środa, 9 października 2013

Rozdział 17

                                              *Oczami Mai*

Wczorajszy dzień był po prostu cudowny. Budząc się nie czułam tego co zwykle, czyli *Obudzić się, przeżyć, zasnąć*. Uwierzyłam, że życie to nie jest tylko jakiś tam czas,który będzie tak czy tak stracony. Wstałam, ubrałam się i zjadłam śniadanie. Dzisiaj była sobota, czyli cały dzień spędzony z Niallem. Wyszłam z domu, i szłam w kierunku domu Irlandczyka. Zobaczyłam go w połowie drogi. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się i przytulił.
-To co robimy?- Spytałam zaciekawiona
-Piknik bo muszę coś zjeść.
Chwycił mnie za rękę, i poszliśmy na jakąś polankę. Byliśmy tam sami. To było takie troszkę odludzie. Nie szliśmy jakoś specjalnie długo. Rozłożyliśmy koc, i jedzenie. Były tam słodkie babeczki, chipsy, sok, i jakieś ciastka. Kiedy chciałam wziąć babeczkę, wyciągnęłam rękę a on mi normalnie, jak by nigdy nic ją mi ją zabrał. Uśmiechnął się, ugryzł kawałek, a potem powoli zbliżał ciastko do mojej twarzy. Odgryzłam połowę, a Niall zjadł resztę. Kiedy mój chłopak w tajemniczy sposób wszystko zniknął, położyliśmy się na kocu i patrzyliśmy w niebo. Otworzył usta:
- Maja kochasz mnie?
-Tak,
-To dobrze, bo jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.
Zrobiło mi się ciepło na sercu.
-A Maja jeszcze jedno, co zrobisz jak cię pocałuję?
-To proste, oddam ci.
Pocałował mnie, zrobiłam to co obiecałam. Potem zabrałam jego full capa i zaczęłam przed nim uciekać. Biegł za mną. Jest bardzo szybki, Dogonił mnie, byliśmy na stromej górce. Kiedy mnie łapał, przewrócił mnie, sturlaliśmy się oboje. Zaczęliśmy się śmiać.
                                            *Oczami Nialla*

Wiedziałem, że zrobiła to specjalnie. Podałem jej rękę i pomogłem wstać.  Zaczęła się tak śmiać, że prawie znowu upadła. Zrobiło się trochę chłodniej. Postanowiliśmy, że resztę wieczoru spędzimy u mnie.  Zadzwoniłem do cioci Emmy, że za chwile będziemy. Weszliśmy, do domu Maja jak zwykle grzecznie się przywitała. Na obiad była pizza, a na dodatek zamówiona z Nando's. Uwielbiam tą restaurację.
 Zaczęliśmy ją jeść. Miała trochę za dużo salami, ale pizza to pizza. Wkurzyłem sie bo ser za bardzo się ciągnął. Maja kiedy mnie zobaczyła wybuchła śmiechem. Wzruszyłem tylko ramionami i powiedziałem:
-Spójrz na siebie.
Spojrzała w swojego iphona, była uwalona od ketchupu. Poszła po chusteczkę. Kiedy wróciła jej kawałek pizzy, w "tajemniczy" sposób zniknął.
-Niall gdzie moja pizza?
-Zrobiła puf! I znikła
Spojrzała na mnie przeszywającym wzrokiem. Spuściłem głowę. Ona się tylko uśmiechnęła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz