poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 21

                                   *Oczami Mai*

Kiedy wróciłam do domu, dużo myślałam nad sytuacją Jenny. Wiem, że gdyby mnie takie coś spotkało z Niallem, po prostu bym się zabiła. Nie chciałoby mi się żyć, cały świat by stracił sens. Mam nadzieję, że ona nie zaczęła myśleć o samobójstwie. Dużo w życiu musiała przecierpieć, tak jak ja, żeby, tak przeżywać rozstanie. To mi przypomniało, jak wyglądało moje, życie zanim poznałam Nialla. Bałam się chodzić do szkoły, dlatego wagarowałam, źle się uczyłam, a po szkole często czekał na mnie Artur, żeby wyładować na mnie swoją złość. To było straszne, a doc tego, po powrocie do domu, nie było lepiej. Patrzyłam jak matka, coraz bardziej się wyniszcza, na początku chciałam jej pomóc, ale odwdzięczała mi się krzykiem i wyzwiskami. A potem pojawił się on, podszedł do mnie i zagadał, a potem ja uciekłam. Teraz dzięki niemu jestem inna,  mam większą chęć do życia. A przedtem, szary świat i ciągłe wypadki i katastrofy. Ciężko jest przeżyć takie coś w wieku 13-15 lat.  Na kolację oczywiście nic nie było, musiałam iść do sklepu i wziąć coś na kreskę. Kobieta w sklepie, spojrzała na mnie jak na złodzieja, i z niechęcią podała mi to co chciałam. Spuściłam głowę, znowu się poczułam się niechciana, niczym śmieć na ulicy. Wróciłam do domu, mama spojrzała na mnie tym swoim okrutnym spojrzeniem, że znowu straciłam pieniądze. Dla niej liczyło się tylko piwo,papierosy, i stara gazeta. W tym domu od 3 lat nie odczułam, miłości matki. Tu byłam kompletnie niepotrzebna, ona traktowała mnie jak darmozjada, który tylko się pląta pod nogami. Ojciec mi mówił, że to nie długo jej przejdzie, że to tylko chwila, ale ta "chwila" trwa już parę lat. To była chyba moja wina, ale nie znałam jej powodów. Nie musiała mi płacić za żadne wycieczki, nowe, modne ciuchy, czy chodzić gdzieś w mojej sprawie. To sprawiło, że stałam się bardziej samodzielna.  Dziewczynę w moim wieku powinny obchodzić, jakie buty włoży do jakiej sukienki, albo co zrobić żeby spodobać się chłopakowi, a nie czy będzie coś jutro na śniadanie. Nie mogłam tez chodzić z koleżankami do kina, czy na pizze bo raz, że nie było mnie na to stać, dwa, że nie miałabym z kim. Codziennie modlę się o to aby matka nie popełniła, samobójstwa, mimo tego, że jej nienawidzę to, wtedy musiałabym iść do domu dziecka. A tam bym sobie nie poradziła psychicznie, Niall by tam nie mógł przyjść, nie mogłabym się z nim spotkać...

                                                 *Oczami Nialla*

Kiedy żegnałem się z Mają wiedziałem, że bardzo się przejęła, sprawą Jenny. Objęła mnie na pożegnanie. A gdy musiałem już iść, widziałem, że wolałaby abym został, ale nie mogłem. Jutro sie w szkole spotkamy, a potem spędzimy ze sobą cały dzień. Tylko trzeba coś  wymyślić. Chwyciłem moją ukochaną gitarę, i zacząłem grać, pierwsze lepsze nuty. Kiedy gram, czuję jakby nic się nie liczyło, to sprawia, że się po prostu wyłączam. Po paru chwytach, zauważyłem, że całkiem do siebie pasują. Zacząłem pisać, piosenkę.

You're so a pretty
But you can't belive it 
When I meet you first time
I feel in love
I feel in love 
And this is amazing 

I know that you hate your smile
Your legs
Your personality 
I know that you hate yourself
But I love everything in you
I love you

I miss you
I love you
I need you
Let me be the one to lift your heart up and save your life,

Kiedy skończyłem przeczytałem jeszcze raz i byłem zadowolony z efektu. Nie zajęło mi to dużo czasu, z pół godziny. Patrząc na ten tekst, uśmiechałem się. Szybko pobiegłem do cioci Emmy spytać się czy podoba się jej. Poczułem się, tak jak wtedy gdy miałem 4 lata i pokazywałem rodzicom i cioci moje rysunki. Ale to było ważniejsze. Gitara znowu mi pomogła, ona zawsze pomaga...

______________________________________________________________
Dziękuję wszystkim którzy to czytają, i chciałabym ogłosić dla wszystkich moich, kochanych siostrzyczek Directioners, że nie długo będzie 1D day i będzie można obejrzeć naszych, kochanych chłopców na żywo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz