*Oczami Nialla*
-Co?! Jak to?! Skąd on może to wiedzieć, kim jest Jenny.
Byłem oburzony, najpierw chce Maję, a potem przystawia się do Jenny. Ten facet jest nie możliwy.
-Wiem skąd...Jak z nią rozmawialiśmy Sandra obok nas przechodziła. Podejrzewam, że to dzięki niej.
-Ale po co ona się w to miesza?
-Pamiętasz, jak mówiła, że zniszczy nam życie? Ona jest do takich, rzeczy zdolna.
Wtuliła się w moje ramiona.
-On... on powiedział, że mamy się jutro spotkać, o 17.00 w parku, bo inaczej... inaczej ją zabije.
-Idziemy do samochodu, tata zawiezie nas na lotnisko.
-A co jeżeli się spyta o co chodzi?
-Nie spyta, obiecuję.
Zeszliśmy szybko na dół.
-Tato zawieź nas na lotnisko, nie pytaj czemu.
-Ale..
-To sprawa życia i śmierci.
Weszliśmy do samochodu. Tata szybko ruszył samochód. Pół godziny później byliśmy już na lotnisku, kupiłem bilety i wylecieliśmy.
-Myślisz...że on ją zabije?
-Maja nie myśl tak, uratujemy ją.
-Jeżeli do niego wrócę.
-Nie wrócisz, nie pozwolę na to.
-Wątpię...
I tak skończyła się nasza rozmowa, nawet nie zdążyłem zaprzeczyć.
-Niall.
-Tak?
-Możesz pocałować mnie ostatni raz?
-Nie mów tak..
Sama mnie pocałowała, wplatając swoje ręce w moje włosy. Przedłużyłem pocałunek, obejmując ją .
Czułem się strasznie, możliwe że, zacząłem wierzyć w to co ona mówi. Po kilku godzinach byliśmy już na lotnisku w Bradford. Wziął Maję do cioci Emmy, tata miał do nie zadzwonić. Nie zostawiłbym teraz Mai samej...
*Oczami Mai*
Zatrzymaliśmy się na noc u cioci Nialla. Bałam się tego dnia. Bałam się o Jenny, Nialla, o wszystkich tylko nie o siebie.
Następnego dnia siedzieliśmy z Niallem, na kanapie. Przez cały dzień w milczeniu, czekając na tą godzinę, której oboje nie chcieliśmy. Zegar tykał, a z każdą sekundą, coraz więcej łez wylewało się z moich oczu.
Za chwilę miała wybić 16.30. Wychodziliśmy z domu do parku. Idąc także milczeliśmy, oboje baliśmy się i nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Szliśmy przed siebie. Zauważyliśmy Artura trzymał Jenny, pod szyją a do jej głowy przyłożył pistolet.
-Jenny!
Chciałam do niej podbiec, lecz Niall mnie zatrzymał, wiedział, ze jeżeli to zrobi on strzeli do mnie, albo do niej.
-Puść ją, ona nie jest niczemu winna!
Krzyknął do niego Niall.
-Czego ode mnie znowu chcesz Artur, rób co chcesz tylko ją zostaw!
-Oj Maju, Maju ty się nigdy nie zmienisz. Nie chcę już Ciebie.
-Więc po co ją trzymasz!
-Jeszcze nie zrozumiałaś? Chcę ci zniszczyć życie. Pamiętaj ty jesteś za nią odpowiedzialna.
-Co?! Nie!! Zostaw ją!
Pobiegłam do niej, a on strzelił i uciekł. Przytuliłam jej martwe ciało. Martwe...młode ciało. Płakałam nad nią. Nawet nie płakałam, ja po prostu ryczałam. Wiedziałam, że to tylko moja wina. Myślałam tylko o sobie. Irlandczyk podszedł do mnie, uklęknął obok mnie, on też płakał. Objął mnie ramieniem. Tylko on mi został.
-To wszystko moja wina, nie powinnam, z tobą uciekać. Powinnam zostać, i znów być niewolnicą Artura, ale ona by żyła.
-Nie obwiniaj się.
-Ale to wszystko,to tylko moja wina.
-Moja też.
-Nie prawda...
Ludzie zaczęli się zbierać na około nas. Nie zauważałam ich. Klęczałam, obok niego i przytulając jej ciało. Wtedy nic się nie liczyło, czy oskarżą mnie o zabójstwo, czy kogoś innego. Zjawiła się policja. Zawieźli mnie i Nialla na posterunek. Byłam roztrzęsiona i rozdarta. Na szczęście był przy mnie Horan, inaczej bym się załamała. Chciałabym być ciągle przy Jenny, wiem, że to by i tak nic nie zmieniło, to by jej nie wróciło życia.
-Kim była zabita dziewczyna?
Zaczęło się przesłuchanie.
-To była Jenny... Jenny Case.
-Co robiliście na miejscu zdarzenia?
Zaczęłam się trząść, i płakać, Niall położył dłoń na moim ramieniu.
-Spokojnie, ja mam powiedzieć?
-Tak, powiedz. Dziękuję.
Spojrzałam na niego. Też był zdenerwowany.
-No więc, byliśmy oboje w Irlandii.
-Wiesz o tym, że masz mówić samą prawdę?
-Przecież mówię! Byliśmy u moich rodziców.
-Dlaczego?
-By uciec przed tym psychopatą, czyli byłym Mai.
-Czy to ma jakikolwiek związek z sprawą?
-Tak i to wielki, no więc, to jest Artur. On kiedyś, zanim się poznaliśmy bił, i poniżał Maję. Potem, chciałem jej pomóc, zakochałem się w niej, a ona we mnie. Zostaliśmy parą, jednak on nie dawał za wygraną. Ciągle nas prześladował. W końcu stwierdził, że będzie szantażował ją. Powiedział jej, że albo do niego wróci albo...albo mnie zabije. Wybrała, że do niego wróci, choć nie musiała. Mówiła mi, że poszli do jakiejś alejki, i Artur załatwiał tam jakieś brudne interesy. Jeden z jego "kumpli" próbował dobierać się do Mai. Ona mu uciekła, a Artur pobił ją, uznając to za ucieczkę przed nim. Była tak pobita, że musiała pojechać do szpitala...
-Dlaczego nie poszłaś z tym na policję?
-Bo...bo się bałam.
-Czego?
-Artu..Artura.
-Chcesz teraz ty mówić, czy nadal twój chłopak ma opowiadać.?
-On niech mówi.
Wtuliłam się w jego ramiona.
-Poprosiłem aby była wypisana jeden dzień wcześniej, o ile jej stan zdrowia by na to pozwalał. Zgodzili się. Pożyczyłem samochód brata i wyjechałem do Irlandii wraz z nią. Po dwóch dniach, zadzwonił z wiadomością, że ma Jenny. Wyjechaliśmy z Mullingar, poszliśmy do parku, bo tam się umówiliśmy. Maja chciała już do niego wrócić, nie pozwoliłbym jej na to, ale spróbowałbym uratować Jenny, jednak przyłożył jej tylko pistolet do skroni i ...i strzelił.
Łzy spływały mu po policzku, płakał teraz razem ze mną.
-Przepraszam...
Przytuliłam go. Wyszliśmy z posterunku, mieliśmy się jutro tam być jutro. Wyjechać będziemy mogli dopiero kiedy sprawa się skończy. Myślałam, że rozdział życia z Arturem był już zamknięty...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz