czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 30

                                         *Oczami Mai*

Jutro miałam być wypisana, ze szpital, i Artur miał przyjść by mnie odebrać. Miałam nadzieję, że chociaż trochę zrozumiał, że nie może mnie bić, i źle traktować. Chciałam, żeby chociaż trochę się zmienił. Minimalnie. Niall, przyszedł mnie odwiedzić, wszedł do sali wcześnie rano. To było nasze ostatnie spotkanie. Tak bardzo chciałam być przy nim. Zawsze. Kiedy zobaczyłam go, tachał za sobą, walizkę z ubraniami. Poczułam smutek. On wyjeżdżał. Na mojej twarzy widać było zmartwienie, ponieważ Niall, od razu zapytał co mi jest.
-Chodzi o to, że odchodzisz.
-A kto powiedział, że to jest moja walizka? To twoja.
-Ale, ja wychodzę ze szpitala już jutro, nie jest mi już potrzebna.
-Ależ jest. Przecież jedziesz ze mną.
-Ale..ale Artur tu jutro przyjdzie i nie będzie czasu.
-Dlatego jedziesz dzisiaj. Już uzgodniłem to z lekarzem. Możesz.
Zerwałam się z łóżka, i rzuciłam się na szyję Niallowi i pocałowałam w usta. Poszłam się przebrać, do łazienki. Nie wiedziałam, gdzie dokładnie, jadę z Niallem, ale ważne, że z nim. Gdziekolwiek bym, z nim nie była, będę szczęśliwa. Poszłam za nim do samochodu. Nikogo w nim nie było.
-Niall, kto będzie prowadził?
-Ja, mam prawo jazdy.
-Już się boje...
Spojrzał na mnie, tym swoim wzrokiem. Spojrzałam, za siebie. Zauważyłam Artura, który się zbliża.
O nie,nie, nie tym razem on mi nie stanie na drodze do szczęścia. Chwycił mnie za rękę mocno i powiedział:
-O nie, nigdzie się nie wybierasz.
-Zostaw ją, spierdalaj z jej życia.
-Nie masz tu, nic do gadania chłoptasiu. Ona jest moja, i będę traktował ją jak będę chciał.
-Niall otwieraj drzwi do samochodu i wsiadaj. Szybko.
Wykonał moje polecenie, lecz z nie ufnością.
-Czyli się zdecydowałaś?
Powiedział Artur.
-Puść mnie.
-Nie!
-Okey.
Powiedziałam, a potem kopnęłam go w krocze, szybko uciekając. Weszłam szybko do auta, a Niall go odpalił. Po minucie, byliśmy dwie ulice dalej od miejsca gdzie zostawiłam Artura.
-Myślałem, już, że z nim pójdziesz.
-Nie tym razem.
Miałam w oczach strach. On to zauważył.
-Jesteś przestraszona. Co się stało?
-Nie.. nic. Po prostu pierwszy raz, poczułam się całkowicie wolna od Artura.
Uśmiechnęłam się sztucznie. Okłamałam go. Wiedziałam, że na pewno będzie nas szukał, albo nawet już wystartował. Pogłaskałam Nialla, po ramieniu.
-Kocham cię wiesz?
Powiedziałam Irlandczykowi, dotykając jego muskułów. Uśmiechnął się.
-Wiem.
A po chwili dodał:
-Będziemy musieli się zatrzymać, bo nie dojedziemy do Mullingar, bez przystanku. Na noc zostaniemy u mojego brata Grega i jego rodziny.
-Dobrze
Stwierdziłam, choć było mi trochę wstyd, że nie wiedziałam, że mój ukochany ma brata. Czułam się też trochę zmieszana, bo nie wiedziałam jak zachować się u Grega.
-Poznasz mojego bratanka, Theo,jest bardzo słodki.
Proszę kolejna niespodzianka, on ma bratanka! On wiedział, o mnie wszystko, a ja o nim prawie nic.
Zaczął padać deszcz. Po szybach spływały wielkie krople deszczu. Dwie godziny później zatrzymaliśmy się, na stacji paliwowej, by zatankować, a później podeszliśmy do jakiegoś małego baru. Lało tak mocno, że po przejściu kilku metrów, włosy miałam całe mokre. Zatrzymaliśmy się tam i zjedliśmy hamburgera, popijając go colą. Niall opowiadał mi o Gregu. Jaki jest, i co razem przeżyli. Okazuję się, że Greg to całkiem przyjazny, facet jeżeli, Nialler mówił prawdę. Ale to się dopiero okaże. Po półgodzinie znów byliśmy, w drodze. Patrząc, w szybę zastanawiałam się jak, bardzo moje, życie się zmieni. Nagle olśniło mnie...
-Niall. Moja mama wie, że  z tobą jadę?
-Oczywiście, że wie, jak mogłaby nie wiedzieć!

                                                      *Oczami Nialla*

Skłamałem. Ona o niczym nie wiedziała. Postanowiłem, że jak będziemy u Grega, zadzwonię do cioci Emmy, by powiadomiła jej matkę. Nie chciałem mówić jej prawdy, bo od razu kazałaby mi zawrócić. Dlatego, ciocia miała ją powiadomić o tym.
Zatrzymaliśmy się przed, białym domem, który znajdował się już na terenie Irlandii. Nareszcie, w ojczyźnie!
Zapukałem do drzwi. Maja była zmieszana, i schowała się za mną, ale popchnąłem ją przede mnie. W tym właśnie momencie Greg otworzył, drzwi. Maja, uśmiechnęła się do niego zawstydzona i wydusiła tylko:
-Hej!
-Yyy... cześć. Niall bracie! Dawno cię tu nie było!
Z pokoju, wyszła Dennis z Theo na rękach. Mały wyciągnął do mnie ręce.
-Wujek!Wujek!
Krzyczał mały, a Dennis powtarzała to z nim. Podeszła do mnie i przytuliła, całując w policzek, a potem podała dłoń, Mai uśmiechając się.
-To Maja.
Pokazałem im moją wybrankę. A potem przedstawiłem jej wszystkich z mojej rodziny. Mały Theo, podszedł swoimi niestabilnymi kroczkami do Mai, i próbował nawiązać rozmowę.
-Ceść
-Witaj maluszku.
Uśmiechnęła się do niego.
-Nie jestem maluskiem! Jestem juz duzy. Ooo taki!
Pokazał rączką do góry.
-Tak, tak jesteś już dojrzałym mężczyzną .
Potem usiadła do stołu i zaczęła rozmawiać z Gregiem, mną i Dennis. Jedliśmy kolacje. Nareszcie, znana mi i uwielbiana przeze mnie kuchnia, Dennis. Ona bardzo dobrze gotuje, choć wciąż tęsknie za potrawami mamy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz