sobota, 12 października 2013

Rozdział 20

                                                         *Oczami Mai*

Kiedy...kiedy Artur mnie uderzył wiedziałam, że nie uda mi się z nim pogodzić. A tak bardzo bym chciała. Nie chcę się już przed nim ukrywać. Kocham Nialla, ale to nie znaczy, że Artur przestał być dla mnie kimś, który zagrał dużą, ważną rolę w moim życiu. Jestem rozdarta, ale mimo tego, że cierpię to mam cudownego chłopaka który mnie wspiera. W jego dotyku jest coś niezwykłego. Kiedy zeszliśmy z mostu, usiedliśmy na ławce, rozmawialiśmy. Znowu poczułam to uczucie, że mimo wszystko go potrzebuję, bardziej niż on mnie. Zobaczyliśmy jakąś dziewczynę, która uciekała z płaczem. A za nią chłopaka krzyczącego:
-Kochanie nie chciałem.
Podeszłam do niej, wiedziałam, że w takich chwilach najlepiej porozmawiać z byle kim, aby ten ktoś pocieszył. Poprosiłam Nialla aby chwilę został sam.
-Ej, dlaczego płaczesz?
Spytałam, spojrzała na mnie ze strachem, ale lekką ufnością.
-To moja, sprawa. Jak masz na imię i dlaczego jesteś pierwszą osobą, którą to interesuję?
- Jestem Maja, wiem, że to może być trochę dziwne, ale wiem co czujesz. Proszę powiedz o co chodzi.
Spojrzała jeszcze raz. Uśmiechnęłam się.
-Mogę ci zaufać?
-Tak,
-Dobrze, to był...-głos jej się załamał- to był mój chłopak.. były. Byłam z nim bardzo szczęśliwa, ale on mnie zdradził. Jak to się mówi. Zauroczył, rozkochał, zdobył zaufanie, znudził się zostawił, i prosi o wybaczenie. To boli... już nie chcę żyć. Zawiodłam się na całym świecie. Moja nadzieja, miłość i chęć do  życia umarły. On był jedyną osobą na świecie którą kochałam i której ufałam. To straszne stracić to co jest dla ciebie najważniejsze.
Płakała coraz mocniej, przytuliłam ją żeby dodać jej otuchy.
-Nie martw się, w pewnym sensie wiem co czujesz.
-Jak to?
Podniosła głowę. Zaczęłam opowieść.
-Kiedyś też miałam chłopaka którego bardzo kochałam, niestety on zaczął brać narkotyki, bić mnie krzyczeć i poniżać. Do tego ojciec się rozwiódł z moją matką i wyjechał, gdzieś za Londyn, matka stała się nałogową alkoholiczką i palaczką. "Przyjaciele" się ode mnie odwrócili. To doprowadziło do tego, że zaczęłam się samookaleczać. Ale potem zjawiła się osoba, którą pokochałam, która mi z tym wszystkim pomogła. To mój chłopak Niall. Tam siedzi, nie pozwala mnie skrzywdzić, jak chcesz możesz z nami usiąść i porozmawiać. Chodź.
Była nie pewna. W końcu się zgodziła.
-A ogólnie jak masz na imię?
-Jenny.
Uśmiechnęła się. Niall patrzał na nią ze współczuciem. Chyba znalazłam przyjaciółkę...

                                      *Oczami Jenny*

Ciekawa jestem ile osób na świecie, spotyka obcą osobę, która, później okazuje się, że jest bardzo podobna do ciebie. Nie wiem. Ale ona przeżyła, złamane serce, samookaleczenie, przemoc i samotność tak samo jak ja. Mimo tego, złamane serce wciąż, boli. Z nim było mi dobrze, James był opiekuńczy, zabawny,szarmancki, romantyczny, prawił mi komplementy, a kiedy byłam na dnie, on mnie wznosił do góry. Nigdy już nie znajdę faceta który, będzie mnie tak samo traktował. Jak on mógł mnie zdradzić? Cieszę się, że poznałam osobę, która pozwoliła mi się sobie zwierzyć. Choć nieswojo się poczułam gdy zaprosiła mnie abyśmy usiadły obok jej chłopaka. Wydaję się, być dobry, ale on przypomina mi, że znów jestem samotna, sama jak palec, na tym okrutnym i zimnym świecie. Znów...

                                                 *Oczami Nialla*

Zrobiło mi się żal Jenny, ale też nie czułem się swobodnie, bo nie mogłem pocałować Mai, bo byłoby jej przykro. Zacząłem się zastanawiać, po co jest się z dziewczyną skoro, tak czy tak chce się ją zdradzić. Zawsze można zerwać przed faktem. Kiedy widziałem jak Jenny cierpi, po stracie ukochanego, wiedziałem, że nie byłbym w stanie zrobić tego Mai. Zbyt szanuję kobiety, żeby jakąkolwiek zranić, czy to byłaby Maja czy inna. Nigdy nie złamałem serca, żadnej dziewczynie, przynajmniej nie specjalnie. Kiedy się rozstawałem starałem się to robić delikatnie, aby nikomu nie było przykro. Jenny kiedy widziała jak Maja się do mnie przytula, kiedy z nią rozmawiała, spuszczała wzrok. Musiała być z nim naprawdę szczęśliwa. Chciałem ją pocieszyć:
-Spokojnie, znajdziesz innego. Najwyraźniej nie był ciebie wart.
-Tak... każdy tylko nie martw się, zapomnisz o nim, znajdziesz innego, a czy ktoś chociaż raz by się spytał, jak się przy nim czułam, co mi mówił. On zabierał mnie wszędzie. Codziennie inna randka. Był taki romantyczny, a teraz... teraz już się wszystko skończyło. Już nigdy nikogo nie będę tak kochała jak, jego.  Do końca życia będę starą panną, bo nie będę umiała, kochać.
Skończyła,  biedna. Zrobiło się ciemno, odprowadziliśmy ją razem z Mają do domu, moja dziewczyna próbowała, ją bardzo pocieszyć i sie zaangażowała. Wiem, że wybrałem dobrze.

1 komentarz:

  1. Wchodzę na bloga, a tu 4 nowe posty :D Piszesz naprawdę bardzo fajnie, zawsze jest coś co zaciekawi, nie wiadomo czego się spodziewać ;) Skąd ty to wszystko wymyślasz :P Mimo romantycznych chwil czekam na jakąś kłótnię itd. ^^
    Pozdro. :*

    OdpowiedzUsuń