środa, 23 października 2013

Rozdział 24

                                         *Oczami Nialla*

Wyszliśmy z domu, a potem na autobus. Ludzie w busie dziwnie się patrzyli jakby nigdy nie widzieli porządnie ubranych nastolatków. Przed szkołą, nikogo nie było, oprócz nauczycieli sprawdzających zaproszenia. Musieliśmy się spóźnić. Spojrzałem na zegarek, pół godziny po czasie. Weszliśmy na salę. Drzwi trzasły. Wszyscy się obejrzali w naszą stronę. Usłyszeliśmy komentarze:
-To nie może być Maja! Nie to na pewno nie ona!
-O Boże, jak ona ładnie wygląda!
Spojrzałem na Sandrę, patrzyła z pogardą, a kiedy jedna z jej przyjaciółeczek powiedziała:
-Ale Maja ma śliczną sukienkę!
Ona tylko dała jej kuksańca z łokcia i powiedziała:
-Zamknij się.
Pary tańczyły, ale Sandra stała, sama podpierając ścianę. Chwilę później puścili wolny kawałek...

                               *  Oczami Mai *

Niall chwycił mnie za rękę i poszedł na parkiet.
-Zdejmij szpilki.
-Co?!
-Zdejmuj szpilki, jak mogę tańczyć z dziewczyną, przytulanego która jest ode mnie wyższa.
Zdjęłam je. On objął mnie w tali ja położyłam, ręce na jego szyi i głowę w jego ramionach.  Na szczęście puścili jeden z dłuższych kawałków. Wtulając się w jego ramiona on, tulił mnie swoją głową. Szepnął mi do ucha:
- Możemy tańczyć tak do śmierci, sprawiasz że żyję moim snem, od teraz każdego lutego będziesz moją Walentynką, Moje serce bije dla Ciebie. Kiedyś zabiorę cię gdzieś daleko, gdzie będziemy tylko my, Jesteś moją Księżniczką, tylko ty.
To były najpiękniejsze słowa, wypowiedziane przez jakiegokolwiek faceta, dla mnie. Spojrzałam mu w oczy, jego usta zbliżyły się do moich, pocałował mnie. Nie chciałam, żeby piosenka się skończyła, chciałam z nim tańczyć tak do końca wieczora. Niestety, po paru chwilach to wszystko się kończyło, mój wspaniały moment się skończył.  Zagrali, później kilka szybkich kawałków, ale one nie sprawiły, mi aż takiej radości jak tamten taniec. Podeszłam do stołu i usiadłam musiałam, chwilę odpocząć, Niall usiadł ze mną. Napiliśmy się ponczu, a potem przyszła, Kathrina i spytała się czy może zatańczyć z Niallem, a potem spojrzała się na mnie błagalnym wzrokiem. Mój wzrok powędrował na Nialla. Patrzał na mnie i spytał się:
-No to jak?
-No idź już.
Odpowiedziałam. Siedziałam sama, podpierając ręką głowę. Chwilę, później zauważyłam zbliżającego się w moją stronę Johna . Na początku myślałam, że idzie zatańczyć z Sandrą, przecież od dawna do niej zarywa. Ale potem, wyciągnął rękę w moją stronę i uśmiechnął się. Chwyciłam jego dłoń i tańczyliśmy. Niall z Kathriną tańczyli obok, po paru chwilach, mój Irlandczyk popchnął Johna biodrem i powiedział:
-Odbijany.
Uśmiechnął się, odwzajemniłam to. Tańczyliśmy do kawałka Katy Perry. Po chwili Niall mi oświadczył, że musi na chwilę gdzieś pójść. Usiadłam na krześle. Drzwi się odtworzyły, na początku myślałam, że to któryś uczniów. Niestety to był Artur. Ubrany w garnitur z kilkudniowym zarostem. Jego niegdyś błyskające zapałem młodego człowieka, zielone oczy teraz były podkrążone i jakby bardziej wyblakłe. Jego twarz która miała kiedyś delikatne rysy teraz miała kilka zmarszczek i zacięć po goleniu. Już nie był tym samym Arturem w którym się zakochałam, narkotyki zrobiły, że zamiast wyglądać na 18-latka wyglądał na 30-letniego faceta. Rozglądał się chwilę, aż w końcu mnie zauważył. Podszedł i pociągnął za rękę. Opierałam mu się.
-Nie! Zostaw mnie.Proszę.
Jednak nie odpuścił. Przyciągnął do siebie. Obiął mnie w talii i przycisnął do siebie. Jego uścisk był mocny i silny. Musiałam sie poddać bo bym z nim i tak nie wygrała. Miałam tylko nadzieję, że Niall szybko wróci i mnie z tego wyzwoli. Kiedy Artur widział, że nie chcę położyć moich rąk na jego szyi, wziął je i położył sobie sam. Przyłożył swoje czoło do mojego. Spuściłam wzrok, łza spłynęła po moim policzku. Nie chciałam, żeby mnie dotykał, ale byłam bezsilna. Ale on nie zwracał na to uwagi po prostu tańczył i sprawiało mu to satysfakcje. W końcu się doważyłam od niego uciec. Wyrwałam się, ale później chwycił mnie za rękę i pociągnął. Teraz obejmował mnie od tyłu. Przyłożył usta do mojego policzka. I powiedział:
-Nie uciekniesz mi kochanie. Dzisiaj jesteś moja. A gdzie twój mały chłopiec? Pewnie uciekł od ciebie bo, się spóźni na dobranockę co?
-Zamknij się! Nie masz prawa tak mówić! Sam nie byłeś mężniejszy od niego!
Zmienili piosenkę na szybszą. Zaczął mną kręcić i wykręcać ręce. To bolało.
-Przestań, to boli! Nie jestem twoją zabawką!
Nic mu to nie robiło. Zrozumiałam, że on się nie zmieni.
-Artur, proszę odprowadź mnie do stołu, słabo mi.
Naprawdę było.
-Nie żartuj, nie wywiniesz się kwiatuszku.
-Nie próbuję.
Nogi się pode mną ugięły. Upadłam...

                                                       ***

Kiedy się ocknęłam, leżałam na ławce. Obok mnie siedział Niall, trzymając za rękę. A z tyłu widziałam Artura który stał i drapał się po głowie i patrzał z obojętnością. Irlandczyk go jeszcze nie zauważył. Głowiłam się tylko nad tym, dlaczego on tak długo nie przychodził. Gdy zauważył, że otworzyłam oczy uśmiechnął się. Podał mi rękę abym usiadła.
-Co się stało?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Spojrzałam tylko na Artura i Niall się do niego odwrócił. Zobaczył go i wstał. Podszedł i zaczął z nim rozmawiać. Nie słyszałam ich rozmowy. Patrzyłam tylko, czy nie przejdą do rękoczynów. Artur popchnął Nialla. Już widziałam że za chwilę będą sie bić więc wstałam. Połowa sali się patrzyła na nich a połowa na mnie. Podeszłam do nich, a potem zaczęłam rozdzielać bo dawali juz sobie po twarzach i liścia i z pięści.
-Dość!
Krzyknęłam. Chwyciłam Nialla za rękę i pociągnęłam za w stronę drzwi.
-Idźmy już, proszę.
Spojrzałam na niego błagalnie. Pokiwał potakująco głową, i wyszliśmy.Kiedy zaczęłam się trząść,  oddał mi swoją marynarkę i objął ramieniem.
-Co się tam stało między tobą a Arturem.
-Naprawdę musimy o tym tutaj rozmawiać?
-A gdzie indziej chcesz?
-Nie wiem.
-No dobrze, pójdziemy do mnie i tam porozmawiamy dobrze?
Przytaknęłam. Staliśmy na przystanku autobusowym kilka minut zanim nadjechał. W domu cioci Nialla, usiedliśmy na jego łóżku. Czułam, że zaraz zacznę płakać.
-I co powiesz mi?
-No dobrze... To było tak, że kiedy ty wyszedłeś, ja zostałam sama i siedziałam na krześle. Artur wszedł i zauważył mnie. Podszedł i pociągnął za ręce. Wyrywałam się, ale on ma mocny uścisk. Przycisnął mnie do siebie i przyłożył swoje czoło do mojego. I tańczył. Obracał mnie aż w końcu byłam bardzo zmęczona. Prosiłam go, żeby przestał, ale on nic, tylko przycisnął mnie do siebie mocniej. W końcu nogi się pode mną ugięły, a resztę wiesz. Dlaczego wtedy ciebie przy mnie nie było? Bałam się.
-Mama do mnie zadzwoniła i gadałem z nią trochę.
-Czyli przez pół godziny?!
-No później rozmawiałem chwilę z Joshem.
-Dobrze jestem już zmęczona, możesz mnie odprowadzić do domu?
-Nie ma mowy, dzisiaj śpisz u mnie.
-W tej sukience?
Spojrzałam na niego.
-Dam ci moją koszulkę.
Podszedł do szafy i rzucił mi jakiś T-shirt. Był biały a na nim był napis: Free hugs.



Przebrałam się i położyłam, a on obok mnie. Przytulił mnie i zgasił światło. Zasnęliśmy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz