*Oczami Mai*
-Mamo wróciłam!- Krzyknęłam mimo iż wiedziałam, że wolałaby usłyszeć *Mamo już nigdy nie wrócę* Wydarłabym się tak gdyby nie to, że nie mam się gdzie podziać. Do ojca pojechać nie mogę, ponieważ mieszka w gdzieś za Londynem, rodzeństwa nie mam, a dorosła jeszcze nie jestem. Kiedyś się stąd wyniosę, na pewno, przy najbliższej okazji to zrobię. Weszłam do kuchni. Matka z kolejną fajką w ustach. Spojrzała na mnie z pogardą.
-A lekcje masz odrobione? Nie? To spadaj!
Pobiegłam do siebie. Nikt zapewne nie wie jak to jest gdy matka cię nienawidzi, ojca nie ma bo wyjechał, twój były cie biję, a jedyną osobą dla której żyjesz jest twój chłopak. Normalni ludzie maja zwykłe problemy, kiepska nauka, zerwanie po którym nadejdzie, nowy, lepszy związek, krótka rozłąka. Większość ludzi nie zna cierpienia i nigdy go nie pozna. Mam cudownego chłopaka, to jest jedyne moje szczęście, ufam mu, ale boję się, że po raz kolejny zostanie wykorzystane. Myśli... myśli nie dają mi spokoju. Położyłam się na łóżko. Przy nim czuje się jak księżniczka... jednak w domu jestem tylko nie potrzebnym śmieciem, on mnie kocha...reszta nienawidzi. Nie mogłam dłużej o tym myśleć, wyciągnęłam żyletkę, i zrobiłam kilka rys na moich udach. To bolało...ale pomagało mi przestać myśleć o wszystkich problemach. Chciałam krzyczeć z bólu... lecz nie mogłam. Moje życie jest skomplikowane. Patrzałam jak krew leje się z moich nóg. Po chwili przestała, ponieważ nie cięłam zbyt mocno. Patrzyłam na blizny, każda z nich symbolizowała moje cierpienie psychiczne...
*Oczami Nialla*
Nie mogłem przestać, o niej myśleć. Myślałem nocą, i dniem. Idąc do szkoły myślałem co by jej powiedzieć. Kiedy zobaczyłem ją przy szafce wiedziałem że coś się stało. Przyszła w krótkich spodenkach, a na każdym z jej nóg były cztery cięcia. Nie głębokie, a na jednej nodze widniał motylek nie wiedziałem o co chodzi.
-Maja co ci jest? Skąd są te cięcia. Jak możesz się tak okaleczać?!
-Niall widzisz te cztery cięcia? Każde z nich symbolizuje jedno z moich cierpień wewnętrznych.
-Czyli?
-Artur który mnie bije i męczy, matka która mnie nienawidzi, ojciec którego dawno nie widziałam, i ludzi którzy mnie nie zdradzili i oszukali. A ten motylek to ty. Czyli jedyne szczęście i jedyna osoba dla której żyje, moim marnym i okrutnym życiem. Rozumiesz? Gdyby nie ty to cięcia byłyby grubsze i by mnie zabiły.-powiedziała. Jej oczy napełniły się łzami a moje serce współczuciem i odpowiedzialnością.
-Maja, ja Cię nie zawiodę. Dopóki masz dla kogo żyć, żyj dla tej osoby. Uszczęśliwiasz mnie, proszę nie zabijaj się.
-Ale Niall ty nic nie rozumiesz!
Zalała się łzami.
-Ja wszystko rozumiem.
-Nic nie rozumiesz! Nie mogę być z tobą. Kocham Cię. Jesteś całym moim światem, ale on tak nie wygląda. Nie przejmuj sie twoja przyszła dziewczyna będzie najszczęśliwszą osobą na świecie. Tylko szkoda, ale to nie jestem ja. Zbyt cię pokochałam. Za bardzo zaczęłam obarczać Cie moimi problemami. Czuję się przez to winna. Ty możesz być szczęśliwy, a ze mną ludzie zaczną cię obgadywać, znienawidzą cię, a to wszystko stanie się przeze mnie. Nie chcę żyć ze świadomością, że niszczę ci życie. Przykro mi.
-Wcale go nie niszczysz. Ty je ratujesz. Walić to c ludzie pomyślą. Następną kobietą która tak pokocham jak ciebie, będzie nasza córeczka. Maja pomyśl. Czy nie widzisz moje miłości do Ciebie, czy nie widzisz jak staram się Ciebie uszczęśliwiać.
-Niall ja to wszystko widzę ale..
-Maja kocham cię
-Ja też cie kocham, tylko to wszystko, to nie moje życie. Ja zostałam stworzona po to abym cierpiała.
-A ja po to bym temu zaprzestał...
Postawiłem na swoim. Przytuliła mnie. Chyba zrozumiała o co mi chodziło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz