*Oczami Nialla*
Kiedy się do mnie wtuliła poczułem odrażający zapach piwa.
-Piłaś?!
Odsunąłem ją od siebie, by spojrzeć w jej oczy. Spuściła wzrok.
-Pytam się, piłaś?
-Nie..
-Kłamiesz! Ile?
-Pół
-Czyli jednak! Kto ci to sprzedał?!
-Nie powiem ci!
-Od kiedy mi nie ufasz?
-Ufam, ale...
-Ale co?
-Dobrze chcesz wiedzieć, tam w sklepie przy parku. I co z tym zrobisz?
-Nic, chciałem wiedzieć.
Nic dalej nie odpowiedziała, tylko poszła dróżką, nawet nie czekając na mnie. Podszedłem do niej, ale onja zamiast skręcić do mnie, skręciła w stronę swojego domu.
-Ej, gdzie idziesz?
-Do siebie.
Szedłem obok niej by zobaczyć co się stanie. Staliśmy już przed jej drzwiami, zachowywała sie jakby mnie nie zauważała, weszła do mieszkania i zatrzasnęła mi drzwi przed nosem.
*Oczami Mai*
Udawałam, że go nie widzę. Weszłam do domu. Matka była w domu, gdy mnie zobaczyła była zdziwiona i zawiedziona, ale nic nie powiedziała oprócz.
-Twoja poczta jest na stole.
Dostałam jakąś pocztę. Wzięłam pierwszą kopertę, była od Jenny. Łza spłynęła po moim policzku, przeczytałam ją data była dwa dni przed jej śmiercią.
Droga Maju
Wiem, że prawię się nie znamy, ale dziękuję, że wtedy mi pomogłaś.
Teraz chciałabym, abyś to przeczytała. Twój były chłopak,
chciał się ze mną umówić, jest bardzo miły, mam nadzieję, że nie
będziesz zła, jeżeli z nim pójdę, i będę się dobrze bawić.
Może, się potem spotkamy? Chciałabym, z tobą porozmawiać.
Buziaczki Jenny :)
Ona myślała, że on się chce się z nią umówić, a on ją zabił i oszukał. To straszne jak on mógł ją tak,podle wykorzystać. Zobaczyłam kolejną kopertę. Ze szpitala. O czym oni mi chcieli napisać?
Zaadresowane do Mai Dare:
Szanowna pani, chcielibyśmy pani pogratulować, ponieważ kiedy pani ostatnio znajdowała się pobita w naszym szpitalu, udało nam się uratować pani dziecko! Jeżeli pani o tym nie wiedziała informujemy panią, że jest pani w 3 tygodniu ciąży! Życzymy pani szczęścia!
Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie przeczytałam. Ja w ciąży!? Zgniotłam szybko papier i rzuciłam na podłogę. Ryczałam, rzuciłam się na łóżko. Usłyszałam kroki, drzwi były otwarte, ale nie stąd dochodził dźwięk, spojrzałam przez okno. Niall wchodził na schody pożarowe. Wszedł przez okno.
-Czemu płaczesz?
-Nic.
-Jak zwykle z niczego, ale coś musiało się stać.
Zaczął rozglądać się po pokoju. Chwycił zgnieciony list. Otworzył go i przeczytał. Oczy zrobiły mu się szerokie.
-Jak to w ciąży?! Z kim?!
-Artura..
-Co? On cię zgwałcił?!
-Nie chcę o tym mówić...
-Tylko odpowiedz, chcę mieć pewność, by skopać tego dupka...
-Tak, ale nie zamierzam urodzić tego dziecka...
-Dlaczego?Chcesz je zabić?! Nie pozwolę ci na to!Co byś zrobiła gdybym był tobą i był w ciąży i chciał zrobić to samo?
-Ale nie jesteś...
-Ale gdybym był?
-Nie pozwoliłabym ci na to..
Spuściłam wzrok.
-Widzisz, kocham cię, i będę traktował Nasze dziecko
-Chyba raczej dziecko Artura
-Ale będę traktował jak swoje, założę się,że będzie miało twoje oczy, włosy, policzki...
-I charakter Artura...
-Nie oceniaj dziecka, po jego ojcu, wychowamy je inaczej...Ale najpierw musisz zaufać...
-Ufam, ale go nie chcę. Załatwię sobie aborcję...
-Nie zgadzam się na nią!
-Nigdy nie pokocham tego dziecka...
Chwycił mnie za rękę i pocałował ją.
-Ale ja już je pokochałem.
Pocałował mnie w policzek.
-Ale Niall..
-Żadnych ale,koteczku. Wychowamy to dziecko razem.
Dotknął mojej ręki, chwycił ją i przyłożył do brzuszka.
-A twoi rodzice, co oni powiedzą, jeśli się dowiedzą, że to nie twoje dziecko?
-Nie zauważą, moja mama ma takie same oczy jak Artur, powiemy, że to za babcią.
Uśmiechnął się, a potem pocałował mnie...
-Będzie dobrze.
-Chciałabym w to uwierzyć....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz