiedliśmy na moim łóżku, i obejrzeliśmy horror. Uwielbiam horrory bo, gdy dziewczyna się boi to mam pretekst, żeby ją przytulić. Film przedstawiał historię małżeństwa którzy zamieszkali w nawiedzonym domu. Gdy film się skończył, spojrzałem się na zegarek. Było już po 13.00. Bal zaczynał się o około godziny 16.00. Ciocia Emma stwierdziła, że teraz zjemy obiad teraz, bo później by się nie opłacało, ale tak czy tak ja będę głodny za 3 godziny. Na obiad było spaghetti. Godzinę później ciocia zawołała Maję by zrobić fryzurę i makijaż a mnie wygoniła z pokoju, bo stwierdziła iż mam być w szoku...
*Oczami Mai*
Ciocia Nialla, kazała mu wyjść. Zaczęła rozczesywać mi włosy, nakładać na nie, kolejne warstwy lakieru i zakręcając kolejne loczki. Nie wiedziałam jak to będzie wyglądało w wykończeniu, ponieważ nawet nie powiedziała mi co robi. Nie było, w salonie lustra, bo Niall je zabrał. Potem zabrała się za moje rzęsy, nakładała maskarę i eyeliner. Potem puder, i brązy. Poszłam do łazienki się przebrać. Spojrzałam w lustro i nie widziałam tam siebie, tylko zupełnie inną osobę, która wierzy w siebie i nie przeżyła, żadnych życiowych trudów.
I wyszła z łazienki, Niall potem wszedł z wyprasowanym garniturem by się przebrać. Wychodził tyłem a potem, szybko obrócił się na pięcie.
-I jak? - Spytał zaciekawiony.
-Bosko. - Odpowiedziałam. Teraz oboje byliśmy gotowi.Zbliżała się 16...
środa, 16 października 2013
Rozdział 22
*Oczami Mai*
Następnego dnia, po szkole, Niall wziął mnie do swojego domu. Na początku zastanawiałam się dlaczego.
Wyjął gitarę, myślałam, że chcę zaśpiewać jakąś znaną mi piosenkę. Lecz nie, śpiewał zupełnie inną. Spytałam, sie jak ona się nazywa. Niall powiedział tylko, że ona jest moja i dla nikogo nie będzie jej nigdy śpiewał, tylko mi. On napisał dla mnie piosenkę. Rzuciłam mu się na szyję. Kiedy zobaczył łzy, w moich oczach, wiedział, że to było najlepsze co dla mnie zrobił. Śpiewał mi to potem przez cały czas. Wtedy wiedziałam, że mogę pokazać mu miejsce które dla mnie znaczy naprawdę wiele. Myślałam o tym, już mnóstwo razy, ale dopiero teraz zdecydowałam się na 100%. Chwyciłam go za rękę i powiedziałam:
-Teraz, ja chcę ci coś pokazać.
Był zdziwiony. Pobiegłam z nim, do pewnego budynku. W nim, było małe studio nagraniowe. Kolega taty je prowadził i mogłam tam chodzić kiedy tylko chciałam. Stał tam mój fortepian. Był błyszczący. Bardzo dawno tam nie byłam, ale to jedyne miejsce które się przez tyle lat nie zmieniło. Jak byłam mała tam przychodziłam i grałam, dziecięce piosenki typu *Wlazł kotek na płotek*. Spojrzał na mnie i spytał się:
-Ty grasz na jakimś instrumencie?
-Tak na fortepianie. To miejsce jest dla mnie bardzo ważne, chciałam już od dawna pokazać je tobie. Tu po raz pierwszy pocałował mnie Artur, tu mój tata poznał moją mamę, i tu zakochałam się w muzyce i w fortepianie.
Usiadłam przy fortepianie, grałam i śpiewałam a Niall się tylko patrzył z podziwem. Nie znał mnie od tej strony. Potem chwycił jedną z gitar, znał dobrze chwyty do tej piosenki którą grałam. Śpiewaliśmy oboje, po kolei różne piosenki. Patrzyłam na niego jak bardzo się cieszył, z tego, że możemy grać oboje muzykę. Kocham śpiewać i grać, ale nie mogłabym tak zarabiać, za bardzo się wstydzę. Lubię te momenty kiedy liczy się tylko muzyka, wtedy sie odprężam, nie myślę o niczym, wsłuchuję się w dźwięki i wiem, że tu jest moje miejsce. Niall usiadł obok mnie, przybliżył się, uśmiechnęłam się, spróbował coś zagrać. Na początku zagrał połowę jakiejś wyliczanki czy czegoś podobnego. A potem się już zagubił, i nie wiedział co ma grać.
Pokazałam mu parę nut, ale on jak dziecko, grał byle jakie nuty. Potem się już skupił, jak mu pokazywałam,
a kiedy coś mu się nie udawało, wściekał się i marszczył nos. W końcu jednak udało, mu się zagrać kawałek, *Starego Donalda*. Był z siebie dumny. Potem kazał mi usiąść, przed nim, chwycił gitarę, a potem moimi rękoma objął ją. Teraz on chciał mnie nauczyć chwytów. Niestety, jeżeli chodzi o gitarę to jestem beznadziejna. Gram tylko puste nuty. Dotykał, powoli i z namaszczeniem gitarę, tak jakby to było coś szklanego i nie mógłby pozwolić żeby to się zbiło. Bardzo, szanuje ten instrument.
-Kochasz grać na gitarze prawda? Widzę po tym jak ją traktujesz.
-Tak, gitara pozwala się rozluźnić, i nic nie myśleć. Trochę, trzeba sie natrudzić,żeby nauczyć się dobrze bić w struny, i zmieniać ręce, ale potem idzie już prosto. Gram na gitarze od 12 roku życia. Wychowałem się z gitarą.
*Oczami Nialla*
Kiedy, Maja grała na gitarze, widziałem, że się skupia, ale to nie sprawiało, że lepiej jej to szło. Obejmowałem, ją wtedy, i grałem jej rękami. To sprawiało, że ona się uśmiechała. Spędziliśmy w tym studiu, parę ładnych godzin. Nie wiedziałem, tego o Mai, że umie śpiewać, czy grać na jakimkolwiek instrumencie. Znowu okazuję się, że mamy więcej wspólnych cech niż osobnych. Gdy zrobiło, się ciemno, byliśmy zmuszeni wrócić do domu. Wracaliśmy dzisiaj, inną drogą niż zwykle. To był mój pierwszy i ostatni raz kiedy, tędy szedłem. Ludzie, tam byli podejrzani i przeważnie pijani. Śmierdziało tam papierosami i piwskiem. Połowa osób grzała się przy zapalonych beczkach. Przechodząc obok, nich oni patrzyli się na Maję i wykrzykiwali różne, dziwne teksty typu:
-Laluniu, gdzie tak pędzisz?
Ona wtedy wtulała się jeszcze mocniej we mnie, i chowała głowę w moich ramionach. Starałem dodawać, wtedy jej otuchy. Kiedy, wyszliśmy z tej odrażającej uliczki, pocałowałem ją i powiedziałem tylko:
-Nie przejmuj się tymi opiniami, jeżeli cię dotkną to cię obronię. Dobrze?
Spojrzała, na mnie zza moich ramion, uśmiechnęła się, i pokiwała głową. Jej zielone, oczy zaświeciły się.
Stojąc przed jej drzwiami, Maja bawiła się kluczami. Wiedziałem, że chodziło jej o to abym ją przytulił, a potem pocałował. Nagle przypomniało mi sie coś bardzo, ważnego.
-Maju, czy będziesz moją parą na balu?
- A co za to dostanę?
Powiedziała, uśmiechając się i patrząc na moje usta.
-Buziaka.
-W takim razie zgoda.
Pocałowałem ją, a ona dotknęła, pieszczotliwie mój policzek.
Następnego dnia, po szkole, Niall wziął mnie do swojego domu. Na początku zastanawiałam się dlaczego.
Wyjął gitarę, myślałam, że chcę zaśpiewać jakąś znaną mi piosenkę. Lecz nie, śpiewał zupełnie inną. Spytałam, sie jak ona się nazywa. Niall powiedział tylko, że ona jest moja i dla nikogo nie będzie jej nigdy śpiewał, tylko mi. On napisał dla mnie piosenkę. Rzuciłam mu się na szyję. Kiedy zobaczył łzy, w moich oczach, wiedział, że to było najlepsze co dla mnie zrobił. Śpiewał mi to potem przez cały czas. Wtedy wiedziałam, że mogę pokazać mu miejsce które dla mnie znaczy naprawdę wiele. Myślałam o tym, już mnóstwo razy, ale dopiero teraz zdecydowałam się na 100%. Chwyciłam go za rękę i powiedziałam:
-Teraz, ja chcę ci coś pokazać.
Był zdziwiony. Pobiegłam z nim, do pewnego budynku. W nim, było małe studio nagraniowe. Kolega taty je prowadził i mogłam tam chodzić kiedy tylko chciałam. Stał tam mój fortepian. Był błyszczący. Bardzo dawno tam nie byłam, ale to jedyne miejsce które się przez tyle lat nie zmieniło. Jak byłam mała tam przychodziłam i grałam, dziecięce piosenki typu *Wlazł kotek na płotek*. Spojrzał na mnie i spytał się:
-Ty grasz na jakimś instrumencie?
-Tak na fortepianie. To miejsce jest dla mnie bardzo ważne, chciałam już od dawna pokazać je tobie. Tu po raz pierwszy pocałował mnie Artur, tu mój tata poznał moją mamę, i tu zakochałam się w muzyce i w fortepianie.
Usiadłam przy fortepianie, grałam i śpiewałam a Niall się tylko patrzył z podziwem. Nie znał mnie od tej strony. Potem chwycił jedną z gitar, znał dobrze chwyty do tej piosenki którą grałam. Śpiewaliśmy oboje, po kolei różne piosenki. Patrzyłam na niego jak bardzo się cieszył, z tego, że możemy grać oboje muzykę. Kocham śpiewać i grać, ale nie mogłabym tak zarabiać, za bardzo się wstydzę. Lubię te momenty kiedy liczy się tylko muzyka, wtedy sie odprężam, nie myślę o niczym, wsłuchuję się w dźwięki i wiem, że tu jest moje miejsce. Niall usiadł obok mnie, przybliżył się, uśmiechnęłam się, spróbował coś zagrać. Na początku zagrał połowę jakiejś wyliczanki czy czegoś podobnego. A potem się już zagubił, i nie wiedział co ma grać.
Pokazałam mu parę nut, ale on jak dziecko, grał byle jakie nuty. Potem się już skupił, jak mu pokazywałam,
a kiedy coś mu się nie udawało, wściekał się i marszczył nos. W końcu jednak udało, mu się zagrać kawałek, *Starego Donalda*. Był z siebie dumny. Potem kazał mi usiąść, przed nim, chwycił gitarę, a potem moimi rękoma objął ją. Teraz on chciał mnie nauczyć chwytów. Niestety, jeżeli chodzi o gitarę to jestem beznadziejna. Gram tylko puste nuty. Dotykał, powoli i z namaszczeniem gitarę, tak jakby to było coś szklanego i nie mógłby pozwolić żeby to się zbiło. Bardzo, szanuje ten instrument.
-Kochasz grać na gitarze prawda? Widzę po tym jak ją traktujesz.
-Tak, gitara pozwala się rozluźnić, i nic nie myśleć. Trochę, trzeba sie natrudzić,żeby nauczyć się dobrze bić w struny, i zmieniać ręce, ale potem idzie już prosto. Gram na gitarze od 12 roku życia. Wychowałem się z gitarą.
*Oczami Nialla*
Kiedy, Maja grała na gitarze, widziałem, że się skupia, ale to nie sprawiało, że lepiej jej to szło. Obejmowałem, ją wtedy, i grałem jej rękami. To sprawiało, że ona się uśmiechała. Spędziliśmy w tym studiu, parę ładnych godzin. Nie wiedziałem, tego o Mai, że umie śpiewać, czy grać na jakimkolwiek instrumencie. Znowu okazuję się, że mamy więcej wspólnych cech niż osobnych. Gdy zrobiło, się ciemno, byliśmy zmuszeni wrócić do domu. Wracaliśmy dzisiaj, inną drogą niż zwykle. To był mój pierwszy i ostatni raz kiedy, tędy szedłem. Ludzie, tam byli podejrzani i przeważnie pijani. Śmierdziało tam papierosami i piwskiem. Połowa osób grzała się przy zapalonych beczkach. Przechodząc obok, nich oni patrzyli się na Maję i wykrzykiwali różne, dziwne teksty typu:
-Laluniu, gdzie tak pędzisz?
Ona wtedy wtulała się jeszcze mocniej we mnie, i chowała głowę w moich ramionach. Starałem dodawać, wtedy jej otuchy. Kiedy, wyszliśmy z tej odrażającej uliczki, pocałowałem ją i powiedziałem tylko:
-Nie przejmuj się tymi opiniami, jeżeli cię dotkną to cię obronię. Dobrze?
Spojrzała, na mnie zza moich ramion, uśmiechnęła się, i pokiwała głową. Jej zielone, oczy zaświeciły się.
Stojąc przed jej drzwiami, Maja bawiła się kluczami. Wiedziałem, że chodziło jej o to abym ją przytulił, a potem pocałował. Nagle przypomniało mi sie coś bardzo, ważnego.
-Maju, czy będziesz moją parą na balu?
- A co za to dostanę?
Powiedziała, uśmiechając się i patrząc na moje usta.
-Buziaka.
-W takim razie zgoda.
Pocałowałem ją, a ona dotknęła, pieszczotliwie mój policzek.
poniedziałek, 14 października 2013
Rozdział 21
*Oczami Mai*
Kiedy wróciłam do domu, dużo myślałam nad sytuacją Jenny. Wiem, że gdyby mnie takie coś spotkało z Niallem, po prostu bym się zabiła. Nie chciałoby mi się żyć, cały świat by stracił sens. Mam nadzieję, że ona nie zaczęła myśleć o samobójstwie. Dużo w życiu musiała przecierpieć, tak jak ja, żeby, tak przeżywać rozstanie. To mi przypomniało, jak wyglądało moje, życie zanim poznałam Nialla. Bałam się chodzić do szkoły, dlatego wagarowałam, źle się uczyłam, a po szkole często czekał na mnie Artur, żeby wyładować na mnie swoją złość. To było straszne, a doc tego, po powrocie do domu, nie było lepiej. Patrzyłam jak matka, coraz bardziej się wyniszcza, na początku chciałam jej pomóc, ale odwdzięczała mi się krzykiem i wyzwiskami. A potem pojawił się on, podszedł do mnie i zagadał, a potem ja uciekłam. Teraz dzięki niemu jestem inna, mam większą chęć do życia. A przedtem, szary świat i ciągłe wypadki i katastrofy. Ciężko jest przeżyć takie coś w wieku 13-15 lat. Na kolację oczywiście nic nie było, musiałam iść do sklepu i wziąć coś na kreskę. Kobieta w sklepie, spojrzała na mnie jak na złodzieja, i z niechęcią podała mi to co chciałam. Spuściłam głowę, znowu się poczułam się niechciana, niczym śmieć na ulicy. Wróciłam do domu, mama spojrzała na mnie tym swoim okrutnym spojrzeniem, że znowu straciłam pieniądze. Dla niej liczyło się tylko piwo,papierosy, i stara gazeta. W tym domu od 3 lat nie odczułam, miłości matki. Tu byłam kompletnie niepotrzebna, ona traktowała mnie jak darmozjada, który tylko się pląta pod nogami. Ojciec mi mówił, że to nie długo jej przejdzie, że to tylko chwila, ale ta "chwila" trwa już parę lat. To była chyba moja wina, ale nie znałam jej powodów. Nie musiała mi płacić za żadne wycieczki, nowe, modne ciuchy, czy chodzić gdzieś w mojej sprawie. To sprawiło, że stałam się bardziej samodzielna. Dziewczynę w moim wieku powinny obchodzić, jakie buty włoży do jakiej sukienki, albo co zrobić żeby spodobać się chłopakowi, a nie czy będzie coś jutro na śniadanie. Nie mogłam tez chodzić z koleżankami do kina, czy na pizze bo raz, że nie było mnie na to stać, dwa, że nie miałabym z kim. Codziennie modlę się o to aby matka nie popełniła, samobójstwa, mimo tego, że jej nienawidzę to, wtedy musiałabym iść do domu dziecka. A tam bym sobie nie poradziła psychicznie, Niall by tam nie mógł przyjść, nie mogłabym się z nim spotkać...
*Oczami Nialla*
Kiedy żegnałem się z Mają wiedziałem, że bardzo się przejęła, sprawą Jenny. Objęła mnie na pożegnanie. A gdy musiałem już iść, widziałem, że wolałaby abym został, ale nie mogłem. Jutro sie w szkole spotkamy, a potem spędzimy ze sobą cały dzień. Tylko trzeba coś wymyślić. Chwyciłem moją ukochaną gitarę, i zacząłem grać, pierwsze lepsze nuty. Kiedy gram, czuję jakby nic się nie liczyło, to sprawia, że się po prostu wyłączam. Po paru chwytach, zauważyłem, że całkiem do siebie pasują. Zacząłem pisać, piosenkę.
You're so a pretty
But you can't belive it
When I meet you first time
I feel in love
I feel in love
And this is amazing
I know that you hate your smile
Your legs
Your personality
I know that you hate yourself
But I love everything in you
I love you
I miss you
I love you
I need you
Let me be the one to lift your heart up and save your life,
Kiedy skończyłem przeczytałem jeszcze raz i byłem zadowolony z efektu. Nie zajęło mi to dużo czasu, z pół godziny. Patrząc na ten tekst, uśmiechałem się. Szybko pobiegłem do cioci Emmy spytać się czy podoba się jej. Poczułem się, tak jak wtedy gdy miałem 4 lata i pokazywałem rodzicom i cioci moje rysunki. Ale to było ważniejsze. Gitara znowu mi pomogła, ona zawsze pomaga...
______________________________________________________________
Dziękuję wszystkim którzy to czytają, i chciałabym ogłosić dla wszystkich moich, kochanych siostrzyczek Directioners, że nie długo będzie 1D day i będzie można obejrzeć naszych, kochanych chłopców na żywo...
Kiedy wróciłam do domu, dużo myślałam nad sytuacją Jenny. Wiem, że gdyby mnie takie coś spotkało z Niallem, po prostu bym się zabiła. Nie chciałoby mi się żyć, cały świat by stracił sens. Mam nadzieję, że ona nie zaczęła myśleć o samobójstwie. Dużo w życiu musiała przecierpieć, tak jak ja, żeby, tak przeżywać rozstanie. To mi przypomniało, jak wyglądało moje, życie zanim poznałam Nialla. Bałam się chodzić do szkoły, dlatego wagarowałam, źle się uczyłam, a po szkole często czekał na mnie Artur, żeby wyładować na mnie swoją złość. To było straszne, a doc tego, po powrocie do domu, nie było lepiej. Patrzyłam jak matka, coraz bardziej się wyniszcza, na początku chciałam jej pomóc, ale odwdzięczała mi się krzykiem i wyzwiskami. A potem pojawił się on, podszedł do mnie i zagadał, a potem ja uciekłam. Teraz dzięki niemu jestem inna, mam większą chęć do życia. A przedtem, szary świat i ciągłe wypadki i katastrofy. Ciężko jest przeżyć takie coś w wieku 13-15 lat. Na kolację oczywiście nic nie było, musiałam iść do sklepu i wziąć coś na kreskę. Kobieta w sklepie, spojrzała na mnie jak na złodzieja, i z niechęcią podała mi to co chciałam. Spuściłam głowę, znowu się poczułam się niechciana, niczym śmieć na ulicy. Wróciłam do domu, mama spojrzała na mnie tym swoim okrutnym spojrzeniem, że znowu straciłam pieniądze. Dla niej liczyło się tylko piwo,papierosy, i stara gazeta. W tym domu od 3 lat nie odczułam, miłości matki. Tu byłam kompletnie niepotrzebna, ona traktowała mnie jak darmozjada, który tylko się pląta pod nogami. Ojciec mi mówił, że to nie długo jej przejdzie, że to tylko chwila, ale ta "chwila" trwa już parę lat. To była chyba moja wina, ale nie znałam jej powodów. Nie musiała mi płacić za żadne wycieczki, nowe, modne ciuchy, czy chodzić gdzieś w mojej sprawie. To sprawiło, że stałam się bardziej samodzielna. Dziewczynę w moim wieku powinny obchodzić, jakie buty włoży do jakiej sukienki, albo co zrobić żeby spodobać się chłopakowi, a nie czy będzie coś jutro na śniadanie. Nie mogłam tez chodzić z koleżankami do kina, czy na pizze bo raz, że nie było mnie na to stać, dwa, że nie miałabym z kim. Codziennie modlę się o to aby matka nie popełniła, samobójstwa, mimo tego, że jej nienawidzę to, wtedy musiałabym iść do domu dziecka. A tam bym sobie nie poradziła psychicznie, Niall by tam nie mógł przyjść, nie mogłabym się z nim spotkać...
*Oczami Nialla*
Kiedy żegnałem się z Mają wiedziałem, że bardzo się przejęła, sprawą Jenny. Objęła mnie na pożegnanie. A gdy musiałem już iść, widziałem, że wolałaby abym został, ale nie mogłem. Jutro sie w szkole spotkamy, a potem spędzimy ze sobą cały dzień. Tylko trzeba coś wymyślić. Chwyciłem moją ukochaną gitarę, i zacząłem grać, pierwsze lepsze nuty. Kiedy gram, czuję jakby nic się nie liczyło, to sprawia, że się po prostu wyłączam. Po paru chwytach, zauważyłem, że całkiem do siebie pasują. Zacząłem pisać, piosenkę.
You're so a pretty
But you can't belive it
When I meet you first time
I feel in love
I feel in love
And this is amazing
I know that you hate your smile
Your legs
Your personality
I know that you hate yourself
But I love everything in you
I love you
I miss you
I love you
I need you
Let me be the one to lift your heart up and save your life,
Kiedy skończyłem przeczytałem jeszcze raz i byłem zadowolony z efektu. Nie zajęło mi to dużo czasu, z pół godziny. Patrząc na ten tekst, uśmiechałem się. Szybko pobiegłem do cioci Emmy spytać się czy podoba się jej. Poczułem się, tak jak wtedy gdy miałem 4 lata i pokazywałem rodzicom i cioci moje rysunki. Ale to było ważniejsze. Gitara znowu mi pomogła, ona zawsze pomaga...
______________________________________________________________
Dziękuję wszystkim którzy to czytają, i chciałabym ogłosić dla wszystkich moich, kochanych siostrzyczek Directioners, że nie długo będzie 1D day i będzie można obejrzeć naszych, kochanych chłopców na żywo...
sobota, 12 października 2013
Rozdział 20
*Oczami Mai*
Kiedy...kiedy Artur mnie uderzył wiedziałam, że nie uda mi się z nim pogodzić. A tak bardzo bym chciała. Nie chcę się już przed nim ukrywać. Kocham Nialla, ale to nie znaczy, że Artur przestał być dla mnie kimś, który zagrał dużą, ważną rolę w moim życiu. Jestem rozdarta, ale mimo tego, że cierpię to mam cudownego chłopaka który mnie wspiera. W jego dotyku jest coś niezwykłego. Kiedy zeszliśmy z mostu, usiedliśmy na ławce, rozmawialiśmy. Znowu poczułam to uczucie, że mimo wszystko go potrzebuję, bardziej niż on mnie. Zobaczyliśmy jakąś dziewczynę, która uciekała z płaczem. A za nią chłopaka krzyczącego:
-Kochanie nie chciałem.
Podeszłam do niej, wiedziałam, że w takich chwilach najlepiej porozmawiać z byle kim, aby ten ktoś pocieszył. Poprosiłam Nialla aby chwilę został sam.
-Ej, dlaczego płaczesz?
Spytałam, spojrzała na mnie ze strachem, ale lekką ufnością.
-To moja, sprawa. Jak masz na imię i dlaczego jesteś pierwszą osobą, którą to interesuję?
- Jestem Maja, wiem, że to może być trochę dziwne, ale wiem co czujesz. Proszę powiedz o co chodzi.
Spojrzała jeszcze raz. Uśmiechnęłam się.
-Mogę ci zaufać?
-Tak,
-Dobrze, to był...-głos jej się załamał- to był mój chłopak.. były. Byłam z nim bardzo szczęśliwa, ale on mnie zdradził. Jak to się mówi. Zauroczył, rozkochał, zdobył zaufanie, znudził się zostawił, i prosi o wybaczenie. To boli... już nie chcę żyć. Zawiodłam się na całym świecie. Moja nadzieja, miłość i chęć do życia umarły. On był jedyną osobą na świecie którą kochałam i której ufałam. To straszne stracić to co jest dla ciebie najważniejsze.
Płakała coraz mocniej, przytuliłam ją żeby dodać jej otuchy.
-Nie martw się, w pewnym sensie wiem co czujesz.
-Jak to?
Podniosła głowę. Zaczęłam opowieść.
-Kiedyś też miałam chłopaka którego bardzo kochałam, niestety on zaczął brać narkotyki, bić mnie krzyczeć i poniżać. Do tego ojciec się rozwiódł z moją matką i wyjechał, gdzieś za Londyn, matka stała się nałogową alkoholiczką i palaczką. "Przyjaciele" się ode mnie odwrócili. To doprowadziło do tego, że zaczęłam się samookaleczać. Ale potem zjawiła się osoba, którą pokochałam, która mi z tym wszystkim pomogła. To mój chłopak Niall. Tam siedzi, nie pozwala mnie skrzywdzić, jak chcesz możesz z nami usiąść i porozmawiać. Chodź.
Była nie pewna. W końcu się zgodziła.
-A ogólnie jak masz na imię?
-Jenny.
Uśmiechnęła się. Niall patrzał na nią ze współczuciem. Chyba znalazłam przyjaciółkę...
*Oczami Jenny*
Ciekawa jestem ile osób na świecie, spotyka obcą osobę, która, później okazuje się, że jest bardzo podobna do ciebie. Nie wiem. Ale ona przeżyła, złamane serce, samookaleczenie, przemoc i samotność tak samo jak ja. Mimo tego, złamane serce wciąż, boli. Z nim było mi dobrze, James był opiekuńczy, zabawny,szarmancki, romantyczny, prawił mi komplementy, a kiedy byłam na dnie, on mnie wznosił do góry. Nigdy już nie znajdę faceta który, będzie mnie tak samo traktował. Jak on mógł mnie zdradzić? Cieszę się, że poznałam osobę, która pozwoliła mi się sobie zwierzyć. Choć nieswojo się poczułam gdy zaprosiła mnie abyśmy usiadły obok jej chłopaka. Wydaję się, być dobry, ale on przypomina mi, że znów jestem samotna, sama jak palec, na tym okrutnym i zimnym świecie. Znów...
*Oczami Nialla*
Zrobiło mi się żal Jenny, ale też nie czułem się swobodnie, bo nie mogłem pocałować Mai, bo byłoby jej przykro. Zacząłem się zastanawiać, po co jest się z dziewczyną skoro, tak czy tak chce się ją zdradzić. Zawsze można zerwać przed faktem. Kiedy widziałem jak Jenny cierpi, po stracie ukochanego, wiedziałem, że nie byłbym w stanie zrobić tego Mai. Zbyt szanuję kobiety, żeby jakąkolwiek zranić, czy to byłaby Maja czy inna. Nigdy nie złamałem serca, żadnej dziewczynie, przynajmniej nie specjalnie. Kiedy się rozstawałem starałem się to robić delikatnie, aby nikomu nie było przykro. Jenny kiedy widziała jak Maja się do mnie przytula, kiedy z nią rozmawiała, spuszczała wzrok. Musiała być z nim naprawdę szczęśliwa. Chciałem ją pocieszyć:
-Spokojnie, znajdziesz innego. Najwyraźniej nie był ciebie wart.
-Tak... każdy tylko nie martw się, zapomnisz o nim, znajdziesz innego, a czy ktoś chociaż raz by się spytał, jak się przy nim czułam, co mi mówił. On zabierał mnie wszędzie. Codziennie inna randka. Był taki romantyczny, a teraz... teraz już się wszystko skończyło. Już nigdy nikogo nie będę tak kochała jak, jego. Do końca życia będę starą panną, bo nie będę umiała, kochać.
Skończyła, biedna. Zrobiło się ciemno, odprowadziliśmy ją razem z Mają do domu, moja dziewczyna próbowała, ją bardzo pocieszyć i sie zaangażowała. Wiem, że wybrałem dobrze.
Kiedy...kiedy Artur mnie uderzył wiedziałam, że nie uda mi się z nim pogodzić. A tak bardzo bym chciała. Nie chcę się już przed nim ukrywać. Kocham Nialla, ale to nie znaczy, że Artur przestał być dla mnie kimś, który zagrał dużą, ważną rolę w moim życiu. Jestem rozdarta, ale mimo tego, że cierpię to mam cudownego chłopaka który mnie wspiera. W jego dotyku jest coś niezwykłego. Kiedy zeszliśmy z mostu, usiedliśmy na ławce, rozmawialiśmy. Znowu poczułam to uczucie, że mimo wszystko go potrzebuję, bardziej niż on mnie. Zobaczyliśmy jakąś dziewczynę, która uciekała z płaczem. A za nią chłopaka krzyczącego:
-Kochanie nie chciałem.
Podeszłam do niej, wiedziałam, że w takich chwilach najlepiej porozmawiać z byle kim, aby ten ktoś pocieszył. Poprosiłam Nialla aby chwilę został sam.
-Ej, dlaczego płaczesz?
Spytałam, spojrzała na mnie ze strachem, ale lekką ufnością.
-To moja, sprawa. Jak masz na imię i dlaczego jesteś pierwszą osobą, którą to interesuję?
- Jestem Maja, wiem, że to może być trochę dziwne, ale wiem co czujesz. Proszę powiedz o co chodzi.
Spojrzała jeszcze raz. Uśmiechnęłam się.
-Mogę ci zaufać?
-Tak,
-Dobrze, to był...-głos jej się załamał- to był mój chłopak.. były. Byłam z nim bardzo szczęśliwa, ale on mnie zdradził. Jak to się mówi. Zauroczył, rozkochał, zdobył zaufanie, znudził się zostawił, i prosi o wybaczenie. To boli... już nie chcę żyć. Zawiodłam się na całym świecie. Moja nadzieja, miłość i chęć do życia umarły. On był jedyną osobą na świecie którą kochałam i której ufałam. To straszne stracić to co jest dla ciebie najważniejsze.
Płakała coraz mocniej, przytuliłam ją żeby dodać jej otuchy.
-Nie martw się, w pewnym sensie wiem co czujesz.
-Jak to?
Podniosła głowę. Zaczęłam opowieść.
-Kiedyś też miałam chłopaka którego bardzo kochałam, niestety on zaczął brać narkotyki, bić mnie krzyczeć i poniżać. Do tego ojciec się rozwiódł z moją matką i wyjechał, gdzieś za Londyn, matka stała się nałogową alkoholiczką i palaczką. "Przyjaciele" się ode mnie odwrócili. To doprowadziło do tego, że zaczęłam się samookaleczać. Ale potem zjawiła się osoba, którą pokochałam, która mi z tym wszystkim pomogła. To mój chłopak Niall. Tam siedzi, nie pozwala mnie skrzywdzić, jak chcesz możesz z nami usiąść i porozmawiać. Chodź.
Była nie pewna. W końcu się zgodziła.
-A ogólnie jak masz na imię?
-Jenny.
Uśmiechnęła się. Niall patrzał na nią ze współczuciem. Chyba znalazłam przyjaciółkę...
*Oczami Jenny*
Ciekawa jestem ile osób na świecie, spotyka obcą osobę, która, później okazuje się, że jest bardzo podobna do ciebie. Nie wiem. Ale ona przeżyła, złamane serce, samookaleczenie, przemoc i samotność tak samo jak ja. Mimo tego, złamane serce wciąż, boli. Z nim było mi dobrze, James był opiekuńczy, zabawny,szarmancki, romantyczny, prawił mi komplementy, a kiedy byłam na dnie, on mnie wznosił do góry. Nigdy już nie znajdę faceta który, będzie mnie tak samo traktował. Jak on mógł mnie zdradzić? Cieszę się, że poznałam osobę, która pozwoliła mi się sobie zwierzyć. Choć nieswojo się poczułam gdy zaprosiła mnie abyśmy usiadły obok jej chłopaka. Wydaję się, być dobry, ale on przypomina mi, że znów jestem samotna, sama jak palec, na tym okrutnym i zimnym świecie. Znów...
*Oczami Nialla*
Zrobiło mi się żal Jenny, ale też nie czułem się swobodnie, bo nie mogłem pocałować Mai, bo byłoby jej przykro. Zacząłem się zastanawiać, po co jest się z dziewczyną skoro, tak czy tak chce się ją zdradzić. Zawsze można zerwać przed faktem. Kiedy widziałem jak Jenny cierpi, po stracie ukochanego, wiedziałem, że nie byłbym w stanie zrobić tego Mai. Zbyt szanuję kobiety, żeby jakąkolwiek zranić, czy to byłaby Maja czy inna. Nigdy nie złamałem serca, żadnej dziewczynie, przynajmniej nie specjalnie. Kiedy się rozstawałem starałem się to robić delikatnie, aby nikomu nie było przykro. Jenny kiedy widziała jak Maja się do mnie przytula, kiedy z nią rozmawiała, spuszczała wzrok. Musiała być z nim naprawdę szczęśliwa. Chciałem ją pocieszyć:
-Spokojnie, znajdziesz innego. Najwyraźniej nie był ciebie wart.
-Tak... każdy tylko nie martw się, zapomnisz o nim, znajdziesz innego, a czy ktoś chociaż raz by się spytał, jak się przy nim czułam, co mi mówił. On zabierał mnie wszędzie. Codziennie inna randka. Był taki romantyczny, a teraz... teraz już się wszystko skończyło. Już nigdy nikogo nie będę tak kochała jak, jego. Do końca życia będę starą panną, bo nie będę umiała, kochać.
Skończyła, biedna. Zrobiło się ciemno, odprowadziliśmy ją razem z Mają do domu, moja dziewczyna próbowała, ją bardzo pocieszyć i sie zaangażowała. Wiem, że wybrałem dobrze.
czwartek, 10 października 2013
Rozdział 19
*Oczami Mai*
Kiedy się obudziłam Nialla nie było obok mnie. Myślałam, że sobie poszedł, a potem usłyszałam jak coś spadło. Zrzucił moją kosmetyczkę. Potem zabrał się za wąchanie moich perfum.
Nie zauważył mnie. Chcąc żeby zwrócił na mnie uwagę powiedziałam:
-Dzień dobry Niall.
Prawie upuścił flakonik.
-Yyyy. Cześć... Masz ładne perfumy wiesz?
-Dzięki.
Posunął mi się i umyliśmy zęby. Poszedł się ubrać. Ja zrobiłam to samo. Założył dzisiaj niebieską koszulkę, rurki, supra, i jego full capa. Podszedł do mojego biurka i wziął płytę od Artura. Spojrzał na mnie przeszywającym wzrokiem. Włożył ją do laptopa. Patrzył bez słowa. Zrobiło mi się źle, powinnam mu o tym wczoraj w nocy o tym powiedzieć. Kiedy skończyło się nagranie. Otworzył usta i powiedział:
-Zamierzasz tam iść sama?
-Niall przepraszam, ze ci nie powiedziałam. Chciałam iść tam sama, ale nie dlatego aby zacząć z nim wszystko od początku, ale dlatego ponieważ chciałam, aby już się na mnie nie gniewał i mu wszystko wyjaśnić, jak jest teraz między nami, tzn. między tobą a mną.. Powinnam ci to wczoraj już powiedzieć. Przepraszam.
Łzy spłynęły mi po policzku. Spojrzał na mnie. Nic nie powiedział, ani się nie uśmiechnął. Tylko mnie objął ramieniem.
-Pójdziesz tam ze mną? Proszę...
Spojrzał mi w oczy, a potem spuścił wzrok.
-Już sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Nie rozumiem jednego, dlaczego nie chciałaś mi tego powiedzieć? Nie ufasz mi?
-Ufam ci ale.. to wszystko jest takie trudne...chciałam wszystko wyjaśnić na spokojnie, tak żebyście się nie bili, nie wyzywali. Rozumiesz już?
-Tak.
Pocałował mnie w czoło. Odgranął włosy z twarzy, wytarł łzę i przytulił. Chciałam żeby to trwało wiecznie, lecz nie mogło. Wstał, 14 już się zbliżała. Siedziałam ciągle na ziemi ze skrzyżowanymi nogami, i twarzą w dłoniach. Makijaż miałam cały rozmazany.A on stał i czekał...
*Oczami Nialla*
Myślałem, że Maja będzie mi wszystko mówić. Troszkę się zawiodłem, ale nienawidzę patrzeć jak ona cierpi. Kiedy wstała poszła do łazienki i pomalowała się na nowo. Poszliśmy do parku. Zobaczyliśmy Artura, na twarzy Mai malował się strach, dla otuchy chwyciłem ją za rękę. Zobaczył nas, podszedł. Spojrzał na mnie z niechęcią.
-A co on tu robi?
-Artur...
Spojrzała na niego.
-Dobra, Maju chciałbym z tobą porozmawiać na osobności. Bez niego...
-On może być przy mnie, obiecuję, że on sie nie odezwie.
- Nie go, nie może tu być.
-Niall...
Spojrzała na mnie błagającym wzrokiem.
-Dobrze, pójdę, ale jak jej coś zrobisz to cię zabiję, rozumiesz.?
Zaczął się śmiać, ale Mai nie było do śmiechu. Musiałem pójść...
*Oczami Artura*
Poszedł sobie. Maja spojrzała na mnie, jej oczy błyszczały, a długie, brązowe włosy rozwiał wiatr. Wiem co straciłem.
-Chciałem z tobą porozmawiać, bo zbyt wiele chwil ze sobą spędziliśmy. Te dobre i te złe. Chcesz to wszystko zaprzepaścić? Popełniłem błąd, ale się zmienię. Wiem, że go nie kochasz, kochasz wciąż mnie. Wiem to.
-Artur, już nigdy nie będzie między nami tak, jak kiedyś. Ty chyba nadal nie rozumiesz, co ty mi zrobiłeś prawda? Biłeś mnie, krzyczałeś na mnie, narkotyki. A kiedy cię potrzebowałam, to ciebie przy mnie nie było. Kochałam cię, a przez to każdy, twój krzyk, każde uderzenie bolało trzy razy mocniej. Ale mimo wszystko dziękuje, ci bo nie jestem tak samo naiwna jak kiedyś. Chcę żebyś wiedział... chcę żebyś wiedział, że ci wybaczam.
-Nie chcę twojego przebaczenia, chcę żebyśmy znowu byli razem. Rozumiesz?
-Ale ja cie już nie kocham, za bardzo mnie zraniłeś.
Nie wytrzymałem, chwyciłem ją za kurtkę i potrząsnąłem nią.
-Jak możesz tak mówić, tyle dla ciebie zrobiłem, nie możesz mi tego zrobić!
Puściłem ją, a ona upadła na ziemię. Uciekłem. Zostawiłem ją samą jak tchórz. Znowu jej to zrobiłem. Wszystko straciłem...
*Oczami Nialla*
Zobaczyłem ją, jak siedziała, sama po środku alejki. Płakała... Podbiegłem do niej szybko. Wiedziałem już co się stało. To przez ta ciotę bez serca, znowu ją skrzywdził, znów miała złamane serce. Usiadłem obok niej, już nie próbowałem jej pocieszać. Tylko usiadłem i nic nie mówiłem. Przytuliła mnie.
-Powinnam cie posłuchać. To przeze mnie.
Poklepałem ją lekko po plecach.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Nie zostawię cię samej. Nie pozwolę żebyś więcej cierpiała. Chodź wstawaj, coś ci pokażę.
Pociągnąłem ją za rękę. Pobiegłem z nią. Kiedy weszliśmy na most, pokazałem jej kłódkę z napisem Niall +Maja= Love. Pokazałem jej kluczyk, i wyrzuciłem go do rzeki. Objąłem ją w tali, spojrzałem w jej oczy, a ona w moje. Pocałowaliśmy się. Nikogo tam nie było, tylko my sami i nasze marzenia. Poczułem wtedy, że nasze dusze łączą się w jedną. To było cudowne...
Kiedy się obudziłam Nialla nie było obok mnie. Myślałam, że sobie poszedł, a potem usłyszałam jak coś spadło. Zrzucił moją kosmetyczkę. Potem zabrał się za wąchanie moich perfum.
-Dzień dobry Niall.
Prawie upuścił flakonik.
-Yyyy. Cześć... Masz ładne perfumy wiesz?
-Dzięki.
Posunął mi się i umyliśmy zęby. Poszedł się ubrać. Ja zrobiłam to samo. Założył dzisiaj niebieską koszulkę, rurki, supra, i jego full capa. Podszedł do mojego biurka i wziął płytę od Artura. Spojrzał na mnie przeszywającym wzrokiem. Włożył ją do laptopa. Patrzył bez słowa. Zrobiło mi się źle, powinnam mu o tym wczoraj w nocy o tym powiedzieć. Kiedy skończyło się nagranie. Otworzył usta i powiedział:
-Zamierzasz tam iść sama?
-Niall przepraszam, ze ci nie powiedziałam. Chciałam iść tam sama, ale nie dlatego aby zacząć z nim wszystko od początku, ale dlatego ponieważ chciałam, aby już się na mnie nie gniewał i mu wszystko wyjaśnić, jak jest teraz między nami, tzn. między tobą a mną.. Powinnam ci to wczoraj już powiedzieć. Przepraszam.
Łzy spłynęły mi po policzku. Spojrzał na mnie. Nic nie powiedział, ani się nie uśmiechnął. Tylko mnie objął ramieniem.
-Pójdziesz tam ze mną? Proszę...
Spojrzał mi w oczy, a potem spuścił wzrok.
-Już sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Nie rozumiem jednego, dlaczego nie chciałaś mi tego powiedzieć? Nie ufasz mi?
-Ufam ci ale.. to wszystko jest takie trudne...chciałam wszystko wyjaśnić na spokojnie, tak żebyście się nie bili, nie wyzywali. Rozumiesz już?
-Tak.
Pocałował mnie w czoło. Odgranął włosy z twarzy, wytarł łzę i przytulił. Chciałam żeby to trwało wiecznie, lecz nie mogło. Wstał, 14 już się zbliżała. Siedziałam ciągle na ziemi ze skrzyżowanymi nogami, i twarzą w dłoniach. Makijaż miałam cały rozmazany.A on stał i czekał...
*Oczami Nialla*
Myślałem, że Maja będzie mi wszystko mówić. Troszkę się zawiodłem, ale nienawidzę patrzeć jak ona cierpi. Kiedy wstała poszła do łazienki i pomalowała się na nowo. Poszliśmy do parku. Zobaczyliśmy Artura, na twarzy Mai malował się strach, dla otuchy chwyciłem ją za rękę. Zobaczył nas, podszedł. Spojrzał na mnie z niechęcią.
-A co on tu robi?
-Artur...
Spojrzała na niego.
-Dobra, Maju chciałbym z tobą porozmawiać na osobności. Bez niego...
-On może być przy mnie, obiecuję, że on sie nie odezwie.
- Nie go, nie może tu być.
-Niall...
Spojrzała na mnie błagającym wzrokiem.
-Dobrze, pójdę, ale jak jej coś zrobisz to cię zabiję, rozumiesz.?
Zaczął się śmiać, ale Mai nie było do śmiechu. Musiałem pójść...
*Oczami Artura*
Poszedł sobie. Maja spojrzała na mnie, jej oczy błyszczały, a długie, brązowe włosy rozwiał wiatr. Wiem co straciłem.
-Chciałem z tobą porozmawiać, bo zbyt wiele chwil ze sobą spędziliśmy. Te dobre i te złe. Chcesz to wszystko zaprzepaścić? Popełniłem błąd, ale się zmienię. Wiem, że go nie kochasz, kochasz wciąż mnie. Wiem to.
-Artur, już nigdy nie będzie między nami tak, jak kiedyś. Ty chyba nadal nie rozumiesz, co ty mi zrobiłeś prawda? Biłeś mnie, krzyczałeś na mnie, narkotyki. A kiedy cię potrzebowałam, to ciebie przy mnie nie było. Kochałam cię, a przez to każdy, twój krzyk, każde uderzenie bolało trzy razy mocniej. Ale mimo wszystko dziękuje, ci bo nie jestem tak samo naiwna jak kiedyś. Chcę żebyś wiedział... chcę żebyś wiedział, że ci wybaczam.
-Nie chcę twojego przebaczenia, chcę żebyśmy znowu byli razem. Rozumiesz?
-Ale ja cie już nie kocham, za bardzo mnie zraniłeś.
Nie wytrzymałem, chwyciłem ją za kurtkę i potrząsnąłem nią.
-Jak możesz tak mówić, tyle dla ciebie zrobiłem, nie możesz mi tego zrobić!
Puściłem ją, a ona upadła na ziemię. Uciekłem. Zostawiłem ją samą jak tchórz. Znowu jej to zrobiłem. Wszystko straciłem...
*Oczami Nialla*
Zobaczyłem ją, jak siedziała, sama po środku alejki. Płakała... Podbiegłem do niej szybko. Wiedziałem już co się stało. To przez ta ciotę bez serca, znowu ją skrzywdził, znów miała złamane serce. Usiadłem obok niej, już nie próbowałem jej pocieszać. Tylko usiadłem i nic nie mówiłem. Przytuliła mnie.
-Powinnam cie posłuchać. To przeze mnie.
Poklepałem ją lekko po plecach.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Nie zostawię cię samej. Nie pozwolę żebyś więcej cierpiała. Chodź wstawaj, coś ci pokażę.
Pociągnąłem ją za rękę. Pobiegłem z nią. Kiedy weszliśmy na most, pokazałem jej kłódkę z napisem Niall +Maja= Love. Pokazałem jej kluczyk, i wyrzuciłem go do rzeki. Objąłem ją w tali, spojrzałem w jej oczy, a ona w moje. Pocałowaliśmy się. Nikogo tam nie było, tylko my sami i nasze marzenia. Poczułem wtedy, że nasze dusze łączą się w jedną. To było cudowne...
środa, 9 października 2013
Rozdział 18
*Oczami Mai*
Kiedy wróciłam do domu, taty już nie było. Musiał pojechać znowu do pracy. Zostałam sama z matką. Podczas gdy, Niall znika i tata też, zostaję z wszystkimi problemami. Na szczęście wiem, że następnego dnia, i tak spotkam chłopaka którego kocham, który nie zostawi mnie z tym samej. Spojrzałam na moje nogi, rany nie znikły. Tak samo jest ze zranionym sercem, doświadczyłam tego w życiu bardzo dużo, ale wiem, że Niall mnie nie zrani. Teraz, zaczynam żałować tych wszystkich błędów które w życiu popełniłam. Na pewno nie zaprzyjaźniłabym się z Sandrą, która by mnie zostawiła, nie byłabym z Arturem,albo zauważyła jego problemy z narkotykami wcześniej, nie pyskowałabym rodzicom ponieważ, czuje się winna bo to przeze mnie sie rozwiedli, a mama by mnie nadal kochała. Ale gdyby nie to wszystko, pewnie nie wiedziałabym jak wspaniały jest Niall. Nie poznałabym go, moje życie nie miałoby sensu. W wielu rzeczach nie miałam szczęścia, ale to...to jest najszczęśliwsze co mogłoby się wydarzyć. Spojrzałam na moje biurko, leżała tam zakrwawiona żyletka. Łza spłynęła mi po policzku. Obok leżała jakaś dziwna płyta. Napisane na niej było *Dla Mai w dniu urodzin, dziękuję za te wszystkie chwile, proszę wróć do mnie* Podpisane było "Artur". Włożyłam płytę do komputera. Patrzyłam na nasze zdjęcia. Kiedy byliśmy na kajakach, na moje 14 urodziny, nasze wspólne pikniki, wszystkie rysunki które ja rysowałam dla niego, a on dla mnie, nasz pierwszy bal walentynkowy, to jak byliśmy pod namiotami z moim tatą. Tam były wszystkie chwilę, które chciałam zapamiętać, ale mnie bolały. Zaczęłam ryczeć. Wiem o tym, że kocham Nialla, ale kiedy patrzyłam jak Artur się zmienia, a ja tego nie widziałam. Na końcu było napisane *Spotkajmy się 20.03, o 14.00 , chciałbym z tobą porozmawiać*. To było jutro. Naszło mnie teraz takie schrzanione uczucie, że mimo wszystkiego co mi zrobił, chcę mu wybaczyć. Nie chciałam do niego wrócić, chciałam mu wybaczyć, ale o wszystko jest ciężkie, i nie rozumiem tego. Żałuję teraz, że nie mam kogo się poradzić. To zbyt... zbyt trudne.
*Oczami Nialla*
Zastanawiam sie czasami, co czuje teraz Maja. Czy jest szczęśliwa czy smutna. Nie wiem tego. Napisałem do niej sms'a pod wieczór o treść *Dobranoc kotku*. I położyłem sie spać. O koło 3.00 w nocy Maja zadzwoniła do mnie. Pomyślałem, że jej się coś stało, więc szybko odebrałem. Usłyszałem jej zaspany głos:
-Niall? Haloo?
-Coś się dzieję?
-Nie tylko sprawdzam, czy mnie kochasz, w życiu liczą się tylko te osoby do których możesz zadzwonić o 3 w nocy. I ogólnie, nie mogę zasnąć.
-Dobra, czekaj jadę do ciebie. 10 minut i jestem.
-Hahhaha dobry żart.
-To się jeszcze okaże. Dobranoc
-Dobranoc
Ubrałem się cieplej. I wyszedłem po cichu, przez okno. Na biurku zostawiłem cioci list żeby sie nie martwiła. Poczekałem chwilę na autobus, przyjechał w samą porę. Tak jak obiecałem, 10 minut i już byłem na miejscu. Okno było zamknięte, a światło zgaszone. Zadzwoniłem do Mai.
-Maja gdzie jesteś?
-W łóżku
Odpowiedziała zaspanym tonem.
-Otwórz okno, wejdę schodami pożarowymi.
-Ale ty Niall jesteś głupi myślisz, że ci uwierzę?
-Fajnie, że tak o mnie myślisz, a teraz otwórz te pieprzone okno!
Wyjrzała, zobaczyła mnie, spojrzała na mnie jak na idiotę. Otworzyła okno i wszedłem. Uśmiechnęła się, przytuliła mnie i powiedziała:
-Jesteś niemożliwy.
-No coś ty?
Położyła się w łóżku, usiadłem obok niej. I zacząłem po cichu śpiewać Irresistible. Po chwili usnęła. Położyłem sie obok niej, przytuliłem i zasnąłem. Moim, skromnym zdaniem to było romantyczne.
Kiedy wróciłam do domu, taty już nie było. Musiał pojechać znowu do pracy. Zostałam sama z matką. Podczas gdy, Niall znika i tata też, zostaję z wszystkimi problemami. Na szczęście wiem, że następnego dnia, i tak spotkam chłopaka którego kocham, który nie zostawi mnie z tym samej. Spojrzałam na moje nogi, rany nie znikły. Tak samo jest ze zranionym sercem, doświadczyłam tego w życiu bardzo dużo, ale wiem, że Niall mnie nie zrani. Teraz, zaczynam żałować tych wszystkich błędów które w życiu popełniłam. Na pewno nie zaprzyjaźniłabym się z Sandrą, która by mnie zostawiła, nie byłabym z Arturem,albo zauważyła jego problemy z narkotykami wcześniej, nie pyskowałabym rodzicom ponieważ, czuje się winna bo to przeze mnie sie rozwiedli, a mama by mnie nadal kochała. Ale gdyby nie to wszystko, pewnie nie wiedziałabym jak wspaniały jest Niall. Nie poznałabym go, moje życie nie miałoby sensu. W wielu rzeczach nie miałam szczęścia, ale to...to jest najszczęśliwsze co mogłoby się wydarzyć. Spojrzałam na moje biurko, leżała tam zakrwawiona żyletka. Łza spłynęła mi po policzku. Obok leżała jakaś dziwna płyta. Napisane na niej było *Dla Mai w dniu urodzin, dziękuję za te wszystkie chwile, proszę wróć do mnie* Podpisane było "Artur". Włożyłam płytę do komputera. Patrzyłam na nasze zdjęcia. Kiedy byliśmy na kajakach, na moje 14 urodziny, nasze wspólne pikniki, wszystkie rysunki które ja rysowałam dla niego, a on dla mnie, nasz pierwszy bal walentynkowy, to jak byliśmy pod namiotami z moim tatą. Tam były wszystkie chwilę, które chciałam zapamiętać, ale mnie bolały. Zaczęłam ryczeć. Wiem o tym, że kocham Nialla, ale kiedy patrzyłam jak Artur się zmienia, a ja tego nie widziałam. Na końcu było napisane *Spotkajmy się 20.03, o 14.00 , chciałbym z tobą porozmawiać*. To było jutro. Naszło mnie teraz takie schrzanione uczucie, że mimo wszystkiego co mi zrobił, chcę mu wybaczyć. Nie chciałam do niego wrócić, chciałam mu wybaczyć, ale o wszystko jest ciężkie, i nie rozumiem tego. Żałuję teraz, że nie mam kogo się poradzić. To zbyt... zbyt trudne.
*Oczami Nialla*
Zastanawiam sie czasami, co czuje teraz Maja. Czy jest szczęśliwa czy smutna. Nie wiem tego. Napisałem do niej sms'a pod wieczór o treść *Dobranoc kotku*. I położyłem sie spać. O koło 3.00 w nocy Maja zadzwoniła do mnie. Pomyślałem, że jej się coś stało, więc szybko odebrałem. Usłyszałem jej zaspany głos:
-Niall? Haloo?
-Coś się dzieję?
-Nie tylko sprawdzam, czy mnie kochasz, w życiu liczą się tylko te osoby do których możesz zadzwonić o 3 w nocy. I ogólnie, nie mogę zasnąć.
-Dobra, czekaj jadę do ciebie. 10 minut i jestem.
-Hahhaha dobry żart.
-To się jeszcze okaże. Dobranoc
-Dobranoc
Ubrałem się cieplej. I wyszedłem po cichu, przez okno. Na biurku zostawiłem cioci list żeby sie nie martwiła. Poczekałem chwilę na autobus, przyjechał w samą porę. Tak jak obiecałem, 10 minut i już byłem na miejscu. Okno było zamknięte, a światło zgaszone. Zadzwoniłem do Mai.
-Maja gdzie jesteś?
-W łóżku
Odpowiedziała zaspanym tonem.
-Otwórz okno, wejdę schodami pożarowymi.
-Ale ty Niall jesteś głupi myślisz, że ci uwierzę?
-Fajnie, że tak o mnie myślisz, a teraz otwórz te pieprzone okno!
Wyjrzała, zobaczyła mnie, spojrzała na mnie jak na idiotę. Otworzyła okno i wszedłem. Uśmiechnęła się, przytuliła mnie i powiedziała:
-Jesteś niemożliwy.
-No coś ty?
Położyła się w łóżku, usiadłem obok niej. I zacząłem po cichu śpiewać Irresistible. Po chwili usnęła. Położyłem sie obok niej, przytuliłem i zasnąłem. Moim, skromnym zdaniem to było romantyczne.
Rozdział 17
*Oczami Mai*
Wczorajszy dzień był po prostu cudowny. Budząc się nie czułam tego co zwykle, czyli *Obudzić się, przeżyć, zasnąć*. Uwierzyłam, że życie to nie jest tylko jakiś tam czas,który będzie tak czy tak stracony. Wstałam, ubrałam się i zjadłam śniadanie. Dzisiaj była sobota, czyli cały dzień spędzony z Niallem. Wyszłam z domu, i szłam w kierunku domu Irlandczyka. Zobaczyłam go w połowie drogi. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się i przytulił.
-To co robimy?- Spytałam zaciekawiona
-Piknik bo muszę coś zjeść.
Chwycił mnie za rękę, i poszliśmy na jakąś polankę. Byliśmy tam sami. To było takie troszkę odludzie. Nie szliśmy jakoś specjalnie długo. Rozłożyliśmy koc, i jedzenie. Były tam słodkie babeczki, chipsy, sok, i jakieś ciastka. Kiedy chciałam wziąć babeczkę, wyciągnęłam rękę a on mi normalnie, jak by nigdy nic ją mi ją zabrał. Uśmiechnął się, ugryzł kawałek, a potem powoli zbliżał ciastko do mojej twarzy. Odgryzłam połowę, a Niall zjadł resztę. Kiedy mój chłopak w tajemniczy sposób wszystko zniknął, położyliśmy się na kocu i patrzyliśmy w niebo. Otworzył usta:
- Maja kochasz mnie?
-Tak,
-To dobrze, bo jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.
Zrobiło mi się ciepło na sercu.
-A Maja jeszcze jedno, co zrobisz jak cię pocałuję?
-To proste, oddam ci.
Pocałował mnie, zrobiłam to co obiecałam. Potem zabrałam jego full capa i zaczęłam przed nim uciekać. Biegł za mną. Jest bardzo szybki, Dogonił mnie, byliśmy na stromej górce. Kiedy mnie łapał, przewrócił mnie, sturlaliśmy się oboje. Zaczęliśmy się śmiać.
*Oczami Nialla*
Wiedziałem, że zrobiła to specjalnie. Podałem jej rękę i pomogłem wstać. Zaczęła się tak śmiać, że prawie znowu upadła. Zrobiło się trochę chłodniej. Postanowiliśmy, że resztę wieczoru spędzimy u mnie. Zadzwoniłem do cioci Emmy, że za chwile będziemy. Weszliśmy, do domu Maja jak zwykle grzecznie się przywitała. Na obiad była pizza, a na dodatek zamówiona z Nando's. Uwielbiam tą restaurację.
Zaczęliśmy ją jeść. Miała trochę za dużo salami, ale pizza to pizza. Wkurzyłem sie bo ser za bardzo się ciągnął. Maja kiedy mnie zobaczyła wybuchła śmiechem. Wzruszyłem tylko ramionami i powiedziałem:
-Spójrz na siebie.
Spojrzała w swojego iphona, była uwalona od ketchupu. Poszła po chusteczkę. Kiedy wróciła jej kawałek pizzy, w "tajemniczy" sposób zniknął.
-Niall gdzie moja pizza?
-Zrobiła puf! I znikła
Spojrzała na mnie przeszywającym wzrokiem. Spuściłem głowę. Ona się tylko uśmiechnęła...
Wczorajszy dzień był po prostu cudowny. Budząc się nie czułam tego co zwykle, czyli *Obudzić się, przeżyć, zasnąć*. Uwierzyłam, że życie to nie jest tylko jakiś tam czas,który będzie tak czy tak stracony. Wstałam, ubrałam się i zjadłam śniadanie. Dzisiaj była sobota, czyli cały dzień spędzony z Niallem. Wyszłam z domu, i szłam w kierunku domu Irlandczyka. Zobaczyłam go w połowie drogi. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się i przytulił.
-To co robimy?- Spytałam zaciekawiona
-Piknik bo muszę coś zjeść.
Chwycił mnie za rękę, i poszliśmy na jakąś polankę. Byliśmy tam sami. To było takie troszkę odludzie. Nie szliśmy jakoś specjalnie długo. Rozłożyliśmy koc, i jedzenie. Były tam słodkie babeczki, chipsy, sok, i jakieś ciastka. Kiedy chciałam wziąć babeczkę, wyciągnęłam rękę a on mi normalnie, jak by nigdy nic ją mi ją zabrał. Uśmiechnął się, ugryzł kawałek, a potem powoli zbliżał ciastko do mojej twarzy. Odgryzłam połowę, a Niall zjadł resztę. Kiedy mój chłopak w tajemniczy sposób wszystko zniknął, położyliśmy się na kocu i patrzyliśmy w niebo. Otworzył usta:
- Maja kochasz mnie?
-Tak,
-To dobrze, bo jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.
Zrobiło mi się ciepło na sercu.
-A Maja jeszcze jedno, co zrobisz jak cię pocałuję?
-To proste, oddam ci.
Pocałował mnie, zrobiłam to co obiecałam. Potem zabrałam jego full capa i zaczęłam przed nim uciekać. Biegł za mną. Jest bardzo szybki, Dogonił mnie, byliśmy na stromej górce. Kiedy mnie łapał, przewrócił mnie, sturlaliśmy się oboje. Zaczęliśmy się śmiać.
*Oczami Nialla*
Wiedziałem, że zrobiła to specjalnie. Podałem jej rękę i pomogłem wstać. Zaczęła się tak śmiać, że prawie znowu upadła. Zrobiło się trochę chłodniej. Postanowiliśmy, że resztę wieczoru spędzimy u mnie. Zadzwoniłem do cioci Emmy, że za chwile będziemy. Weszliśmy, do domu Maja jak zwykle grzecznie się przywitała. Na obiad była pizza, a na dodatek zamówiona z Nando's. Uwielbiam tą restaurację.
-Spójrz na siebie.
Spojrzała w swojego iphona, była uwalona od ketchupu. Poszła po chusteczkę. Kiedy wróciła jej kawałek pizzy, w "tajemniczy" sposób zniknął.
-Niall gdzie moja pizza?
-Zrobiła puf! I znikła
Spojrzała na mnie przeszywającym wzrokiem. Spuściłem głowę. Ona się tylko uśmiechnęła...
wtorek, 8 października 2013
Rozdział 16
*Oczami Mai*
Kiedy się obudziłam, moją pierwszą myślą było *Ciekawe kto pamięta o moich urodzinach*
Ubrałam się w moje nowe ubrania które tata przywiózł mi dodatkowo z Holmes Chapel.
Zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie tata z urodzinowymi płatkami które mi robił jak byłam jeszcze małą dziewczynką.
-Wszystkiego najlepszego!-wykrzyknął i przytulił mnie- Prezent dostaniesz po szkole, a i Niall dzisiaj odbierze cię ze szkoły.
Ok. Tata odwiózł mnie pod szkołę. Irlandczyk czekał na mnie przy szafce tak jak zwykle. Trzymał bukiet kwiatów. Podał mi je, i objął w talii i pocałował. Schowałam kwiaty do szafki, był to bukiet czerwonych róż. Wiedział, że lubię te kwiaty. Potem spojrzał mi w oczy, wyjął coś z kieszeni, był to naszyjnik, który zawiesił mi na szyi. Była to połówka serduszka. On miał drugie pół. Ludzie którzy obok nas przechodzili mówili szeptem, ale mimo to tak czy tak ich słyszałam. Mówili *Patrzcie, ta Maja znalazła chłopaka, o którym marzy każda dziewczyna ze szkoły, wow* Nie było to miłe, ale jestem już do tego przyzwyczajona. Nie liczą już się dla mnie inne osoby niż Niall więc, niech se mówią co chcą. Nagle zobaczyłam, że drzwi główne sie otwierają. Wszedł Artur z bukietem kwiatów, i czekoladkami. Rozglądał się, a kiedy mnie zobaczył podbiegł szybko.
Nic mu nie zrobiła obecność Nialla, który tylko czekał na jeden nie właściwy ruch ze strony Artura aby go zaatakować. Ręka mojego byłego dotknęła mojego policzka, delikatnie:
-Koteczku może, byśmy zaczęli wszystko od nowa, Proszę wszystkiego najlepszego.
-Nie, jestem twoim kotkiem, i proszę nie.. nie dotykaj mnie.
-Ale dlaczego kiedyś lubiłaś jak cię tuliłem, całowałem.
Jego usta zaczęły się zbliżać do moich. Niall krzyknął:
-Nie dotykaj jej! Tylko ja ją mogę całować!
Artur nic z tego sobie nie robił, pocałował mnie. Szybko go odepchnęłam.
*Oczami Nialla*
Zbliżyłem sie do niego, i odepchnąłem mocniej niż Maja, oburzył się. Walnąłem go z całej siły w twarz. Zaczęliśmy się tłuc. Krew poleciała mu z nosa, a ja miałem śliwę pod okiem. Rozdzieliła nas pani od polskiego. Musieliśmy iść do dyrektora, Maja szła z nami. Usiedliśmy na krzesłach. Dyrektor spojrzał na nas za swoich okularów. I pytał nas po kolei. W końcu przyszła kolej na mnie. Opowiedziałem wszystko:
-No więc, on przyszedł po nią(Wskazałem na Maję ), i podarował jej prezent na urodziny pomyślałem, że to nic, choć mimo to on przyszedł po coś więcej, chciał ją odzyskać, po tym jak ją bił i wrzeszczał na Maję. Podszedł do niej i ją pocałował... nie wytrzymałem, Maja jest moją dziewczyną i tylko ja ją będę całował.
Zaczęliśmy się bić i tak to wyszło. Tylko proszę nie karać za moją głupotę Mai.
Jako że to była moja pierwsza bójka, dostałem tylko upomnienie, a Artur, z tym faktem iż nawet nie jest z naszej szkoły, nie ma prawa zbliżać sie do szkoły na bliżej niż 50m.
Po całej tej sprawie, poszedłem z Mają do jej domu. Wszedłem pierwszy żeby sprawdzić czy wszystko jest przygotowane. Pan Dare szepnął, że mogę już ją wpuścić. Zasłoniłem jej oczy dłońmi, weszliśmy do kuchni. Tam czekał na nią duży, piętrowy tort, a na stole ładnie zapakowane leżały jej supra. Kiedy to zobaczyła, przytuliła mnie tak mocno jak nigdy. Poczułem jak mi coś pękło w środku, najprawdopodobniej żebro. Kit z tym, ona była szczęśliwa ja też. Spojrzała na swojego tatę, i szepnęła tylko *Dzięki tato*. Usiedliśmy do stołu tylko we trójkę, ponieważ nie było mamy Mai. Połowa tortu dwupiętrowego została zjedzona praktycznie przeze mnie, ale nikomu to nie przeszkadzało, a ja nie chciałem żeby się zmarnowało. Tata Mai po paru minutach wyszedł gdzieś, a ja wyciągnąłem gitarę i śpiewaliśmy co się tylko dało. Moja dziewczyna wyjęła płyte, włożyła ją do wieży i puściła wolną muzykę. Zaczęliśmy tańczyć przytulanego. Wtuliła swoją głowę w moje ramiona. Czułem sie bardzo komfortowo.
Kiedy się obudziłam, moją pierwszą myślą było *Ciekawe kto pamięta o moich urodzinach*
Zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie tata z urodzinowymi płatkami które mi robił jak byłam jeszcze małą dziewczynką.
-Wszystkiego najlepszego!-wykrzyknął i przytulił mnie- Prezent dostaniesz po szkole, a i Niall dzisiaj odbierze cię ze szkoły.
Ok. Tata odwiózł mnie pod szkołę. Irlandczyk czekał na mnie przy szafce tak jak zwykle. Trzymał bukiet kwiatów. Podał mi je, i objął w talii i pocałował. Schowałam kwiaty do szafki, był to bukiet czerwonych róż. Wiedział, że lubię te kwiaty. Potem spojrzał mi w oczy, wyjął coś z kieszeni, był to naszyjnik, który zawiesił mi na szyi. Była to połówka serduszka. On miał drugie pół. Ludzie którzy obok nas przechodzili mówili szeptem, ale mimo to tak czy tak ich słyszałam. Mówili *Patrzcie, ta Maja znalazła chłopaka, o którym marzy każda dziewczyna ze szkoły, wow* Nie było to miłe, ale jestem już do tego przyzwyczajona. Nie liczą już się dla mnie inne osoby niż Niall więc, niech se mówią co chcą. Nagle zobaczyłam, że drzwi główne sie otwierają. Wszedł Artur z bukietem kwiatów, i czekoladkami. Rozglądał się, a kiedy mnie zobaczył podbiegł szybko.
Nic mu nie zrobiła obecność Nialla, który tylko czekał na jeden nie właściwy ruch ze strony Artura aby go zaatakować. Ręka mojego byłego dotknęła mojego policzka, delikatnie:
-Koteczku może, byśmy zaczęli wszystko od nowa, Proszę wszystkiego najlepszego.
-Nie, jestem twoim kotkiem, i proszę nie.. nie dotykaj mnie.
-Ale dlaczego kiedyś lubiłaś jak cię tuliłem, całowałem.
Jego usta zaczęły się zbliżać do moich. Niall krzyknął:
-Nie dotykaj jej! Tylko ja ją mogę całować!
Artur nic z tego sobie nie robił, pocałował mnie. Szybko go odepchnęłam.
*Oczami Nialla*
Zbliżyłem sie do niego, i odepchnąłem mocniej niż Maja, oburzył się. Walnąłem go z całej siły w twarz. Zaczęliśmy się tłuc. Krew poleciała mu z nosa, a ja miałem śliwę pod okiem. Rozdzieliła nas pani od polskiego. Musieliśmy iść do dyrektora, Maja szła z nami. Usiedliśmy na krzesłach. Dyrektor spojrzał na nas za swoich okularów. I pytał nas po kolei. W końcu przyszła kolej na mnie. Opowiedziałem wszystko:
-No więc, on przyszedł po nią(Wskazałem na Maję ), i podarował jej prezent na urodziny pomyślałem, że to nic, choć mimo to on przyszedł po coś więcej, chciał ją odzyskać, po tym jak ją bił i wrzeszczał na Maję. Podszedł do niej i ją pocałował... nie wytrzymałem, Maja jest moją dziewczyną i tylko ja ją będę całował.
Zaczęliśmy się bić i tak to wyszło. Tylko proszę nie karać za moją głupotę Mai.
Jako że to była moja pierwsza bójka, dostałem tylko upomnienie, a Artur, z tym faktem iż nawet nie jest z naszej szkoły, nie ma prawa zbliżać sie do szkoły na bliżej niż 50m.
Po całej tej sprawie, poszedłem z Mają do jej domu. Wszedłem pierwszy żeby sprawdzić czy wszystko jest przygotowane. Pan Dare szepnął, że mogę już ją wpuścić. Zasłoniłem jej oczy dłońmi, weszliśmy do kuchni. Tam czekał na nią duży, piętrowy tort, a na stole ładnie zapakowane leżały jej supra. Kiedy to zobaczyła, przytuliła mnie tak mocno jak nigdy. Poczułem jak mi coś pękło w środku, najprawdopodobniej żebro. Kit z tym, ona była szczęśliwa ja też. Spojrzała na swojego tatę, i szepnęła tylko *Dzięki tato*. Usiedliśmy do stołu tylko we trójkę, ponieważ nie było mamy Mai. Połowa tortu dwupiętrowego została zjedzona praktycznie przeze mnie, ale nikomu to nie przeszkadzało, a ja nie chciałem żeby się zmarnowało. Tata Mai po paru minutach wyszedł gdzieś, a ja wyciągnąłem gitarę i śpiewaliśmy co się tylko dało. Moja dziewczyna wyjęła płyte, włożyła ją do wieży i puściła wolną muzykę. Zaczęliśmy tańczyć przytulanego. Wtuliła swoją głowę w moje ramiona. Czułem sie bardzo komfortowo.
niedziela, 6 października 2013
Rozdział 15
*Oczami Mai*
Spotkałam Nialla w szkole przy szafce. Obok nas przechodziła Sandra z koleżankami. Niall mnie przytulił. Spojrzała na mnie złowrogo. Niall to zauważył uśmiechnął się i pocałował mnie. Sandra jeszcze raz spojrzała. Pociągnęła jedną ze swoich koleżanek za bluzkę i zaczęła z nią mnie obgadywać. Nagle mojego kochanego Irlandczyka zawołał John. Okazało się że zapisał się do szkolnej drużyny rugby. Sandra zauważyła że mój chłopak poszedł i zaatakowała:
-Co on w ogóle w tobie widzi? Przecież jest mnóstwo innych dziewczyn ładniejszych niż ty. Na przykład ja.
Nie pozwolę sobie żeby znowu mnie obrażała. Niall mnie nauczył, że musze walczyć o swoje zdanie. Zaczęłam jej pyskować:
-Może nie jestem najładniejsza, ale jestem prawdziwa. Nie udaję tępej panienki. Dużo w życiu przeszłam, a gdyby nie Niall bym już nie żyła. On woli dziewczyny które, lubią się dobrze bawić,a nie zamartwiać się pomalowanymi paznokciami czy rzęsami. Ja kocham go a on mnie.
-Jak możesz tak mówić, a w ogóle skąd możesz to wiedzieć? Może on cię nie kocha, może kocha mnie.?Hmm?
Nagle przybiegł do mnie Niall:
- O co chodzi dziewczyny? Znowu się kłócicie?
Sandra chciała usłyszeć odpowiedź:
-Może niech Niall nam odpowie na to pytanie. Dlaczego kochasz Maję a nie inną?
Niall się rozmarzył:
-Ponieważ ona jest inna, jej uśmiech jest ciepły, z nią bawię się lepiej niż z jakąkolwiek dziewczyną. Nie jest pusta i fałszywa, Jest prawdziwa. Nie spotkałem dziewczyny która jadłaby tak samo dużo jak ja, to niesamowite, tak jak ona. Jest moją księżniczką i nigdy nie pozwolę jej skrzywdzić.
-Oh... Niall kocham Cię.
Powiedziałam. To było takie słodkie.
*Oczami Sandry*
Jezu jaka szczęściara. Tylko nie mogę zrozumieć dlaczego ona. Bo co? Dużo je... to będzie gruba ciekawe czy będzie ją wtedy nadal chciał. Zrobię tak, że jeszcze będzie mnie błagał abym, z nim była. Pożałuje że był ślepy, a ona, że mi go zabrała. Tylko muszę mieć jakiś plan... tylko jaki? Spytam sie dziewczyn później. Ale jak Maja i Niall mówić mi że jestem fałszywa i pusta. Nikt mnie nie będzie poniżać, nawet takie ciacho jak on.
*Oczami Nialla*
Powiedziałem im to wszystko co mi się w Mai podoba. Ludzie często mi mówią że jestem dzieckiem Irlandzkiego szczęścia, bo wszystko mi się udaję, Maja jako moja dziewczyna to najlepsze co mi się udało.
Poszliśmy na lunch. Dzisiaj były schabowe i frytki. Usiadłem obok Mai. Sandra patrzyła na mnie i rozmawiała z koleżankami. Znowu zawołał mnie John::
-Słuchaj, dziewczyny (wskazał na Sandrę i jej koleżaneczki.. a kogoż to innego) kazały mi się spytać czy usiądziesz z nami.
-W sensie, że teraz?
-Tak
-No to nie, cześć.
-Nara
Tak mniej więcej wyglądała nasza rozmowa. Jutro Maja ma urodziny muszę pomyśleć nad prezentem dla niej. Po szkole spotkałem się z jej tatą, który był jeszcze w Bradford. Musieliśmy oboje coś wymyślić. Nie codziennie przecież kończy się 16 lat. Zaproponowałem żeby kupić jej szpilki pasujące do sukienki, chociaż to był troszkę słaby pomysł bo założyłaby je tylko raz.
- Mhmmm... to może by tak jakąś bluzę czy coś takiego. Mam ona marzy o suprach! Tak!
-Dobra chodź idziemy je kupić, gdzie można je dostać?
-Ja moje kupowałem przez internet ale, możemy sprawdzić w jakimś sklepie sportowym.
Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu. Był cholernie duży wybór. Ale myślę że Mai spodobają się society. Wybrałem bardzo ładne we wzorki . Mam nadzieję, że jej sie spodobają

Mi się tam podobają. Do kompletu kupiliśmy jej jeszcze legginsy też we wzroki.
Spotkałam Nialla w szkole przy szafce. Obok nas przechodziła Sandra z koleżankami. Niall mnie przytulił. Spojrzała na mnie złowrogo. Niall to zauważył uśmiechnął się i pocałował mnie. Sandra jeszcze raz spojrzała. Pociągnęła jedną ze swoich koleżanek za bluzkę i zaczęła z nią mnie obgadywać. Nagle mojego kochanego Irlandczyka zawołał John. Okazało się że zapisał się do szkolnej drużyny rugby. Sandra zauważyła że mój chłopak poszedł i zaatakowała:
-Co on w ogóle w tobie widzi? Przecież jest mnóstwo innych dziewczyn ładniejszych niż ty. Na przykład ja.
Nie pozwolę sobie żeby znowu mnie obrażała. Niall mnie nauczył, że musze walczyć o swoje zdanie. Zaczęłam jej pyskować:
-Może nie jestem najładniejsza, ale jestem prawdziwa. Nie udaję tępej panienki. Dużo w życiu przeszłam, a gdyby nie Niall bym już nie żyła. On woli dziewczyny które, lubią się dobrze bawić,a nie zamartwiać się pomalowanymi paznokciami czy rzęsami. Ja kocham go a on mnie.
-Jak możesz tak mówić, a w ogóle skąd możesz to wiedzieć? Może on cię nie kocha, może kocha mnie.?Hmm?
Nagle przybiegł do mnie Niall:
- O co chodzi dziewczyny? Znowu się kłócicie?
Sandra chciała usłyszeć odpowiedź:
-Może niech Niall nam odpowie na to pytanie. Dlaczego kochasz Maję a nie inną?
Niall się rozmarzył:
-Ponieważ ona jest inna, jej uśmiech jest ciepły, z nią bawię się lepiej niż z jakąkolwiek dziewczyną. Nie jest pusta i fałszywa, Jest prawdziwa. Nie spotkałem dziewczyny która jadłaby tak samo dużo jak ja, to niesamowite, tak jak ona. Jest moją księżniczką i nigdy nie pozwolę jej skrzywdzić.
-Oh... Niall kocham Cię.
Powiedziałam. To było takie słodkie.
*Oczami Sandry*
Jezu jaka szczęściara. Tylko nie mogę zrozumieć dlaczego ona. Bo co? Dużo je... to będzie gruba ciekawe czy będzie ją wtedy nadal chciał. Zrobię tak, że jeszcze będzie mnie błagał abym, z nim była. Pożałuje że był ślepy, a ona, że mi go zabrała. Tylko muszę mieć jakiś plan... tylko jaki? Spytam sie dziewczyn później. Ale jak Maja i Niall mówić mi że jestem fałszywa i pusta. Nikt mnie nie będzie poniżać, nawet takie ciacho jak on.
*Oczami Nialla*
Powiedziałem im to wszystko co mi się w Mai podoba. Ludzie często mi mówią że jestem dzieckiem Irlandzkiego szczęścia, bo wszystko mi się udaję, Maja jako moja dziewczyna to najlepsze co mi się udało.
Poszliśmy na lunch. Dzisiaj były schabowe i frytki. Usiadłem obok Mai. Sandra patrzyła na mnie i rozmawiała z koleżankami. Znowu zawołał mnie John::
-Słuchaj, dziewczyny (wskazał na Sandrę i jej koleżaneczki.. a kogoż to innego) kazały mi się spytać czy usiądziesz z nami.
-W sensie, że teraz?
-Tak
-No to nie, cześć.
-Nara
Tak mniej więcej wyglądała nasza rozmowa. Jutro Maja ma urodziny muszę pomyśleć nad prezentem dla niej. Po szkole spotkałem się z jej tatą, który był jeszcze w Bradford. Musieliśmy oboje coś wymyślić. Nie codziennie przecież kończy się 16 lat. Zaproponowałem żeby kupić jej szpilki pasujące do sukienki, chociaż to był troszkę słaby pomysł bo założyłaby je tylko raz.
- Mhmmm... to może by tak jakąś bluzę czy coś takiego. Mam ona marzy o suprach! Tak!
-Dobra chodź idziemy je kupić, gdzie można je dostać?
-Ja moje kupowałem przez internet ale, możemy sprawdzić w jakimś sklepie sportowym.
Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu. Był cholernie duży wybór. Ale myślę że Mai spodobają się society. Wybrałem bardzo ładne we wzorki . Mam nadzieję, że jej sie spodobają
Mi się tam podobają. Do kompletu kupiliśmy jej jeszcze legginsy też we wzroki.
czwartek, 3 października 2013
Rozdział 14.
*Oczami Mai*
Dzisiaj wychodziłam z szpitala. Oczywiście matce nie chciało się ruszyć tyłka z kanapy, i nie przyszła, jedyna osobą która jednak to zrobiła był Niall. Ubrałam się. Odprowadził mnie do domu. Weszłam do domu. Usłyszałam jęczenie matki. Chyba kogoś prosiła o coś. Otworzyłam drzwi do salonu. Nie mogłam uwierzyć w to co widze . Tam.. tam stał mój tata. Krzyknął:
-Maja witaj. Jak się moja 15-letnia córeczka.
Poczułam się jak mała dziewczynka.
-Tato!
Przytulił mnie.
-Co się stało, że wpadłaś pod samochód. Przepraszam, że nie przyjechałem , dopiero przed wczoraj sie dowiedziałem. Zaraz mi wszystko wytłumaczysz ale najpierw idź do kuchni przywiozłem coś dla ciebie.
Na stole zobaczyłam torbę. Otworzyłam ją i zobaczyłam w niej piękną sukienkę a do niej napisana karteczka: Dla mojej kochanej Mai na bal gimnazjalny.
Sukienka była piękna. Tata wiedział że takie mi się podobają.
On bardzo dobrze mnie zna. Usłyszałam płacz matki. odchyliłam drzwi od salonu. Zobaczyłam matkę która miała twarz zasłoniętą dłońmi.
-Co z Ciebie za matka. Jak mogłaś zaniedbać tak naszą córkę?
-A ty jak mogłeś od niej i ode mnie odejść?Gdybyś był dobrym ojcem bys tego nie zrobił.
-Nie odwracaj kota ogonem. Ile razy byłaś w szpitalu?
-Raz,ty nie byłeś ani razu.
-Ale przyjechałem od razu jak sie dowiedziałem. W ogóle co ty ze sobą zrobiłaś? Jak ty wyglądasz? Ciągle tylko pijesz piwo. Nie zauważyłem aby Maja miała jakiekolwiek nowe ubrania czy cokolwiek innego. Co kupujesz jej za alimenty które ci daję? Hmm..?
-Jeżeli masz zamiar mnie obwiniać za wszystko to wyjdź.
Tata zmierzał w moją stronę. Szybko pobiegłam do mojego pokoju. Tata do niego wszedł. Popełniłam ten
błąd, że miałam na sobie krótkie spodenki i tata zauważył cięcia.
-Co to jest?
-Nic.
-Jak to nic przecież widzę. Sama to sobie zrobiłaś tak?
-Tato ty nic nie wiesz idź już, proszę kiedy indziej ci to opowiem. Za chwilę idę się spotkać z Niallem.
Jedno zdanie wypowiedziane za dużo, za chwilę będzie przesłuchanie, założę się.
-A kto to ten Niall
-Yyy... kolega.
-Kolega tak? Mogę go poznać?
-No dobrze.. będzie za pół godziny.
*Oczami Nialla8
Czekałem na nią przed jej domem. Wyszła a obok niej jakiś mężczyzna.
-Dzień dobry młodzieńcze.
-Dzień...dzień dobry. A kim pan jest.
-Mam to samo pytanie, jestem ojcem Mai
-A ja jestem jej chłopakiem.
Odwrócił sie do Mai.
-Kolega?
-No...nie ale bałam sie przesłuchania.
Spytałem się taty Mai czy nie chce iść z nami do restauracji. Usiedliśmy przy stoliku. I od razu musiałem odpowiadać na wszystkie pytania.
-Pochodzisz z Bradford?
-Nie jestem z Mullingar, ale przyjechałem do cioci abym mógł się tutaj uczyć.
-Aha czyli dbasz o naukę. Dobrze. Co zamierzasz robić w przyszłości?
-Zostać piosenkarzem.
-Jest utalentowany naprawdę, śpiewał dla mnie.
Wtrącił się Maja.
-Dobrze, wydajesz mi się na dobrze ułożonego i wychowanego chłopaka. Dbaj o moją córkę, a teraz idę baw się dobrze Maju.
Poszedł Maja się zaczęła śmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Z twojej powagi, i to cytuje *Dobrze ułożony i wychowany chłopak*.
-Twierdzisz że nie jestem dobrze wychowany?
Zaczęliśmy się śmiać. Połowa ludzi w Nando's się na nas spojrzała. Mieliśmy ich gdzieś. Dobrze się bawiliśmy i to było ważne. Po kolacji (która była o 15.00 ale to szczegół) poszliśmy parkiem i rozmawialiśmy. Śmialiśmy się. Zobaczyliśmy dwójkę dzieci, mniej więcej 5-6 lat. Chłopiec który trzymał za rączkę dziewczynkę. Stanęli pod fontanną, dziewczynka spojrzała sie na chłopca. Podbiegłem z Mają do nich. Chłopiec podszedł do mnie i powiedział:
-Co ma teraz zrobić?
Maja się uśmiechnęła i odpowiedziała mu za mnie.
-Lubisz ją?
-Tak.
Pokazałem mu palcem na mnie i na Maję. Objąłem ją w tali i pocałowałem. On podbiegł do niej i zrobił to samo. Ona sie do niego przytuliła. Chłopiec podbiegł do nas znowu.
-To twoja dziewczyna?
-Tak
-Ładna
Maja się zarumieniła. A chłopczyk biegł do swojej dziewczyny. Moja dziewczyna spojrzała mi w oczy i szepnęła mi do ucha:
-Pocałuj mnie.
Wykonałem życzenie i z wielką przyjemnościom
-Głodny jestem.
-Masz racje Niall przecież nie jadłeś już od jakichś 2 godzin.
Powiedziała z sarkazmem
-Dobra chodźmy.
Dzisiaj wychodziłam z szpitala. Oczywiście matce nie chciało się ruszyć tyłka z kanapy, i nie przyszła, jedyna osobą która jednak to zrobiła był Niall. Ubrałam się. Odprowadził mnie do domu. Weszłam do domu. Usłyszałam jęczenie matki. Chyba kogoś prosiła o coś. Otworzyłam drzwi do salonu. Nie mogłam uwierzyć w to co widze . Tam.. tam stał mój tata. Krzyknął:
-Maja witaj. Jak się moja 15-letnia córeczka.
Poczułam się jak mała dziewczynka.
-Tato!
Przytulił mnie.
-Co się stało, że wpadłaś pod samochód. Przepraszam, że nie przyjechałem , dopiero przed wczoraj sie dowiedziałem. Zaraz mi wszystko wytłumaczysz ale najpierw idź do kuchni przywiozłem coś dla ciebie.
Na stole zobaczyłam torbę. Otworzyłam ją i zobaczyłam w niej piękną sukienkę a do niej napisana karteczka: Dla mojej kochanej Mai na bal gimnazjalny.
Sukienka była piękna. Tata wiedział że takie mi się podobają.
-Co z Ciebie za matka. Jak mogłaś zaniedbać tak naszą córkę?
-A ty jak mogłeś od niej i ode mnie odejść?Gdybyś był dobrym ojcem bys tego nie zrobił.
-Nie odwracaj kota ogonem. Ile razy byłaś w szpitalu?
-Raz,ty nie byłeś ani razu.
-Ale przyjechałem od razu jak sie dowiedziałem. W ogóle co ty ze sobą zrobiłaś? Jak ty wyglądasz? Ciągle tylko pijesz piwo. Nie zauważyłem aby Maja miała jakiekolwiek nowe ubrania czy cokolwiek innego. Co kupujesz jej za alimenty które ci daję? Hmm..?
-Jeżeli masz zamiar mnie obwiniać za wszystko to wyjdź.
Tata zmierzał w moją stronę. Szybko pobiegłam do mojego pokoju. Tata do niego wszedł. Popełniłam ten
błąd, że miałam na sobie krótkie spodenki i tata zauważył cięcia.
-Co to jest?
-Nic.
-Jak to nic przecież widzę. Sama to sobie zrobiłaś tak?
-Tato ty nic nie wiesz idź już, proszę kiedy indziej ci to opowiem. Za chwilę idę się spotkać z Niallem.
Jedno zdanie wypowiedziane za dużo, za chwilę będzie przesłuchanie, założę się.
-A kto to ten Niall
-Yyy... kolega.
-Kolega tak? Mogę go poznać?
-No dobrze.. będzie za pół godziny.
*Oczami Nialla8
Czekałem na nią przed jej domem. Wyszła a obok niej jakiś mężczyzna.
-Dzień dobry młodzieńcze.
-Dzień...dzień dobry. A kim pan jest.
-Mam to samo pytanie, jestem ojcem Mai
-A ja jestem jej chłopakiem.
Odwrócił sie do Mai.
-Kolega?
-No...nie ale bałam sie przesłuchania.
Spytałem się taty Mai czy nie chce iść z nami do restauracji. Usiedliśmy przy stoliku. I od razu musiałem odpowiadać na wszystkie pytania.
-Pochodzisz z Bradford?
-Nie jestem z Mullingar, ale przyjechałem do cioci abym mógł się tutaj uczyć.
-Aha czyli dbasz o naukę. Dobrze. Co zamierzasz robić w przyszłości?
-Zostać piosenkarzem.
-Jest utalentowany naprawdę, śpiewał dla mnie.
Wtrącił się Maja.
-Dobrze, wydajesz mi się na dobrze ułożonego i wychowanego chłopaka. Dbaj o moją córkę, a teraz idę baw się dobrze Maju.
Poszedł Maja się zaczęła śmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Z twojej powagi, i to cytuje *Dobrze ułożony i wychowany chłopak*.
-Twierdzisz że nie jestem dobrze wychowany?
Zaczęliśmy się śmiać. Połowa ludzi w Nando's się na nas spojrzała. Mieliśmy ich gdzieś. Dobrze się bawiliśmy i to było ważne. Po kolacji (która była o 15.00 ale to szczegół) poszliśmy parkiem i rozmawialiśmy. Śmialiśmy się. Zobaczyliśmy dwójkę dzieci, mniej więcej 5-6 lat. Chłopiec który trzymał za rączkę dziewczynkę. Stanęli pod fontanną, dziewczynka spojrzała sie na chłopca. Podbiegłem z Mają do nich. Chłopiec podszedł do mnie i powiedział:
-Co ma teraz zrobić?
Maja się uśmiechnęła i odpowiedziała mu za mnie.
-Lubisz ją?
-Tak.
Pokazałem mu palcem na mnie i na Maję. Objąłem ją w tali i pocałowałem. On podbiegł do niej i zrobił to samo. Ona sie do niego przytuliła. Chłopiec podbiegł do nas znowu.
-To twoja dziewczyna?
-Tak
-Ładna
Maja się zarumieniła. A chłopczyk biegł do swojej dziewczyny. Moja dziewczyna spojrzała mi w oczy i szepnęła mi do ucha:
-Pocałuj mnie.
Wykonałem życzenie i z wielką przyjemnościom
-Głodny jestem.
-Masz racje Niall przecież nie jadłeś już od jakichś 2 godzin.
Powiedziała z sarkazmem
-Dobra chodźmy.
środa, 2 października 2013
Rozdział 13
*Oczami Nialla*
Przychodziłem do niej codziennie, dzień w dzień. W piątek siedziałem do północy przy niej. W końcu zasnąłem w jej kolanach. Pielęgniarka przykryła mnie kocem. Podziękowałem jej. Spojrzała na mnie tak jak by chciała powiedzieć *Jakie to romantyczne*. Ale powiedziała tylko:
-Musisz ja bardzo kochać.
-Tak, ale mimo wszystko to moja wina. Dobranoc niech pani lepiej wraca do domu, mąż będzie się o panią martwił.
-Taa...
Spojrzałem na Maję. Wyglądała tak jakby nie żyła. Oparłem się o krzesło i usnąłem.
Poniedziałek
Gdyby nie ciocia Emma nie poszedłbym do szkoły tylko od razu do szpitala. Przecież Maja mogła się obudzić w każdej chwili. W szkole Sandra zawołała mnie abym po lunchu. Spojrzała na mnie uwodzącym wzrokiem, rozpięła kurtkę. Miała pod spodem bluzkę z dużym dekoltem. Domyślałem o co jej chodzi.
-Dlaczego wybrałeś Maję? Jest mnóstwo innych dziewczyn w szkole. Na przykład ja. Nie podobam ci się?
Przybliżyła się do mnie, zaczęła gładzić mnie po policzku.
-Jestem wierny Mai
-Mai teraz nie ma Niall. Możemy spędzić troszkę czasu razem.
Pocałowała mnie, szybko ja odepchnąłem.
-Co ty robisz Sandra.To się nie uda, ja kocham Maję, tylko ją.
-Ty jesteś przystojny, a ja ładna, więc dlaczego?
-Po prostu nie, wiem jaka jesteś i jak zdradziłaś Maję.Wiem wszystko.
Pobiegłem nie mogła mnie dłużej bajerować swoimi zdolnościami podrywu. Po szkole od razu pobiegłem na autobus. Maja leżała. Podszedłem do łóżka i pocałowałem ją. Powiedziałem:
-Dzień dobry kochanie.
I nagle z jej ust wydobyły się słowa:
-Dzień dobry.
Obudziła się. Nareszcie.
*Oczami Mai*
Nie pamiętam za bardzo co się wydarzyło tego dnia. Pamiętam tylko jak biegłam i nic więcej. Spojrzałam na Nialla. Uśmiechał się. Podszedł do mojego łóżka i powiedział:
-Wreszcie zbudziła sie moja księżniczka.
Drzwi do sali się otworzyły.Weszła niska, młoda kobieta. Była to pielęgniarka. Kazała Niallowi na chwilę wyjść aby ze mną porozmawiać. Przestraszyłam się ona to zauważyła i od razu powiedziała:
-Spokojnie nie bój się nie mam żadnych złych wieści o tobie. Chciałabym porozmawiać o twoim chłopaku.
-Coś jest z nim nie tak?
-Nie, nie. On bardzo Cię kocha. Przychodził tu codziennie,kiedy mógł spał w twoich nogach. Przyniosłam ci nagranie kiedy do ciebie mówił. Proszę.
Podała mi telefon. Odtworzyłam nagranie. Widziałam tam Nialla który patrzał na mnie i zaczął się obwiniać, mimo, że to była moja wina, klękał przed krzyżem i modlił się abym żyła. Wzruszyłam się. Pielęgniarka zawołała mojego wybranka.
-Dlaczego płaczesz.
-Ja nie płaczę bo jestem smutna, ja płaczę bo mam tak wspaniałe szczęście aby być twoją dziewczyną.
Pokazałam mu nagranie. Objął mnie i pocałował w policzek.
-Uwierzyłaś już w miłość?
-Tak, kocham Cię.
Spał dzisiaj w szpitalu. Jego miłość jest najlepszym co mnie w życiu spotkało.
Przychodziłem do niej codziennie, dzień w dzień. W piątek siedziałem do północy przy niej. W końcu zasnąłem w jej kolanach. Pielęgniarka przykryła mnie kocem. Podziękowałem jej. Spojrzała na mnie tak jak by chciała powiedzieć *Jakie to romantyczne*. Ale powiedziała tylko:
-Musisz ja bardzo kochać.
-Tak, ale mimo wszystko to moja wina. Dobranoc niech pani lepiej wraca do domu, mąż będzie się o panią martwił.
-Taa...
Spojrzałem na Maję. Wyglądała tak jakby nie żyła. Oparłem się o krzesło i usnąłem.
Poniedziałek
Gdyby nie ciocia Emma nie poszedłbym do szkoły tylko od razu do szpitala. Przecież Maja mogła się obudzić w każdej chwili. W szkole Sandra zawołała mnie abym po lunchu. Spojrzała na mnie uwodzącym wzrokiem, rozpięła kurtkę. Miała pod spodem bluzkę z dużym dekoltem. Domyślałem o co jej chodzi.
-Dlaczego wybrałeś Maję? Jest mnóstwo innych dziewczyn w szkole. Na przykład ja. Nie podobam ci się?
Przybliżyła się do mnie, zaczęła gładzić mnie po policzku.
-Jestem wierny Mai
-Mai teraz nie ma Niall. Możemy spędzić troszkę czasu razem.
Pocałowała mnie, szybko ja odepchnąłem.
-Co ty robisz Sandra.To się nie uda, ja kocham Maję, tylko ją.
-Ty jesteś przystojny, a ja ładna, więc dlaczego?
-Po prostu nie, wiem jaka jesteś i jak zdradziłaś Maję.Wiem wszystko.
Pobiegłem nie mogła mnie dłużej bajerować swoimi zdolnościami podrywu. Po szkole od razu pobiegłem na autobus. Maja leżała. Podszedłem do łóżka i pocałowałem ją. Powiedziałem:
-Dzień dobry kochanie.
I nagle z jej ust wydobyły się słowa:
-Dzień dobry.
Obudziła się. Nareszcie.
*Oczami Mai*
Nie pamiętam za bardzo co się wydarzyło tego dnia. Pamiętam tylko jak biegłam i nic więcej. Spojrzałam na Nialla. Uśmiechał się. Podszedł do mojego łóżka i powiedział:
-Wreszcie zbudziła sie moja księżniczka.
Drzwi do sali się otworzyły.Weszła niska, młoda kobieta. Była to pielęgniarka. Kazała Niallowi na chwilę wyjść aby ze mną porozmawiać. Przestraszyłam się ona to zauważyła i od razu powiedziała:
-Spokojnie nie bój się nie mam żadnych złych wieści o tobie. Chciałabym porozmawiać o twoim chłopaku.
-Coś jest z nim nie tak?
-Nie, nie. On bardzo Cię kocha. Przychodził tu codziennie,kiedy mógł spał w twoich nogach. Przyniosłam ci nagranie kiedy do ciebie mówił. Proszę.
Podała mi telefon. Odtworzyłam nagranie. Widziałam tam Nialla który patrzał na mnie i zaczął się obwiniać, mimo, że to była moja wina, klękał przed krzyżem i modlił się abym żyła. Wzruszyłam się. Pielęgniarka zawołała mojego wybranka.
-Dlaczego płaczesz.
-Ja nie płaczę bo jestem smutna, ja płaczę bo mam tak wspaniałe szczęście aby być twoją dziewczyną.
Pokazałam mu nagranie. Objął mnie i pocałował w policzek.
-Uwierzyłaś już w miłość?
-Tak, kocham Cię.
Spał dzisiaj w szpitalu. Jego miłość jest najlepszym co mnie w życiu spotkało.
wtorek, 1 października 2013
Rozdział 12
*Oczami Nialla*
Pojechaliśmy karetką do szpitala. Ta całą sytuacja, to wszystko moja wina. Siedziałem przed salą i czekałem na lekarza. Nagle zobaczyłem, że z sali wywożą Maje na łóżku.
-Doktorze, i co z nią jest?
-A kim pan jest?
-Jestem jej chłopakiem. Ale co z nią jest?
-Jej stan jest stabilny. Jest w chwilowej śpiączce, ale myślimy że to nie potrwa długo. Może z tydzień. Możemy porozmawiać z matką dziewczyny?
-Nie wiem, mogę do niej zadzwonić.
Wziąłem telefon i zadzwoniłem. Włączyła się sekretarka. Zacząłem mówić : Maja jest w szpitalu miała wypadek. Proszę przyjechać szybko.
Nie wiem czy odbierze.
-Doktorze, jeszcze jedno czy mogę... czy mogę wejść do.. do sali i zobaczyć ją.
-Tylko na chwilę. Masz pół godziny chłopcze.
Wszedłem do sali. Zobaczyłem moja księżniczkę leżącą, była posiniaczona. Ponoć ludzie w śpiączce słyszą co się do nich mówi.
-Maju, to... to wszystko moja wina. Nie powinienem zaczynać tego tematu. To powinienem być ja. Proszę tylko nie umieraj. Jesteś całym moim światem. Mimo, że nie znamy się długo, ja cie pokochałem. Panie, Boże proszę ocal ją. Weź mnie tylko ja zostaw. Ona jest taka młoda. Czemu to nie byłem ja? Dlaczego ja jestem szczęśliwy a ona tyle w życiu przeszła. I jeszcze ten wypadek. Tyle jeszcze chcę z nią w życiu przeżyć. Boże, ocal ją a ja sprawie, że jej życie będzie piękniejsze. Będę każdą wolną chwile spędzał z nią, tylko ją zostaw w spokoju. Ona nie może umrzeć.
Nagle drzwi sali się otworzyły. Weszła do nich kobieta po 40. Śmierdziało od niej fajami i piwem. Miała mało włosów na głowie. Spojrzała się na mnie i powiedziała:
-A ty kim jesteś chłoptasiu?
-A kim pani jest?
-Jestem matką tej gówniary. Ale ja pytałam pierwsza.
-Jestem Niall, jestem chłopakiem Mai.
Obleciała mnie całego wzrokiem.
-Pff...
Wybiegło z jej ust. Maja miała rację, jej matka jest okropna, jak można nienawidzić swojego dziecka. Przecież Maja jest cudowna. Lekarz wszedł do sali.
-Chłopcze musisz już wyjść.
-Proszę, jeszcze moment.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją w usta. Musiałem już wyjść. Nie chciałem jej zostawiać w takiej
sytuacji samej, ale musiałem.
Pojechaliśmy karetką do szpitala. Ta całą sytuacja, to wszystko moja wina. Siedziałem przed salą i czekałem na lekarza. Nagle zobaczyłem, że z sali wywożą Maje na łóżku.
-Doktorze, i co z nią jest?
-A kim pan jest?
-Jestem jej chłopakiem. Ale co z nią jest?
-Jej stan jest stabilny. Jest w chwilowej śpiączce, ale myślimy że to nie potrwa długo. Może z tydzień. Możemy porozmawiać z matką dziewczyny?
-Nie wiem, mogę do niej zadzwonić.
Wziąłem telefon i zadzwoniłem. Włączyła się sekretarka. Zacząłem mówić : Maja jest w szpitalu miała wypadek. Proszę przyjechać szybko.
Nie wiem czy odbierze.
-Doktorze, jeszcze jedno czy mogę... czy mogę wejść do.. do sali i zobaczyć ją.
-Tylko na chwilę. Masz pół godziny chłopcze.
Wszedłem do sali. Zobaczyłem moja księżniczkę leżącą, była posiniaczona. Ponoć ludzie w śpiączce słyszą co się do nich mówi.
-Maju, to... to wszystko moja wina. Nie powinienem zaczynać tego tematu. To powinienem być ja. Proszę tylko nie umieraj. Jesteś całym moim światem. Mimo, że nie znamy się długo, ja cie pokochałem. Panie, Boże proszę ocal ją. Weź mnie tylko ja zostaw. Ona jest taka młoda. Czemu to nie byłem ja? Dlaczego ja jestem szczęśliwy a ona tyle w życiu przeszła. I jeszcze ten wypadek. Tyle jeszcze chcę z nią w życiu przeżyć. Boże, ocal ją a ja sprawie, że jej życie będzie piękniejsze. Będę każdą wolną chwile spędzał z nią, tylko ją zostaw w spokoju. Ona nie może umrzeć.
Nagle drzwi sali się otworzyły. Weszła do nich kobieta po 40. Śmierdziało od niej fajami i piwem. Miała mało włosów na głowie. Spojrzała się na mnie i powiedziała:
-A ty kim jesteś chłoptasiu?
-A kim pani jest?
-Jestem matką tej gówniary. Ale ja pytałam pierwsza.
-Jestem Niall, jestem chłopakiem Mai.
Obleciała mnie całego wzrokiem.
-Pff...
Wybiegło z jej ust. Maja miała rację, jej matka jest okropna, jak można nienawidzić swojego dziecka. Przecież Maja jest cudowna. Lekarz wszedł do sali.
-Chłopcze musisz już wyjść.
-Proszę, jeszcze moment.
Podszedłem do niej i pocałowałem ją w usta. Musiałem już wyjść. Nie chciałem jej zostawiać w takiej
sytuacji samej, ale musiałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


