*Oczami Mai*
Obudziły mnie poczucie ciepłych pocałunków na szyi. Odruchowo, odwróciłam rękę za siebie. Usłyszałąm za sobą jęk. Odwróciłam się. Był tam Niall
-Tak się dziękuje za miłość. Za taką to podziękuję.
-Skąd. Co skąd ty się tu wziąłeś?
-Wróciłem w nocy. Nie chciałem cię budzić.
-Więc robisz to teraz.
Spojrzał na mnie poirytowany. Przybliżył się do mnie i objął mnie.
-Tęskniłem za tobą.
-Ja za tobą też.
Ohh... dlaczego ja go tak kocham , dlaczego będzie mi tak trudno go opuścić. Wstałam. Chłopak chwycił mnie za rękę.
-O nie, dzisiaj zostajesz ze mną. Cały dzień przeleżymy. Cudowna niedziela. Taaak.
Uśmiechał się do mnie.
-Przykro mi jestem głodna.
-Cały tydzień żarłaś, teraz jesteś dla mnie.
-Odmawiasz jedzenia też dziecku.
-Zaraz ktoś przyjdzie z tacą. Spokojnie załatwię to.
-Ale...
-Żadnych ale, jutro mnie nie będzie, bo znowu wyjeżdżam tym razem prawdopodobnie na dłużej.
Wróciłam do łóżka. Pocałował mnie, a do pokoju wszedł jego tata.
-Zawsze w tym jednym momencie. Kuźwa, nie możecie mieć innego wyczucia?
Wychodził. Niall go zatrzymał.
-Skoro już tu jesteś przynieś nam śniadanie.
Bobby stał oszołomiony w drzwiach.
-Chyba ci się w dupie poprzewracało. Sam po to pójdziesz.
Potem zwrócił się do mnie.
-Ty sobie możesz poleżeć. Niall pokaże jakim jest gentelmenem. Prawda?
-Tiaa.
Po chwili wrócił z tacą kanapek.
***
Dzisiaj Niall znwou wyjeżdżał. Pożegnałam go. Wiedziałam że tym razem będziemy mogli się co tydzień widzieć. Przytuliłam go na pożegnanie. To było wszystko co zrobiłam. Chciałam już stąd pójść. Nie miałam zamiaru patrzeć w jego niebieskie tęczówki. Odeszłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz