Byliśmy w szpitalu. Zdejmowali mi gips. Maja w tym czasie poszła na USG. To smutne bo chciałem tam pójść z nią. Chwilę później znów byłem wolny, od tego całego gipsu. Poszedłem korytarzem, na salę w której robią USG. Patrzyłem przez szybę, jak na ekranie pokazuje się, mała ledwo widoczna postać. Jak Maja się denerwuje i patrzy w ekran. Spojrzała w moją stronę. Uśmiechnąłem się i pomachałem jej. Zaprosiła mnie ręką do środka.
-A co pan tu robi?
Spytał lekarz.
-Jestem jej chłopakiem.
-Proszę niech on tu zostanie. On tu musi być.
Lekarz skinął mi głową, że mogę zostać. Usiadłem obok i trzymałem dziewczynę za rękę. Uśmiechała się i oddychała głęboko.
-Dobrze, za chwilę proszę podejść do recepcji po wyniki.
Usłyszeliśmy. Usiedliśmy na korytarzu.
-I jak w porządku.
-Tak.
Pocałowałem ją w policzek.
-Maja Dare prosze podejść do okienka!
Odebrała wyniki. Podała mi ją. Poprosiła, żebym ją otworzył.
-Będziemy mieć córeczkę.
Termin urodzin dziecka wyznaczony był na za 6 i pół miesiąca.
*Oczami Mai*
Dzień castingów do X Factora.
Wstaliśmy szybko, około 3 nad ranem. Kolejka była długa. Pełna ludzi którzy byli przekonani, że to oni wygrają. Wyglądało to jakby połowa Dublina przyszła na wielką wyprzedasz. Staliśmy już za kulisami X Factora. Był przestraszony. Zaprosili go na scenę. Zrobił znak krzyża a następnie pocałował mnie.
-Powodzenia!
-Przyda się.
Wszedł na scenę. A kiedy zaczął śpiewać, wszystkie nerwy odeszły.
Bawił się na scenie. Kiedy skończył czekał już tylko na wyniki. Serce biło mi szybciej, denerwowałam się chyba bardziej niż on. Boże, żeby tylko mu się udało. Zamknęłam oczy. Modliłam się w duchu. Usłyszałam potem tylko potem kiedy Simon powiedział:
-Irlandzki Bieber przechodzi!
Chodziło mu o Nialla.
Wybiegł ze sceny. A potem szybko wziął mnie na ręce.
-Irlandzki Bieber? Co?!
Tylko się uśmiechnął bezczelnie gdy to usłyszał.
-Kocham cię.
Usłyszałam.
-Ja ciebie też.
-To co teraz na obiad?
Cały on. Myśli tylko o jedzeniu. Zaprosił mnie i jego rodziców na pizze. Rodzice gratulowali mu. Byli też zainteresowani moją córką.
-Jak jej dacie na imię?
Pytali się. Niall spojrzał na mnie pytająco.
-Jeszcze się nad tym zastanawiamy.
Odpowiedziałam. Wiedziałam jak chcę nazwać córkę. Jenny, na jej cześć. Zasłużyła na chociaż to, życie zostało jej odebrane przez mój egoizm.
Usłyszałam dźwięk mojej komórki. Spojrzałam a wyświetlacz. To był Artur. Nie chciałam z nim rozmawiać, ale bałam się, że znów chce mi kogoś odebrać. Nie mogłam na to pozwolić. Przeprosiłam wszystkich. Poszłam do łazienki.'
-Czego chcesz? Nie dość zniszczyłeś mi życie?!
-Nie chodzi o to. Chciałem przeprosić.
Powiedział nieśmiałym tonem Byłam oburzona tym jak łatwo to mówił.
-Przeprosić! Człowieku czy ty nie rozumiesz co ty zrobiłeś! Zabiłeś niewinną dziewczynę, zgwałciłeś mnie. Znęcałeś się nade mną, i szantażowałeś! Nie możesz wrócić jej życia przepraszając
-Wybacz mi. '
-Jak mam ci wybaczyć?!Jesteś po prostu bezczelny. Co cię w ogóle skłoniło do takiej skruchy?
-Sandra..
Myślałam, że się przesłyszałam
-Sandra?
-Tak.
-Kończmy tą rozmowę szybko...
-Przepraszam że cię skrzywdziłem.
Powiedział z skruchą.
-Cześć...
Chciałam to skończyć.
-Czekaj...
Nie pozwoliłam mu dokończyć. Rozłączyłam się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz