wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 32

                                      *Oczami Nialla*

Przy lotnisku, czekała już na nas taksówka, która miała zawieźć nas do galerii. Walizki były już spakowane do samochodu. Maja, po wyjściu z samolotu, milczała. To była nie przyjemna cisza, postanowiłem ją złamać.
-Czemu się nie odzywasz?
-Nic, nadal jestem w lekkim szoku.
-Mam nadzieję, że się nie gniewasz, za to że cię odepchnąłem.
-Nie, nie potrafiłabym się na ciebie długo gniewać, przecież wiesz.
Pocałowała mnie. Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę Dublińskiego centrum handlowego. Nie chciałem wracać do domu po 9 miesiącach rozłąki z pustymi rękami do domu. Weszliśmy do sklepu z drobiazgami. Maja pomagała wybierać mi coś dla mamy. Na półkach było mnóstwo szklanych drobiazgów, bałem się przechodzić wśród tych rzeczy, bo jestem niezdarą i mógłbym wszystko strącić. A te wszystkie rzeczy zbite na pewno nie wyszłyby tanio. Maja jednak, mimo wszystko czuła się tu jak ryba w wodzie, w sumie nie ma się co dziwić, przecież jest kobietą.
-A może to?
Pokazywała mi szklanego słonika z podniesioną trąbą.
-A możemy kupić coś bardziej, no wiesz Irlandzkiego?
Odłożyła przedmiot i szukała dalej. W końcu pokazała mi krasnoludka, z blond włosami, z garnkiem złota.
-Zobacz wygląda tak jak ty!
-Obrażasz mnie sugerując, że jestem niski czy to jest komplement, że jestem Irlandczykiem?
-Sama nie wiem. To bierzemy to?
-Dobra, a teraz coś dla taty.
Znów zaczęła szperać coś między regałami.
-Tym razem coś, wiesz, Brytyjskiego. Tata zawsze chciał zwiedzić Londyn.
Pokiwała głową. Po kilku minutach podeszła do mnie.
-Chodźmy do innego sklepu, tu nic nie znajdę.
Zapłaciłem za jeden z prezentów i wyszliśmy.  W następnym  sklepie Maja szybko się zaznajomiła z towarem. Zaczęła pokazywać mi małe figurki Big Bena, czy zamku królewskiego.
-Jesteś strasznie wybredny.
-Nie prawda.
Założyła rękę na rękę i spojrzała na mnie, tym swoim przeszywającym wzrokiem.
-Szukaj sobie sam. Idę stąd.
-A znasz choć trochę te miasto.
Tu się zagubiła.
-Yyyy... nie.
-Czyli zostajesz?
-A mam wybór?
Nie miała, objąłem ją ramieniem i pogłaskałem po włosach. W  końcu ja sam coś znalazłem. To był album z zdjęciami panoramy Londynu. Maja chciała już wychodzić z galerii, lecz zatrzymałem ją. Stwierdziłem, że należy jej się coś nowego, za to, że mi pomagała.
-Wybierz coś sobie.
Zaczęła szybko uwijać się między wieszakami. poruszała się jak torpeda, choć jak coś sobie upatrzyła to patrzała na to długo. To chyba jest naturalne środowisko kobiety, sklep z ubraniami i wyprzedażami.
Wyciągnęła z wieszaka sweterek w paski.
-A to? Co o tym myślisz?
-Naprawdę chcesz ukrywać taką figurę pod za dużym swetrem?
-Dobrze wiesz, że tak nie jest. To wziąć go czy nie?
-Jak chcesz to bierz. Ja bym raczej wybrał dla ciebie to.
Pokazałem jej bardzo krótką, i obcisłą sukienkę z dużym dekoltem. Spojrzała na mnie poirytowanymi oczami.
-No chyba nie, kotku.
-Ale dlaczego?!
-Bo tak mówię!
Wzięła to co sama wybrała i poszliśmy do kasy. Zapłaciłem, a ona wyszła zadowolona ze sklepu. Weszliśmy do ponownie zamówionej taksówki.
-Do Mullingar.
I wyjechaliśmy.
-Jaka...jaka jest twoja rodzina?
-Moja rodzina? Jest cudowna, taka do której zawsze możesz się zwrócić gdy masz jakikolwiek problem. Oczywiście zdarzają się kłótnie, ale nigdy nie trwają długo.
Maja spuściła wzrok.
-Zawsze marzyłam o takiej rodzinie. Gdybym taką miała, na pewno od razu poradziłabym sobie z sprawą z Arturem. Może nawet nie trzeba by było nic załatwiać, bo by mi doradzili żebym zerwała z nim wcześniej. Teraz ty jesteś moją rodziną, za co ci bardzo dziękuję.
Wtuliła się w mój tors. Pogłaskałem ją po włosach i pocałowałem w usta.
-Nie zrań, mnie Niall.
-Zbyt cię kocham by to zrobić.


                                                    *Oczami Mai*

Kiedy dojechaliśmy do jego domu, Niall zapłacił za taksówkę. Podeszliśmy do drzwi, w które on zapukał. Zza drzwi wychyliła się kobieta. Która przytuliła swojego syna.
-Niall, mój kochany.
Ucałowała go w czoło.
-Mamo... jestem z dziewczyną.
Powiedział zawstydzony. Nawet nie wiedział, jak bardzo pragnęłam aby moja mama, tak mnie zawstydzała.
-O to ty musisz być tą Mają którą, on tak wychwala jaka ty jesteś mądra, piękna i cudowna!
-Dzień dobry.
Powiedziałam nieśmiało. Mama Horana, zaprosiła nas do środka. Mieszkanie było bardzo ładnie wystrojone, tak bardzo zwyczajnie. Na szafkach były zdjęcia Nialla, Grega, Theo i reszty rodziny Horanów.

Mama Nialla zaczynała powoli przynosić jedzenie z kuchni.
-Mogę pomóc?
Spytałam się, a ta podała mi z uśmiechem, tacę z kanapkami. Mój chłopak usiadł na kanapie, obok swojego taty i rozmawiali. Kiedy wszystko poznosiłyśmy usiadłam, obok niego, a ten mnie pocałował i posadził sobie na kolanach.
-I jak tam Emma?
Spytał zaciekawiony tata Horana.
-Z ciocią jest bardzo dobrze. Nic się prawie nie zmieniła, tylko zerwała z Dylanem.
-Jak to? Przecież byli taką udaną parą, już myślałam, że nie długo jej się oświadczy!
Przerwała mu w połowie zdania jego mama.
-Dobrze, pewnie jesteście już zmęczeni, po tak długiej podróży.Przecież z Bardford do Mullingar jest jakieś kilka dobrych, godzin drogi!
-Zatrzymaliśmy się u Grega.
-I nic nam o tym nie powiedział? Będę musiała z nim porozmawiać. Jak tam mój mały wnuczek?
-Theo? Coraz bardziej rośnie, nawet wykonał kilka kroczków w stronę Mai. Prawda kotku?
-Co?... Yyy tak.
Uśmiechnęłam się.
-Widzę, że jesteś zmęczona, idźcie się już położyć spać. Niall, Maja zajmie twoje łóżko, a ty będziesz spał na kanapie.
-Co?! Przecież mogę spać z nią w jednym łóżku! Przecież jest moją dziewczyną.
Jego tata wziął sprawę w swoje ręce.
-O nie, nie młodzieńcze. Myślisz, że nie wiem co ci łazi po głowie? Mai może nie, ale tobie? Jesteś młody i rozumiem to, ale śpisz na kanapie.
-Ale..
-Żadnych ale, nie słyszałeś co ojciec powiedział.
-Ale ja naprawdę mogę spać na kanapie, przecież on jest u siebie.
Powiedziałam.
-Nie, nie nie ty jesteś gościem i będziesz spała w normalnym łóżku.
Ciągle zaprzeczała pani Horan. W końcu jej uległam, przebrałam się w piżamę i poszłam do jego pokoju by położyć się spać. Pokój był średni, ale łóżko bardzo duże, tak że zmieściły by się na nim spokojnie dwie osoby. Przykryłam się kołdrą, która pachniała Niallem. Zaciągnęłam się tym zapachem, i czułam jakby był obok mnie. Wtuliłam się w poduszkę. Słyszałam jak na dole gasną światła. Spojrzałam na zegarek była już 24.00. Usłyszałam kroki. Do pokoju wszedł Nialler w samych bokserkach.
-Śpisz?
-Nie.
Posunęłam mu się i położyłam swoją głowę w jego ramiona. Zaczął mnie całować. Po chwili, do pokoju wszedł tata Nialla.
-Horan na kanapę, jazda!
I zostałam sama...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz