środa, 16 października 2013

Rozdział 22

                                            *Oczami Mai*

Następnego dnia, po szkole, Niall wziął mnie do swojego domu. Na początku zastanawiałam się dlaczego.
Wyjął gitarę, myślałam, że chcę zaśpiewać jakąś znaną mi piosenkę. Lecz nie, śpiewał zupełnie inną. Spytałam, sie jak ona się nazywa. Niall powiedział tylko, że ona jest moja i dla nikogo nie będzie jej nigdy śpiewał, tylko mi. On napisał dla mnie piosenkę. Rzuciłam mu się na szyję. Kiedy zobaczył łzy, w moich oczach, wiedział, że to było najlepsze co dla mnie zrobił. Śpiewał mi to potem przez cały czas. Wtedy wiedziałam, że mogę pokazać mu miejsce które dla mnie znaczy naprawdę wiele. Myślałam o tym, już mnóstwo razy, ale dopiero teraz zdecydowałam się na 100%. Chwyciłam go za rękę i powiedziałam:
-Teraz, ja chcę ci coś pokazać.
Był zdziwiony. Pobiegłam z nim, do pewnego budynku. W nim, było małe studio nagraniowe. Kolega taty je prowadził i mogłam tam chodzić kiedy tylko chciałam. Stał tam mój fortepian. Był błyszczący. Bardzo dawno tam nie byłam, ale to jedyne miejsce które się przez tyle lat nie zmieniło. Jak byłam mała tam przychodziłam i grałam, dziecięce piosenki typu *Wlazł kotek na płotek*. Spojrzał na mnie i spytał się:
-Ty grasz na jakimś instrumencie?
-Tak na fortepianie. To miejsce jest dla mnie bardzo ważne, chciałam już od dawna pokazać je tobie. Tu po raz pierwszy pocałował mnie Artur, tu mój tata poznał moją mamę, i tu  zakochałam się w muzyce i w fortepianie.
Usiadłam przy fortepianie, grałam i śpiewałam a Niall się tylko patrzył z podziwem. Nie znał mnie od tej strony. Potem chwycił jedną z gitar, znał dobrze chwyty do tej piosenki którą grałam. Śpiewaliśmy oboje, po kolei różne piosenki. Patrzyłam na niego jak bardzo się cieszył, z tego, że możemy grać oboje muzykę. Kocham śpiewać i grać, ale nie mogłabym tak zarabiać, za bardzo się wstydzę. Lubię te momenty kiedy liczy się tylko muzyka, wtedy sie odprężam, nie myślę o niczym, wsłuchuję się w dźwięki i wiem, że tu jest moje miejsce. Niall usiadł obok mnie, przybliżył się, uśmiechnęłam się, spróbował coś zagrać. Na początku zagrał połowę jakiejś wyliczanki czy czegoś podobnego. A potem się już zagubił, i nie wiedział co ma grać.
Pokazałam mu parę nut, ale on jak dziecko, grał byle jakie nuty. Potem się już skupił, jak mu pokazywałam,
a kiedy coś mu się nie udawało, wściekał się i marszczył nos. W końcu jednak udało, mu się zagrać kawałek, *Starego Donalda*. Był z siebie dumny. Potem kazał mi usiąść, przed nim, chwycił gitarę, a potem moimi rękoma objął ją. Teraz on chciał mnie nauczyć chwytów. Niestety, jeżeli chodzi o gitarę to jestem beznadziejna. Gram tylko puste nuty.  Dotykał, powoli i z namaszczeniem gitarę, tak jakby to było coś szklanego i nie mógłby pozwolić żeby to się zbiło. Bardzo, szanuje ten instrument.
-Kochasz grać na gitarze prawda? Widzę po tym jak ją traktujesz.
-Tak, gitara pozwala się rozluźnić, i nic nie myśleć. Trochę, trzeba sie natrudzić,żeby nauczyć się dobrze bić w struny, i zmieniać ręce, ale potem idzie już prosto. Gram na gitarze od 12 roku życia. Wychowałem się z gitarą.


                                            *Oczami Nialla*

Kiedy, Maja grała na gitarze, widziałem, że się skupia, ale to nie sprawiało, że lepiej jej to szło. Obejmowałem, ją wtedy, i grałem jej rękami. To sprawiało, że ona się uśmiechała. Spędziliśmy w tym studiu, parę ładnych godzin. Nie wiedziałem, tego o Mai, że umie śpiewać, czy grać na jakimkolwiek instrumencie. Znowu okazuję się, że mamy więcej wspólnych cech niż osobnych. Gdy zrobiło, się ciemno, byliśmy zmuszeni wrócić do domu. Wracaliśmy dzisiaj, inną drogą niż zwykle. To był mój pierwszy i ostatni raz kiedy, tędy szedłem. Ludzie, tam byli podejrzani i przeważnie pijani. Śmierdziało tam papierosami i piwskiem. Połowa osób grzała się przy zapalonych beczkach. Przechodząc obok, nich oni patrzyli się na Maję i wykrzykiwali różne, dziwne teksty typu:
-Laluniu, gdzie tak pędzisz?
Ona wtedy wtulała się jeszcze mocniej we mnie, i chowała głowę w moich ramionach. Starałem dodawać, wtedy jej otuchy. Kiedy, wyszliśmy z tej odrażającej uliczki, pocałowałem ją i powiedziałem tylko:
-Nie przejmuj się tymi opiniami, jeżeli cię dotkną to cię obronię. Dobrze?
Spojrzała, na mnie zza moich ramion, uśmiechnęła się, i pokiwała głową. Jej zielone, oczy zaświeciły się.
Stojąc przed jej drzwiami, Maja bawiła się kluczami. Wiedziałem, że chodziło jej o to abym ją przytulił, a potem pocałował. Nagle przypomniało mi sie coś bardzo, ważnego.
-Maju, czy będziesz moją parą na balu?
- A co za to dostanę?
Powiedziała, uśmiechając się i patrząc na moje usta.
-Buziaka.
-W takim razie zgoda.
Pocałowałem ją, a ona dotknęła, pieszczotliwie mój policzek.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz