poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział 37

                                    *Oczami Nialla*

Dzisiaj spałem u niej w domu. Położyliśmy się razem, objąłem ją i dotknąłem jej brzuszka. Wtuliłem głowę w  jej szyję.
-Kocham cię...
-Ja ciebie też...
Powiedziała to z lekkim zmartwieniem. Wiem, że teraz jest jej ciężko, ale przejdziemy przez to razem, teraz jej nie zostawię. Przed zaśnięciem musnąłem lekko jej policzek.
Wstaliśmy wcześnie rano, Maja poszła szybko do łazienki, drzwi były otwarte. Spojrzałem na nią, dotykała swojego brzucha i przeglądała się w lustrze. Zauważyła mnie:
-Będziesz mnie kochał, nawet jak będę gruba?
-Nigdy nie będziesz gruba, będę tylko miał więcej pola do kochania...
-Aha...
Podszedłem do niej, objąłem w talii od tyłu, i pocałowałem w policzek. Uśmiechnąłem się, a ona to odwzajemniła. Umyliśmy zęby, ubraliśmy się.
-Dzisiaj jest rozprawa, o zabójstwie Artura, boję się tego.
-Będę z tobą, spokojnie.
Objąłem ją.
Godzinę później byliśmy już w sądzie, zostaliśmy powołani na świadków. Siedzieliśmy na korytarzu. Maja płakała mi na ramieniu. Widzieliśmy małżeństwo,płakali. To byli rodzice Jenny. Weszli na salę. Pół godziny później i nas zawołano. Pierwszy ja zeznawałem. Opowiedziałem całą prawdę i tylko prawdę.  Później przy barierce stanęła Maja.
-Czy mam obowiązek zeznawać?
Spytała, już na skraju załamania.
-Jeżeli pani chce, możemy pójść do osobnego pomieszczenia, gdzie będzie tylko pani, sąd, i biegła psycholog
-Dobrze..
Wyszli z sali, a z kąta sali wyłonił się wielki telewizor, na którym widniał obraz pokoju.

                                                         *Oczami Mai*

Poszliśmy do dziwnego pomieszczenia. Czułam się jak wtedy na posterunku, ale teraz nie było go, nie było Nialla.
-To teraz opowiedz mi wszystko...
Wzięłam głęboki oddech,
-To zaczęło się od tego kiedy Artur zaczął brać narkotyki, byliśmy razem. On zaczął mnie bić, poniżać. Żyłam tak przez rok. Potem pojawił się Niall, na początku, nie ufałam mu. Ale później pokazał, że jest warty zaufania, opiekował się mną. Uratował mnie od niego. Zostaliśmy parą. Jednak Artur nie dał za wygraną, postawił mi ultimatum. Albo do niego wrócę, albo zabiję Nialla. Wybrałam to pierwsze. Zaczął mnie bić, i zrobił mi dziecko...
Przerwałam, nie chciałam dalej mówić.
-Ona nie da rady dalej mówić...
Sąd zrozumiał, wypuścił mnie. I wrócił na salę.
Nie było mnie na reszcie rozprawy. Siedziałam w korytarzu. Po kilku godzinach wyszli. Po minie Horana rozszyfrowałam, że nie poszła po jego myśli:
-Ile dostał wyroku?
Spytałam z nadzieją.
-5 lat więzienia, w zawieszeniu na 3 lata.
-Tylko tyle?!
-Niestety, chodź idziemy stąd zanim on tu przyjdzie.
Objął mnie i wyszliśmy z budynku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz