Jutro, miał odbyć się bal. Na lekcji, Maja wysłała mi karteczkę o treści:
Niall, pójdziesz ze mną, po lekcjach wybrać, ze mną buty? A później się spojrzała, na mnie, i uśmiechnęła się nieśmiało. Zadzwonił, dzwonek. Podszedłem do szafki, a Maja za mną. Usiadła obok mojej szafki, i patrzyła na mnie.
-I co pójdziesz ze mną, czy nie?
Odwróciłem się,i wyjąłem parę, ładnych, kremowych szpilek.
-Podobają się?
Przytuliła mnie.
-Jesteś cudowny.
Wywróciłem oczami, i próbowałem ją rozśmieszyć.
-No coś ty? Zaczęła się śmiać. Wiem, że ona nienawidzi takiego zachowania, ale ja przy tym jestem słodki. Później, pocałowała, mnie przyciskając do szafki. Uśmiechnąłem się, nie mogę się już doczekać jutrzejszego wieczoru. Jutro wszystko, będzie idealnie, sprawię, że już nigdy nie będzie patrzeć wstecz, moje serce bić, a płuca oddychać tylko dla niej, będę jej nastoletnim marzeniem a ona moim.
*Następnego dnia*
Przyszedłem, po Maję ok. 11.00. Wiem że to trochę, wcześnie, ale chciałem trochę czasu spędzić z Mają.
Kiedy wszedłem do jej domu, i otworzyłem drzwi do jej pokoju, a tam była ona, jeszcze śpiąca. Chwyciłem gitarę i zacząłem śpiewać, najpierw po cichu, a potem już się tylko darłem. Maja chwyciła, pierwszy lepszy przedmiot pod jej ręką i rzuciła mnie tym. Bolało, bo to był jej telefon i dostałem, nim w głowę. Krzyknąłem:
-Au?!
Kiedy to usłyszała, podniosła, głowę spod kołdry. I otworzyła, usta:
-Nie chcę nic mówić, ale ci się należało. Mnie się nie budzi o...(spojrzała na zegarek. Oczy zrobiły jej się większe.) Co?! Już 11.00 . OMG. Muszę wstawać!!
Szybko zerwała, się z łóżka, i podbiegła do szafy, chwyciła pierwsze lepsze ciuchy i poszła się ubrać do, łazienki. Ubrała się, prosto ale ładnie.
Umyła zęby, zjadła szybkie śniadanie i poszliśmy w stronę mojego domu. Maja wzięła swoją, sukienkę i buty. Ciocia Emma, obiecała zrobić jej fryzurę i makijaż. Otworzyłem drzwi, a ciocia przywitała Maję ciepło tak jak zwykle. W moim pokoju, o dziwo wczoraj posprzątałem więc nie było zbytniego syfu, jak weszliśmy. Usiedliśmy na moim łóżku, i obejrzeliśmy horror. Uwielbiam horrory bo, gdy dziewczyna się boi to mam pretekst, żeby ją przytulić. Film przedstawiał historię małżeństwa którzy zamieszkali w nawiedzonym domu. Gdy film się skończył, spojrzałem się na zegarek. Było już po 13.00. Bal zaczynał się o około godziny 16.00. Ciocia Emma stwierdziła, że teraz zjemy obiad teraz, bo później by się nie opłacało, ale tak czy tak ja będę głodny za 3 godziny. Na obiad było spaghetti. Godzinę później ciocia zawołała Maję by zrobić fryzurę i makijaż a mnie wygoniła z pokoju, bo stwierdziła iż mam być w szoku...
*Oczami Mai*
Ciocia Nialla, kazała mu wyjść. Zaczęła rozczesywać mi włosy, nakładać na nie, kolejne warstwy lakieru i zakręcając kolejne loczki. Nie wiedziałam jak to będzie wyglądało w wykończeniu, ponieważ nawet nie powiedziała mi co robi. Nie było, w salonie lustra, bo Niall je zabrał. Potem zabrała się za moje rzęsy, nakładała maskarę i eyeliner. Potem puder, i brązy. Poszłam do łazienki się przebrać. Spojrzałam w lustro i nie widziałam tam siebie, tylko zupełnie inną osobę, która wierzy w siebie i nie przeżyła, żadnych życiowych trudów.
I wyszła z łazienki, Niall potem wszedł z wyprasowanym garniturem by się przebrać. Wychodził tyłem a potem, szybko obrócił się na pięcie.
-I jak? - Spytał zaciekawiony.
-Bosko. - Odpowiedziałam. Teraz oboje byliśmy gotowi.Zbliżała się 16...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz