*Oczami Mai*
Drzwi od pokoju się otworzyły. Wszedł Artur. Spojrzał na mnie tym swoim szyderczym uśmieszkiem.
-I co wybrałaś już?
Spuściłam wzrok.
-Nie miałam wyboru, przecież wiesz.
-Zawsze jest wybór, ale ty dokonałaś tego dobrego.
Podszedł do mnie, i przycisnął do ściany.
-Pocałuj mnie kotku.
Odwróciłam głowę. Nie chciałam dotykać jego i jego warg, które powiedziały najgorsze słowa jakie mogłam usłyszeć.
-No dalej wiem, że chcesz, ale się boisz.
Zrobił to za mnie, a na koniec ugryzł lekko w dolną wargę. To było straszne. Odepchnęłam go. Usiadłam na łóżko. Łzy leciały mi po policzku. Usiadł obok mnie i objął ramieniem, tak jakby go to obchodziło. Pocałował w czoło czule, prawie tak jak Niall, tylko, że Niall robił to bo mnie kochał i próbował pocieszyć a, on tylko dlatego, że chciał mnie jeszcze bardziej pogrążyć w smutku.
-Ze mną będzie ci lepiej, ja cię obronię.
-Przed kim mnie obronisz co? Przed samym sobą tak? Jeżeli tak to nie chcę takiej obrony. Chcę taką jaką dawał mi on, taką prawdziwą.
-Zamknij się! Ja jestem sto razy lepszy od niego!
Uderzył mnie pięścią w twarz. Z nosa leciała mi krew. Upadłam na ziemię. Nic nie zrobił tylko patrzał jak cierpię. Cierpię przez niego. Odszedł. Cieszyłam się. Poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro. Najprawdopodobniej rozpieprzył mi nos.
Usłyszałam dźwięk Sms'a z mojego telefonu. Podeszłam. To była wiadomość od Nialla. Napisał: *Jakoś cię uratuję z tego gówna. Obiecuję. Coś wymyślę* W moim sercu pojawiła się iskierka nadziei. Niestety musiałam usunąć tego Sms'a z komórki bo wiedziałam, wiedziałam że Artur sprawdzi moje wiadomości i jak to zobaczy zabije go i mnie. Mnie mógł, ale niech zostawi jego, on nic nie zrobił...
*Oczami Nialla*
Po szkole wleciałem do pokoju. Nie chciałem z nikim rozmawiać. Byłem wściekły, czułem jak łzy leciały po moim policzku. Oczywiście wiem, ze ona nie przestała mnie kochać. Musiałem wymyślić jakiś plan, strategię aby wyrwać ją z tego miasta. Ocalę ją przed Arturem, bo wiem, że to przez niego. Tylko bałem się, o co ją szantażował. Jeżeli o mnie to nie warto, wolę umrzeć niż żyć bez niej. To tak jakby, żyć bez powietrza, lub bez wody, przez moment przeżyję ale co później? tylko śmierć. Jutro w szkolę z nią porozmawiam i wyjaśnię. To... to wszystko nie może się tak skończyć.
Ciocia Emma zawołała mnie z kuchni na obiad. pierwszy raz w życiu nie chciałem, nie mogłem nic zjeść. Ona była ważniejsza. Krzyknąłem:
-Nie jestem głodny!
I leżałem na łóżku patrząc w sufit. Usłyszałem kroki. Ciocia weszła do pokoju.
-Ty nie chcesz nic zjeść? Ty? Chyba żartujesz. Co się stało?
-Nic. To... to moja sprawa.
Chciałem jej powiedzieć, ale bałem się, że powie "Będą inne" Nie chcę innych, chce ją, ona jest najważniejsza, Jest moja księżniczką i koniec.
-Chodzi o Maję prawda?
-Tak...
Wzdychnąłem.
-O co poszło? Pokłóciliście się?
-Nie. Ona... Ona ze mną zerwała. Mam złamane serce.
-Przecież byliście szczęśliwi.
-Ale nie chodzi tu o to, że mnie nie kocha. To przez Artura. On ją teraz szantażuję, a nawet bije.Postanowiłem, że zrobię coś ale dopiero, gdy będę mieć jakiś plan. Chciałbym ją zabrać do domu. Do Mullingar. Tam byśmy byli szczęśliwi. Ale ona się boi. Obiecałem jej, że ją uratuję. Rozumiesz?
Prawie płakałem, lecz też trochę krzyczałem
-Rozumiem, najwyraźniej nie byliście sobie przeznaczeni.
-Co ty wiesz o przeznaczeniu.
-Wiele.
-To dlaczego kłamiesz?
-Chodzi o to, że nie powinieneś narażać się dla jakiejś dziewczyny. Miałeś inne też były szczęśliwe z tobą, ale odeszły. Nie walczyłeś tak o nie, więc o Maję też. Tym bardziej za cenę życia.
-Ona jest inna. Jest jedyna w swoim rodzaju. Dlatego będę walczył o nią do końca. Jaki jest sens życia, jeżeli nie ma dla kogo żyć. No powiedz. Ja ją kocham prawdziwie.
-Rozumiem, poczekaj jeszcze kilka dni, zobaczymy jak się rozwinie sytuacja.
-Aż ją zabije tak?
-Nie, przecież on by tego nie zrobił.
- Nie znasz go.
-Proszę kilka dni, a potem sama ci pomogę.
-Dobrze, ale jak się jej coś stanie nie wybaczę sobie tego.
Odeszła. Byłem zły, że mnie nie rozumie, ale musiałem czekać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz